Polska policja

Wczoraj wieczorem (niedziela, 10.11) oglądałem w telewizji prowadzony przez Marcina Wronę talk-show "Pod Napięciem". Tematem tego odcinka programu było morderstwo trzech ludzi - przez powieszenie. Toczyła się bardzo ciekawa rozmowa między rodzinami ofiar, policją a prowadzącym. Zaskoczyła mnie buta i zadufanie w sobie policjantów i prokuratora - gdy wytknięto im błąd, zamiast przyznać, że go popełnili, nieudolnie próbowali wyjść z twarzą z niezręcznej sytuacji. Ten program - jak i moje własne doświadczenia i wiadomości - skłoniły mnie do napisania tego oto artykułu - o stanie polskiej policji.

A ten jest niesamowicie kiepski, żeby nie powiedzieć - beznadziejny. Olbrzymia ilość policjantów to ludzie głupi, niedouczeni, a - jakby było tego mało - tchórzliwi i dbający tylko i wyłącznie o swoje tłuste tyłki. Aż człowieka zżera od środka, gdy się pomyśli, że tacy ludzie pilnują w naszym kraju bezpieczeństwa! W programie szło głównie o to, że śledztwo posuwa się do przodu bardzo wolno i że policja w ogóle nie bada odpowiednich tropów. Nie zebrano wielu podstawowych dowodów, takich jak sznur, którego użyto do popełnienia zbrodni, nie odlano śladu opon znajdującego się na miejscu przestępstwa... Do badań musiał poganiać policję ojciec jednej z ofiar morderstwa, sam musiał zakonserwować sznur i oddać go do analizy... Widać było, że policja wszystko ostentacyjnie olewa. Podczas programu wyszło na jaw m.in. to, że powieszona dziewczyna była dziewczyną drugiego powieszonego... Policjanci tego nie wiedzeli, pokrętnie się tłumaczyli, że ciężko określić stopień relacji między dwoma osobami... Bla, bla, bla, ple, ple, ple, sratatata. Potem okazało się, że w raportach nastąpiły naprawdę skandaliczne pomyłki, np. napisano, że zabitego znaleziono w pozycji stojącej, a tak naprawdę znaleziono go w pozycji klęczącej. To wszystko nie jest już wcale śmieszne - to jest po prostu tragiczne!!!

Ale to, co potem powiedział jeden z policjantów, dobiło mnie kompletnie. Zaczęto rozmawiać o tym, że śledztwo posuwa się do przodu w gorzej niż ślimaczym tempie. Policjant na to (program oglądałem wczoraj, więc nie wszystko musi się zgadzać, ale ogólny sens wypowiedzi został zachowany): "Śledztwo wcale nie posuwa się wolno, mamy już pewność, że ofiara nie zmarła śmiercią naturalną". Tyle to ja też mogę powiedzieć: powieszony nie umarł ze starości, gruby nie jest chudy, bogaty nie jest biedny, czerwone nie jest niebieskie, krótkie nie jest długie, wysoki nie jest niski itd.

Zaraz po "Pod Napięciem" został wyemitowany program "Superwizjer". I tu - znowu o morderstwie, i znowu pokazana została skandaliczna praca policji! Podczas bójki na przysiędze, pewien żołnierz został ciężko ranny. Zawieziono go do szpitala. Po pewnym czasie zmarł na wskutek pęknięcia tętniaka mózgu. Wszystko zostało nagrane na kasecie VHS. Prokuratura nie uznała taśmy za dowód winy sprawcy przestępstwa. Rodzina zgłosiła się do prywatnego biura detektywistycznego. W końcu inny prokurator zainteresował się sprawą. Złapano winowajcę. Uznano, że nie był wcześniej karany, i wypuszczono go na wolność do czasu procesu. Śledztwo reportera "Superwizjera" przyniosło szokujące rezultaty - winny zabójstwa jest ścigany listem gończym!!! W dzisiejszych czasach już nie można liczyć na policję - trzeba korzystać z usług prywatnych biur detektywistycznych, a za to niestety słono się płaci! To już przelało czarę goryczy. Poczułem, że muszę przetworzyć swoje myśli na formę elektroniczną i wysłać Qn`iowi via e-mail. Było już dość późno, więc czym prędzej wziąłem prysznic i poszedłem spać.

Następnego dnia, czyli dziś, czekało mnie kolejne uderzenie. Do drzwi mojego domu zapukał jakiś dziwny facet. Powiedziałem rodzicom, że nie mam pojęcia kto to. Postanowili otworzyć. Koleś od razu wyskoczył z opanowaną do perfekcji gadką - niczym obsługa w McDonaldzie. Ja poszedłem do swojego pokoju, do kompa. Dialog potoczył się mniej więcej w ten sposób:

Facet - Dzień dobry. Chciałbym pani zadać kilka pytań.
Moja mama - Słucham.
F - O której godzinie zaczyna się Teleexpress?
MM - O godzinie 17.15 {pomyliła się, bo zaczyna się o 17}
F - Tak, dokładnie, zaczyna się o 17.00, kończy się o 17.15. A kiedy zaczynają się Wiadomości na jedynce?
MM - O 19.30
F - Wspaniale! Otrzyma pani jedną z naszych cudownych nagród! Proszę, niech pani zobaczy! {wskazuje ręką na schody}
MM - Dziękuję panu, do widzenia
F - Dlaczego nie chce pani nagród?
MM - Bo nie wierzę w to, że ktoś mi da jakąś nagrodę za dwa proste pytania! Do widzenia!
F - Zobaczy pani, jak pani sąsiad wygra!

Moja mama zatrzasnęła drzwi z hukiem. Mocno się wnerwiła i postanowiła zadzwonić na 997. Czym prędzej chwyciła telefon i zakomunikowała o nieciekawym zdarzeniu (później się dowiedziałem, że facet chwiał się, miał podkrążone gały i jechało od niego alkoholem - ale nie wódką czy piwem, tylko spirytusem salicylowym albo denaturatem). Policjanci przyjechali po mniej więcej pół godzinie. Zaparkowali, jeden z nich odkręcił szybkę w jednym z okien, postali przez 20 sekund i pojechali. Czy na tym polegają metody nowoczesnego tropienia przestępców? Może ja jestem po prostu strasznym młotem i to tak naprawdę jakaś niezwykle skuteczna, sprawdzona w wielu innych krajach technika?

Polska policja ma jeszcze wiele innych wad - choćby to, że nigdy nie słyszeli o zasadzie domniemanej niewinności, i za pomyłkę jednej osoby przypadkowi ludzie muszą przesiadywać kilka (bądź nawet kilkanaście!!!) godzin w areszcie - bez jedzenia, bez picia i bez możliwości załatwiania potrzeb fizjologicznych (patrz art M&M`a "Dur(a l)ex sed lex"). Bidulki mają takie niskie zarobki i takie ciężkie warunki pracy, a tak bardzo się starają! Tyle robią dla bezpieczeństwa całego kraju! Powinniśmy ich za to, jak się poświęcają nosić na rękach!!! Jacy z nas wstrętni niewdzięcznicy!

Ufff... Wylałem całą żółć i złość ze swojego organizmu... Autentycznie czuję się lżejszy! Mam nadzieję, że instytucja policji i prokuratury naprawdę weźmie się za robotę, tak, abyśmy bez strachu mogli nocą chodzić po ciemnych alejkach i parkach. Bo inaczej po prostu zapanuje anarchia, każdy będzie robił co chce - bo przecież i tak go nie złapią!!! Na razie i do następnego tekstu.


| fido bezczelny |

PS. Pozdrowienia dla Krystiana - jak tam zęby? :-)