Piekło oraz czy nie ma Boga?


W jednym z swoich artykułów w AM~31 UnionJack odpowiadał na to co zawarł w swoim tekście nijaki ArCgon - ten tekst był także debiutem tegoż autora czego zresztą dowiadujemy się z artu, na który ja dzisiaj odpowiadam.
Cały problem polegał na zagadnieniu czy piekło istnieje. I ja zabiorę w tej sprawie swój głos. Nie będę tutaj odpowiadał na ten art, po prostu sam przedstawię wam ciekawą wizję Piekła. I Nieba również. Choć nie jest ona mojego autorstwa to jednak na pewno jest dość ciekawa. Więc czym według niej jest Piekło? Nie jest jakimiś wiecznymi mękami, nie sprawia ono bólu. Piekło jest wiecznym błąkaniem się. Błąkaniem się po świecie w poszukiwaniu odpowiedzi. Odpowiedzi na pytania męczące nas podczas krótkiego życia. Odpowiedzi na wszystkie nasze wątpliwości. A tych odpowiedzi nigdy się nie znajdzie. Nigdy. Błąkając się po świecie, nie mogąc w niego ingerować szuka się odpowiedzi. I tym według tej hipotezy jest Piekło, wiecznymi poszukiwaniami. Poszukiwaniami na odpowiedzi. Beznadziejnymi poszukiwaniami. Wraz ze świadomością, że nigdy nie odnajdzie się tego czego się szuka.
Nie wątpię, że taka pokuta byłaby okrutna. Wyobraźcie sobie, że niematerialni podróżujecie po świecie, wszechświecie. I dręczą was pytania. Czasami zupełnie bezsensowne. I macie świadomość, że nigdy nie uzyskacie odpowiedzi na to pytanie. Nigdy. Przez wieczność będziecie tak podróżować wraz z tą świadomością.[Pozwolę sobie napomknąć, iż takie męki cierpiały, według dawnych wyobrażeń, duszę czyśćcowe. Pamiętacie może Zosię z "Dziadów"? Bezcelowo latała na świecie, niby nie cierpiąc, ale jednak męcząc się. Być może samą świadomością grzechu, jaki popełniła. Takowy Czyściec różnił się jednak od naszego (z którego trafić można tylko do Nieba) iż można było zeń trafić zarówno do Nieba (Dzieci z "Dziadów) jak i do Piekła (Pan z Dworu). Kto wie, może masz racje? Tego jednak nikt, nigdy nie zbada... - Mithrandir] Jak dla mnie takie coś byłoby bardzo okrutne. Gdyby właśnie tak wyglądało Piekło to ja przynajmniej starałbym się by za wszelką cenę do niego nie trafić. Według mnie męka psychiczna jest gorsza od fizycznej...
ArCgon mówi, że gdyby Bóg skazał ludzi na wieczne potępienie to jednocześnie dałby im nieśmiertelność. Uważa on to za błąd, że wieczne życie jest zarezerwowane dla "Tych Z Nieba". Ja właśnie taką nieśmiertelność uważam za wielką karę, bo wyobraź sobie męki. Straszliwe męki. Takie męki, że aż trudno (o ile w ogóle jest to możliwe!) sobie wyobrazić. I teraz wyobraź sobie, że trwają one wiecznie. Że jak trwały tak trwać będą i nic, absolutnie nic ich nie przerwie. To nie ten ból jest tak naprawdę karą! Tą karą jest właśnie świadomość wieczności takiej kary!
Oprócz tego mówisz, że tak naprawdę to nie istnieje Piekło tylko coś w rodzaju całkowitego unicestwienia duszy. Przy obu przedstawionych wariantach nie wiem, który bym wolał. Z jednej strony wieczna męka wraz z świadomością. A z drugiej pustka. Nicość. Nie wiem co jest gorsze - można by powiedzieć, że i jedna i druga opcja ma swoje wady i zalety. Bo po co istnieć jeżeli nasze "życie" nic nie przyniesie, będzie martwe. Nic nikomu nie pomoże, my sami sobie również. Jedynym sensem takiego "życia" będzie samo istnienie. Natomiast z drugiej strony pustka. Coś czego ludzie strasznie się boją. Nie ukrywam - ja też! Na pewno chciałbym czegoś takiego uniknąć. Ale z drugiej strony takie coś nie skazywałoby mnie na cierpienie w bezsensownym, bezcelowym istnieniu ew. niekończących się mękach.
Wybór trudny, zaiste. Sam nie wiem co bym z tego wybrał. Taki wybór przekracza moje możliwości. Sami spróbujcie odpowiedzieć sobie na to pytanie.
