"Believe in evolution!"

by

UnionJack

... for the sake of the Creator. :)))

Koło dwóch, a może i trzech miesięcy temu, w naszym kochanym brukowcu ukazał się art imć pana GDF, dotyczący - co można już wydedukować z tematu - ewolucji. Prawdą jest, że jako rzecze Q.B.A. redaktorzy tegoż pisma przyczepili się do niej, jak rzep do psiej rzyci lub ogona - czego wniosek prosty, że łeż prawił człek uczony mówiąc, że za przeproszeniem, o dupie (rzyci) pisać nie warto. Nieprawdą jest zaś, jako pisze Caleb, że każdy już swe trzy grosze wtrącił. Otóż, drodzy państwa, ja nie wtrącałem! Ale, jako że taka idylla trwać wiecznie nie może, czynię to teraz. Dla dobra przyszłych pokoleń ;))).

Zaznaczyć mi też trzeba, by uniknąć niepotrzebnego erroris, że dyskusję polegającą na wcinaniu się co chwilę w tekst swego "rozmówcy" uważam, za przejaw złego smaku, a także parszywej złośliwości.
Jakim smakiem się szczycić mogę, tego nie wiem, bo i nie próbowałem. Ale skoro, cytując mą nieocenioną i niedocenioną przyjaciółkę Kaśkę: parszywa, złośliwa menda ze mnie, tedy nie będę miał skrupułów (ni hemoroidów :) i tak właśnie postąpię.

Tak więc: GDF na zielono, ja zaś na czarno.

Ten bardzo króciutki artykuł będzie się tyczył ewolucji - tematu ostatnio poruszonego w ActionMagu. Mianowicie chodzi o to, żeby ktoś (kto wierzy w ewolucję oczywiście) odpowiedział mi na pewne nurtujące mnie pytanie, tyczące się oczywiście ewolucji.

A służę uprzejmie :) W ewolucję bowiem wierzę, tak jak i w in vino veritas; nie wierzę zaś w zębowe wróżki, w krasnoludki, w sierotkę Marysię i w dopplera homoseksualistę (zainteresowani wiedzą o kogo chodzi :) Ale moje wierzenia to nie jest w zasadzie temat tego arta - choć zapewniam, że byłoby ciekawie i malowniczo - ruszajmy więc dalej! Na kraniec, psia mać, świata (zainteresowani wiedzą o co chodzi :)))

Mianowicie: jak to jest, że jeśli człowiek zewoluował się z małpy/goryla/innego małpiszona (niepotrzebne skreślić) to dlaczego po tym świecie chadzają sobie jeszcze małpy/goryle/inne małpiszony (niepotrzebne skreślić)? Przecież jak np.: ptaki powstały z jakiś tam gadów to przecież te gady nie żyją razem z nami tylko się zamieniły w te głupie ptaki i tych gadów już nie ma! a małpy/goryle/inne małpiszony (niepotrzebne skreślić) ciągle są. Jak ktoś chce to niech mi odpowie na to pytanie, ale do ewolucji nikt i tak mnie nie przekona.

I w tym momencie, pod wpływem Twego ostatniego zdania, powinienem wysłać Cię w te pędy do wczesnego średniowiecza i tam, pro publico bono, pozostawić!! ;PPP Nie obraź Ty się na mię, ale retoryka, jak żywcem z tego okresu: "Roma locuta est. Causa finita est! Nie, nie i jeszcze raz nie, a jeśli nawet tak, to i tak nie!" - no wybacz, GDF! Gdzie my jesteśmy, na posiedzeniu plenarnym Samoobrony? 

Ale, jeśliś chciał mnie w ten sposób zniechęcić, to Ci się nie udało. Ja bowiem gotów jestem Ci światło prawdy objawić! Tedy przygotuj się i zaprzyj się w sobie: czas mi mędrkować! 

Jest więc tak: (w tym momencie pan Kobuszewski zaciska sobie pętlę na szyi - Olga Lipińska się kłania ;) weźmy sobie na ten przykład komórkę i nazwijmy ją sobie komórką A. Komórka A (dajmy sobie na razie spokój z teorią jej powstania - przecież i tak uważasz, że stworzył ją Bóg i Cię nie przekonam). Komórka A żyje i rozmnaża się po bożemu: raz na piętnaście minut i bez zabezpieczenia. Tworzy swoje kopie, idealnie takie same komórki A (a więc posiadające taki sam materiał genetyczny). W tym przypadku DNA się nie zmienia - ewolucja nie następuje.
Ale nie ciesz się tak prędko! Komórki bowiem mutują, a więc i ewoluują (tak, tak, panie kochanku - ewolucja to nic innego jak rozłożona w czasie mutacja!). I maja na to swoje sposoby!

