To, co widzę

Kiedyś pójdę na dworzec i spotkam Boga.
Bóg będzie miał długą, siwą brudną brodę. Będzie już stary i zmęczony. Będzie wrzeszczał, upity tanim jabolem i płakał, na plastikowym krzesełku. Pójdę tam i go spotkam.
Kiedyś pójdę ulicą. Spotkam Cichą. Cicha jest aniołem. Kiedyś była piękna. W podartej bluzie idzie ulicą. Sama. Dopiero niedawno upadła. Ja pójdę z Cichą. Żeby nie była sama.
Ale nie długo. Tylko kawałek i to tak, żeby nikt mnie nie widział. Tak, żeby cicha była szczęśliwa i żeby inni mnie nie widzieli. Bo Cicha jest aniołem. Święci wydali na nią wyrok śmierci.
Nie patrz na Cichą. Ona nie lubi gdy się na nią patrzy.
Nie patrz na Cichą. Ona nie chce, żebyś widział jak płacze.
Anioły nie płaczą. Ale Cicha upadła. I teraz się wstydzi. Ale Bóg nie podał jej ręki. Nie poszła jeszcze na dworzec.
Spotkam Dużego. Z głupim uśmieszkiem przejdzie obok Cichej.  Popatrzy jej w oczy, a ona spuści wzrok. A ja będę milczeć. Jak zawsze.
Wokół mnie przejdzie tysiąc szarych obrazów, tysiąc szarych cieni, chodzących w kółko. I to będą Święci.
Będą mieli wysoką wieżę, by widzieć wszystko. Z tej wieży będą patrzeć na ciebie, patrzeć uważnie, a ty nie zrób nic źle. Święci wiedzą wszystko. Zawsze i o wszystkich. Święci są zorganizowani. Zauważą każdą plamkę na Twoim ubraniu. Oni są czyści.
Święci modlą się co godzinę, modlą się by nie zgrzeszyć. Ale nawet gdy się modlą, patrzą na ciebie. Więc pilnuj się.
Święci w pudełeczka zamknęli człowieka. W takie pudełeczko zamkną też Cichą, zamkną Dużego i Boga. Zamkną mnie. Na każdym pudełeczku będzie napis:
,,To jest pijak i ćpun”
albo
,,Tu zamknięty jest nic nieznaczący nierób, z którym nie robi się interesów”
Mają już nawet pudełeczko
,,Tu siedzi Bóg. Patrzcie, płaczcie i się módlcie”
Tyle, że to pudełko jest puste. Ale to co. Święci wierzą, że coś tam jest i modlą się do pudełeczka regularnie. Ty tego nie robisz? Masz tu pudełeczko, ładne, niebieskie z srebrnym napisem: ,,ateista”. I siedź w nim cichutko.
Pudełeczek nie ma oczywiście tyle co ludzi, bo by się Świętym na półkach nie zmieściły. Jak ktoś nie pasuje świętym do pudełka, to wpychają go do byle jakiego, na siłę. By nie burzył ich idealnego porządku.
Wyminę Świętych, udając, że ich słucham. To coś czego nigdy nie nauczyła się Cicha.
I pójdę dalej. Do domu. A dom będzie pusty, jak zawsze. Kolejne pudełeczko świętych. W domu będzie wisieć na ścianie lustro. I spojrzę w to lustro. I tam będę ja. I tam nie będzie nic. Albo będzie labirynt. Spojrzę i zgubię się, albo spadnę. Jeszcze nie wiem. Nadal boję się spojrzeć. 


Novinha
theprisoner@wp.pl