W końcowej części swojego tekstu UnionJack stawia kilka pytań. Postaram się na nie odpowiedzieć tak jak rozumiem to ja. Ale dlaczego właściwie dobry Bóg wystawia nas na taką próbę. Dlaczego pozostawia nasze czyste dusze na pokuszenie? Dlaczego daje nam możliwość wyboru jednocześnie zastrzegając, że zły wybór będzie miał dla nas zatrważające konsekwencje? Powiem krótko. Na początku ludzie żyli w raju. Bóg stworzył i podarował nam życie. Życie w raju. Ale chyba dobrze wiesz czym to się skończyło, nie będę tego tutaj przytaczać. Na końcu Adam i Ewa zostali wypędzeni i napiętnowani grzechem pierworodnym, który to, o ile dobrze pamiętam, sprawia, że jesteśmy grzeszni. I w zasadzie sam mógłbym tutaj zadać pewne pytanie, które budzi moje wątpliwości. A dlaczego przedtem (w raju) oni zgrzeszyli jeżeli nie był na nich jeszcze nałożony grzech pierworodny? Nie wiem, pozostawię to bez odpowiedzi. Może jeżeli kiedyś umrzesz i byłeś złym człowiekiem a teoria, którą przytoczyłem w początkowej fazie tekstu okaże się prawdziwa to wtedy może to pytanie będzie właśnie cię męczyć. Jeżeli tak się stanie to wybacz. Chyba taka odpowiedź na Twoje pytanie wystarczy UnionJacku.
[I tu ja pozwolę sobie na dopisek: Otóż Grzech oni sami popełnili za namową Szatana (czyli gdyby nie on to takowego grzechu by nie było) zaś owo "napiętnowanie" polegało na tym że całe ich potomstwo było tymże grzechem obarczone. Adam i Ewa sami się Grzechem Pierworodnym napiętnowali. Mam nadzieję że wyjaśniłem Twoje wątpliwości] {A ja sobie od razu pozwolę na odpowiedź na twój dopisek. Wiem, że to szatan skłonił Adama i Ewę do grzechu, chodzi mi tylko o to skąd wziął się ten szatan. Wiem, ze był to zbuntowany anioł. Ale zastanówmy się sami. Bóg stworzył ludzi bez grzechu, oni sami nie potrafiliby zgrzeszyć, ktoś musiałby ich do tego namówić, zrobił to właśnie ten szatan. A teraz pomyślmy trochę o nim. Jeżeli na początku był aniołem i się zbuntował to czy nie był stworzony bez grzechu jak ludzie? Bo jeżeli ludzie sami grzechu nie mogli popełnić to w jaki sposób zrobił to szatan bez niczyjej "pomocy"?! Z tego wychodziłloby, że człowiek był doskonalszy od aniołów! Właśnie tutaj są moje wątpliwości. Bo dobrze wiem, że Adam z Ewą zgrzeszyli za sprawą szatana, czasami się na religię chodzi :) - Faramir}[Hehe, to ja się jeszcze wtrącę:). Aniołowie zostali stworzeni doskonali. Na tyle doskonali, iż mogli tworzyć także coś nowego. Jakąś zupełnie nową rzecz, cechę, nie opartą na żadnej innej. Szatan stworzył zło, a ludzie, w oparciu na nim wymyślili wojny, zniszczenia itd. Człowiek był ograniczony, Anioł także, ale już mniej, zaś dla Boga nie było ŻADNYCH ograniczeń. W ten sposób można tę sprawę wyjaśnić.] {Więc jeżeli dobrze rozumiem to Anioły same stworzyły zło, tzn. szatan. Dziękuję, że rozwiałeś moje wątpliowści, przynajmniej dowiedziałem się czegoś nowego z własnego artu :). Dobrze, że ta sprawa została rozwiązana.}
Nie odpowiem na wszystkie Twoje pytanie bo po prostu nie znam na niektóre odpowiedzi. Nie obrazisz się chyba za to na mnie? Postaram się za to dać odpowiedź na ostatni pytanie jakie zadałeś. I wreszcie: po co Bogu test, jeśli jest Wszechwiedzącym i zna nas dokładniej niż my sami - wszak mógłby zawyrokować od razu. Czyżby nie był więc wszechwiedzący? Nie wiem. Nie wiem o tym bo nigdy się go o to nie pytałem. Ale sądzę, że nie jest wszechwiedzący. Dziwne? Wytłumaczę. Jeżeli Bóg byłby wszechwiedzący to wiedziałby także o całej naszej przyszłości, o wszystkim co zrobimy. A to z kolei oznaczałoby, że nasze życie jest zaplanowane na wieki przed tym jak się jeszcze urodzimy! To by znaczyło, że sami praktycznie nie mamy żadnego wpływu na nasze życie. Jeżeli dobrze pamiętam to o czymś takim traktował kalwinizm. Jestem złodziejem, nic na to nie poradzę - takie jest moje przeznaczenie i nie w mojej mocy jest mi się mu sprzeciwiać. Jest