Sposób pierwszy, zamierzony: Niektóre bakterie to sobie jednak lubią pochędożyć! Posiadają bowiem pile płciowe, specjalny rodzaj fimbrii, czyli specjalnych białkowych rureczek. Jak wygląda akt, uczciwszy uszy, seksualny? Otóż bakterie łączą się ze sobą przez owe fibrie i wymieniają fragmenty DNA: bądź pochodzące z genoforu (w uproszczeniu: DNA główne), bądź z plazmidów (osobne fragmenty DNA w cytoplaźmie, odpowiedzialne między innymi za odporność na antybiotyki). Następnie nowe geny dołączają się do kodu genetycznego bakterii i bakteria mutuje.
Sposób drugi, zazwyczaj zamierzony: Bakteria "wyżera" fragment DNA z otoczenia - ze szczątków innej bakterii na ten przykład. Następnie wmurowuje je do swojego DNA i mutant gotowy.
Sposób trzeci, zdecydowanie niezamierzony: Bakteria choruje! Wnika do niej wirus, a konkretnie jego DNA. Zazwyczaj, gdy wirus się namnoży dochodzi do rozerwanie komórki i uwolnienia wirusów. Jest jednak pewien typ wirusów, który nie przejmuje od razu władzy nad komórką: on kamufluje się, a następnie wbudowuje w DNA gospodarza, tworząc tak zwany prowirus. (na marginesie: prowirus jest przez długi okres czasu nieszkodliwy, jednak potrafi - z przyczyn jeszcze nauce nieznanych - przyjmować też formę zjadliwą. Wówczas prowirus zaczyna rządzić komórką: czasem, gdy chory ma szczęście taki wirus zabija komórkę; jeśli jednak komórka przeżyje nabiera cech komórki nowotworowej. Dlatego uważa się, że prowirusy są odpowiedzialne za powstanie nowotworów - co z kolei tłumaczy, dlaczego rak ma uwarunkowanie genetyczne.) Ale wróćmy do naszego prowirusa, który właśnie wbudował się w DNA bakteryjne: wnikając w nie wirus zmienia kod genetyczny, co może spowodować z kolei mutację komórki. Trzeci sposób omówiony.
I wreszcie sposób czwarty, również niezamierzony. Bakteria dzieląc swe DNA, popełnia "błąd" tzn:, że nie zawsze dzieli się w sposób tak idealny jak trzeba. Zazwyczaj błędy przy replikacji DNA są niwelowane przez dobieranie odpowiednich białek DNA; czasem jednak - nie znam szczegółów tego procesu - nie dochodzi do naprawy. Komórka mutuje po raz czwarty.   

Zazwyczaj mutacje te na zdrowie komórkom nie wychodzą, te bowiem w większości umierają. Czasem jednak komórki te, mimo, że inne, żyć nadal mogą: komórka A mutuje w komórkę B. Komórka B rozmnaża się znów po bożemu, duplikuje, mnoży. Jednocześnie nadal występuje komórka A: przecież zmutowała się tylko jedna tego typu komórka. W ten oto sposób, stałeś się, drogi Czytelniku, świadkiem powstania nowego gatunku.

Teraz przełóżmy to sobie na ludzi i szympansy: u pewnej grupy tych drugich, zaczęły pojawiać się geny ludzkie. Z początku zapewne nie było ich dużo, zwłaszcza, że 'ludzkie szympansy' rozmnażały się z 'małpimi'. Później jednak, u części szympansów geny ludzkie zaczęły pojawiać się coraz częściej (nie piszę, że zaczęły przeważać, bo przecież ludzkich genów mamy nie więcej niż 3%). Ścieżki genealogiczne zaczęły się rozchodzić - z czasem tak dalece, że podobnie jak w przypadku konia i osła, wydawanie płodnego gatunku stało się niemożliwe - powstał rodzaj zwany człowiekowatymi, które najbardziej znanym przedstawicielem jest niejaki Homo sapiens
Jednocześnie zauważmy, że część szympansów ewoluowała w innym kierunku, tworząc szympansa współczesnego (bo chyba oczywistym jest, że i one ewoluowały, i nie są już tymi samymi organizmami, co kilka milionów lat temu). 

GDF pisze też, że zacytuję ponownie: ptaki powstały z jakiś tam gadów to przecież te gady nie żyją razem z nami tylko się zamieniły w te głupie ptaki i tych gadów już nie ma! a małpy/goryle/inne małpiszony (niepotrzebne skreślić) ciągle są! Generalnie, gdybym cos takiego powiedział przy odpowiedzi, to wyleciałbym z klasy z wilczym biletem. Więc tak: po pierwsze część gadów nadal żyje (ot, niemożebnie straszny krokodyl). Wyginął za to przodek ptaków, imć Archeopteryx, największy jak dotąd przyjaciel ewolucjonistów. Tak więc słowa "zamienienie się" nie jest dokładne na aptekarską modę.  
Podobnie jak u gadów i ptaków, ludzie nie wyewoluowali bezpośrednio z małp: mieli swego Archeopteryxa. Nie znamy jeszcze jego miana, ale z Bożą pomocą może niedługo...

I nie piszcie mi, że tylko niektóre małpy przeistoczyły się w ludzi a inne chciały nadal zostać małpami, chciały skakać po drzewach i wcinać banany bo to jest po prostu śmieszne.

Hmmm... w DUŻYM uproszczeniu tak właśnie było... z tym, że motyw niekoniecznie się zgadzał :) Ja tam w młodości skakać po drzewach też lubiłem ;))) Ech... szczenięce lata.

Acha i jeszcze jedno: Ewolucją mogę jedynie nazwać taką przemianę jak np.: taką że kiedyś ludzie mieszkali w jaskini i chodzili z maczugami na ramieniu :-) a teraz posiadają np.: komputery, wibratory itp. (oczywiście wibratory w telefonach komórkowych - zboczeńcy :-P).

Mylisz pojęcia: to jest akurat postęp techniczny.

A teraz, już na zakończenie trochę filozofii: jakby na to nie spojrzeć ewolucja ludzi trwa nadal. Ludzie przecież różnią się bardzo od siebie - można by nawet powiedzieć, że każdy z nas jest oddzielnym gatunkiem. Spójrz na siebie, drogi Czytelniku. Nie krzycz tak, bo sąsiadów pobudzisz!!! :PPP Jesteś jedynym takim stworzeniem na całej kuli ziemskiej. Wyewoluowałeś zaś ze swoich rodziców. Jesteś największym dowodem na istnienie ewolucji.

Dowodów dostarczał...

UnionJack