RADY DLA PISZĄCYCH DENNE TEKSTY DO KĄCIKÓW

Heh, pewnie niewielu przeczyta ten art, bo niewielu ma w sobie tyle samozaparcia i tyle uczciwości, by powiedzieć, że pisze się durne teksty. Ja takowąż odwagę posiadam i Wam powiadam: ten art jest durny i osoby piszące mądre teksty powinny trzymać się od niego z dala na odległość większą niż długość kabla od myszki (dodatkowo, na jeszcze większą odległość powinni się trzymać zwolennicy kolejnych edycji "Big Brothera", zagorzali widzowie kochający polskie komedie z Cezarym Pazurą w roli głównej oraz skejci na wespół z innymi osobnikami słuchającymi rapu i hip-hopu).

Art ten kieruję głównie do niektórych osób piszących co popadnie do kącików, co zresztą jest zaznaczone w tytule (zaznaczam, NIEKTÓRYCH osób, bo inne osoby piszące do kącików piszą wspaniałe, oryginalne teksty, przed którymi nogi same się uginają). Dlaczego akurat do kącików? Bo zawartość kącików oceniają ich autorzy, a nie duet Qn'ik - Eddi. A autorzy kącików są czasami bardziej pobłażliwi w stosunku do jakości umieszczanych artów. Zwykli czytelnicy jak i autorzy artów pojawiających się w dziale "texty" również "znajdą tu coś dla siebie".

Wiem, jest już w AM coś w tym stylu - a mianowicie dwa teksty: "O, ortografia!" i "10 W 1 - DEKALOG DLA ACTIONMAGOWCÓW". Ten art jest niejako uzupełnieniem ich obu, a zresztą zawarłem w nim wiele opinii o wielu rzeczach, trzeba tych opinii niestety poszukać, gdyż skrzętnie je ukryłem, dlatego, moim zdaniem - warto go przeczytać.

Moi drodzy piszący bardzo "profesjonalne", "rzetelne", "mądre" teksty - zastanawialiście się w ogóle, czy to, co napisaliście, da się przeczytać? "Oczywiście" - odpowie pisarz - amator. A czy przeczytaliście wasze wypociny? "Po co i dlaczego? Przecież wiem, co tam jest napisane!". Właśnie? Po co? Nie wiecie "po co"? To przeczytajcie choć jeden raz wasz art i zastanówcie się, czy osoba być może oddalona od ciebie nawet o 700 km będzie w stanie go zrozumieć. Zastanówcie się, czy wasz tekst ma sens, czy jest logiczny... A może jest tylko efektem waszego znudzenia, może nie mieliście co robić i machnęliście od ręki, bez zastanowienia, durny, cienki, wręcz kiczowaty tekst, który, o zgrozo! ujrzy światło dzienne i prezeczytają go setki, może nawet tysiące czytelników!

Ludzie! Droga młodzieży! cheche...;-) Nie doprowadzajcie Bogu ducha winnych Czytelników do rozpaczy, depresji czy tarzania się po podłodze ze śmiechu niczym spragniony pieszczot pies :). Nie wyżywajcie się na czytelnikach! Jeśli ktoś z Was chce odreagować swój szkolny stres, nie musi koniecznie pisać do AM. Można przecież pokopać swój komputer, pobić się z bratem czy ew. pójść na strzelnicę. Będzie to od Was wymagało mniej wysiłku umysłowego, a przy chodzeniu na strzelnicę dodatkowo wyćwiczycie percepcję, wzrok i inne takie sprawy (wiem, co mówię!) Jeżeli chcecie, żeby ludzie na wasz widok/na widok waszych tekstów płakali ze śmiechu, nagrajcie się na kamerę i wyślijcie do "Śmiechu Warte". Program ma co prawda mniejszą wartość niż AM, ale tam przynajmniej możecie coś wygrać. Po co męczyć biednych Czytelników?

Oczywiście tekstów tego pokroju jest dużo mniej niż artów porządnych i dopracowanych, ale takie arcydzieła jednak się zdarzają i ich autorów należy bezwzględnie tępić lub nawracać na "jasną stronę Mocy" (co właśnie próbuję czynić).