to bardzo wygodne, nie powiem. Ale to nie dla mnie. Dlatego uważam, że Bóg nie jest wszechwiedzący, co najwyżej zna wszystkie możliwe drogi. Ale nie wie co każdy wybierze bo wtedy my bylibyśmy niepotrzebni bo i tak nasz los byłby już zapisany, a sami byśmy go wcale nie mogli zmienić. Załóżmy, że ktoś ma zapisane być mordercą i czy oznacza to, że nawet jeżeli by nie chciał to i tak by nim został? Chyba nie, wydaje mi się, że każdy ma swoją własną wolę i sam potrafi zmienić swoje życie. Każdy sam nim dowodzi. Dlaczego od razu nie zawyrokował? Bo jak już mówiłem ja wierzę w to, że każdy sam swoje życie prowadzi, żadna wyższa wola nie zmusza go do niczego. Każdy jest wolny. Wiesz o co mi chodzi? [Nie wiem jak UJ, ale ja Cię rozumiem:). Z tym że możliwe są trzy tezy: Pierwsza twierdzi iż wszyscy rodzą się tacy sami. To środowisko, w którym człowiek dorasta kształtuje jego charakter. Druga mówi iż charakter i skłonności duszy znane są jeszcze przed śmiercią jednak wtedy ktoś mógłby posądzić Boga o niesprawiedliwość - w końcu jedna dusza może być tak ukształtowana, aby mieć większą skłonność do przestępstw niż inna. Z kolei gdyby środowisko wykształcało charakter, więc i dusze człowieka to również nie byłoby to sprawiedliwe - jeden się urodzi w dobrej rodzinie, drugi w patologicznej. Czy obaj mają równe szansę? Niestety, nie... I wreszcie trzecia teza, którą ja zdecydowanie popieram. Otóż charakter człowieka kształtują wybory moralne, ale te niezależne od ludzi. Wtedy i Bóg by był sprawiedliwy, i człowiek syty:)] A chyba jednak odpowiem i na te pytania. Czy nie lepiej byłoby, by stworzył nas dobrymi, niepodatnymi na grzech i takimi wysłał nas na świat? Po co nas tu w ogóle wysyłał, czemu nie zostawił nas przy sobie tak, jak na przykład archanioła Michała? Na początku zastanówmy się po co są te całe Anioły. Nie wiadomo. A przynajmniej ja nie wiem. A dlaczego poddaje nas próbie? By nas sprawdzić. Bo jak już mówiłem twoje "oskarżenia" opierają się na tym, że Bóg jakoby jest wszechwiedzący. Natomiast moje kontrargumenty mówią o czymś odwrotnym. Ja również uważam, że Bóg jest wszechwiedzący ale na inny sposób, zna wszystkie możliwe drogi, wybory etc. ale nie ingeruje w nasze postępowanie [Chociaż człowiek często sam tego chce - i czasami spełnia się jego życzenie - zatem czasem jednak ingeruje] - my jesteśmy wolni bo takich nas stworzył. Stworzył nas obdarowanych wolną wolą więc czemu jakieś przeznaczenia miałoby nami kierować? A teraz powiedz mi jeszcze coś. Po co miałby Bóg stwarzać coś czym by absolutnie sam kierował? Po co mu to? Jeżeli jest miłosierny to nas kocha. Kocha nas za to, że jesteśmy tym kim jesteśmy. Bo tobie chyba też łatwiej jest kochać, przyjaźnić się z kimś kto ma własne zdanie niż z kimś kto we wszystkiemu tobie przytakuje, służy Ci. Myślę, że podobnie jest z Bogiem, stworzył nas takich ponieważ chce nas kochać. A trudno jest kochać coś co jest ślepo posłuszne jak jakaś maszyna...
Nie wiem czy Cię przekonałem, że jednak Bóg istnieje. Ja w to wierzę. A ty? Nawet jak nie to chcę Ci za jedno podziękować. Za to, że twój art skłonił mnie do zastanowienia. Bo to mi naprawdę dużo dało... Dziękuję!

Chwała... Bogu! [W imię Ojca, Syna, Ducha!]

Faramir
Dopisał się Mithrandir


PS. On istnieje i nas kocha. I właśnie by przetestować naszą wiarę zsyła te wszystkie wątpliwości...[stąd np. teorie Darwina czy Dinozaury]
PS2. Dziękuję Ci Mithrandirze, że zechciałeś się dopisać. I to z własnej, nieprzymuszonej woli!

[PS3. To ja dziękuje Faramirowi - za to że pozwolił mi się dopisać:)] {Eee! Drobiazg :)}

PS4. A czemu miałbym Ci niby nie pozwolić się dopisać?! Jak ty się dopisałeś zanim się mnie w ogóle o zgodę spytałeś? I jak później mógłbym Ci odmówić? Musiałem się zgodzić :).