Jest jeszcze sprawa, która dotyczy mnóstwa tekstów, niektórych, i owszem, niezłych. Chodzi tu o ortografię. Zgadzam się, że nie każdy ma pamięć wzrokową i nie każdy ma wrodzoną zdolność do niepopełniania błędów. Niektórzy są zresztą np. dysortografami. Ale bez przesady! Większość z Was ma MS Word. To wiem. Wiem, jest to program drogi, ale wiem też, że większość z Was go ma - w "wersji" pirackiej. Nawet w mojej szkole facet - "informatyk", czyli nauczyciel infy instalował pirackie MS Office na komputerach i odgrażał się, że jeśli komuś powiemy, to wstawi nam po pałeczce do dziennika. Miły i uczciwy człowiek, swoją drogą :). Ja mogę się pochwalić, że mam oryginała - dostałem razem z kompem w wersji OEM. Oj, zagalopowałem się. Wracając do meritum - zamiast wklepywać wasz tekst od razu w HTML albo jako zwykły plik *.txt, użyjcie najpierw Worda i poprawcie wszystkie błędy, które ten cudotwórczy program wam wytknie. Dopiero potem poprawiony tekst wstawcie do HTML lub gdzie tam chcecie (czasami teksty nadają się tylko do "wstawienia" w jedne miejsce - tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę). Po drugie - jeśli o ortografii mowa, jest jeszcze jeden problem. Niektórzy ludkowie chcą innym ludkom zaszpanować znajomością mądrego słownictwa. I dobrze! Tak trzymać! Trzeba języka polskiego używać! Szkoda tylko, że w takich "skąplikowanych" wyrazach robi się "proste błendy", i w efekcie chce się "żygać". Mam dla takich elementów radę: przeczytajcie AR z CDA 12\2002, odpowiedź Smugglera na list pt. "Ortografia". Jest tam pewna przypowieść o zbożu... :) Owszem, nie wszystkich irytują błędy ortograficzne (niektórzy przecież sami je popełniają), ale żołądek tych, którzy są wrażliwi na poprawność pisowni, może na takie byki zareagować w.. nieoczekiwany sposób. A przecież, jak już powiedziałem na początku, o czytelników trzeba dbać, czytelników trzeba szanować!

Niektórzy ludkowie również chcą innym ludkom zaszpanować, ale robią to w inny sposób - nie wysilają się na używanie polskich słów, których nie mogą sobie przypomnieć i używają ich angielskich (albo rosyjskich) odpowiedników. Czasami używają angielskiej pisowni na oznaczanie polskich głosek. Świadczy to tylko o nieznajomości angielskiej fonetyki. Ten, kto choć raz słyszał rodowitego Anglika, od razu zrozumie, jak wielkie są różnice chociażby pomiędzy polskim "i" w wyrazie "lista" i angielskim "i" w wyrazie "list" czy pomiędzy "oo" w "foot" a "u" w "kurs". But boysy nashe tego k**** nie kapujom i tylko k**** pszed koleshkami k**** shpanujo. Trudno to było zrozumieć, no nie? A niestety takie są niektóre teksty.

WY, PORZĄDNI LUDKOWIE, NIE BĄDŹCIE ANI PIERWSZYMI, ANI DRUGIMI! PO PIERWSZE - PISZCIE DOBRE TEKSTY, PO DRUGIE - PISZCIE JE PO POLSKU!

Drodzy autorzy artów, czy doszliście wreszcie do wniosku, że najważniejszy dla was powinien być Czytelnik, bo to on Wasze teksty czyta, być może nawet ocenia. O czytelnika powinniście dbać, a nie zalewać go falą chłamu gorszą nawet niż kolejna seria "Big Brothera", kolejna komedia polskiej produkcji z Cezarym Pazurą w roli głównej czy kolejny zasrany hiphopowy "utwór" "śpiewany" albo przez rozwydrzonego lalusia albo jakiegoś Murzyna z krokiem w kolanach. Dziękuję.

CaSiO3

PS. CaSiO3 (3 w indeksie dolnym, tak jak dwójka w H2O, czyli wodzie) to nie jest popularna firma produkująca zegarki, tylko (meta)krzemian wapnia.
PPS. A firma CASIO swoją nazwę wzięła pewnie od metakrzemianu wapnia.
PPPS. To wcale nie jest mój pierwszy art w AM - zmieniłem xywkę, ale cały czas jest związana z krzemem i szkłem (no, młody chemiku, jak ja się mogłem nazywać, co?)