Na zewnątrz: Cicha
Chcesz, opowiem Ci o Cichej. Będzie to krótka, króciutka bajka. Bo o zmarłych nie mówi się długo. A Cicha już nie żyje. To znaczy, Cicha nadal oddycha, chodzi, je i pije. Ale to wcale nie znaczy, że jest żywa. Cicha umarła pierwszy raz, wtedy gdy dostała od kumpla pierwszą dawkę, czyli dawno temu. Teraz z dnia na dzień umiera. Cicha nie ma już nic. Wszyscy ją zostawili. Nawet bluza, którą ma na sobie nie jest jej. Pewnie znowu ją od kogoś pożyczyła. Cicha kiedyś się nudziła. Kiedyś była ciekawa. Kiedyś chciała uciec.Bo kiedyś coś za bardzo czuła. I wzięła. Święci często mówią o Cichej. Nie mówią o niej dobrze. Staram się nie słuchać świętych, ale oni mówią tak często i tak dużo, że czasami trudno ich nie słyszeć.
Cicha miała rodziców. Gdy umarła, straciła ich. Miała kiedyś przyjaciół, lecz gdy ją pochowali, straciła ich. Zostali jej tylko dostawcy i Święci mijający ją codziennie. Cicha nie ma nic, chyba że jej coś dadzą. Anioły nigdy nic nie mają. To jest sprzeczne z ich ideałami. Cicha nie jest ładna. Cicha jest piękna. Może trochę za szczupła, może troszkę za blada. Zawsze ma spuszczone oczy. Raz spojrzałam w jej oczy. Ty lepiej nigdy tego nie rób. Możesz się przestraszyć.
Cicha już nie walczy. Jest za słaba. Wie, że kiedyś to się w końcu skończy. Cicha szukała swojego boga. Szukała swojego szczęścia. Tylko trochę się pogubiła. Czy można karać anioła, za to że się trochę pogubił? Bóg to zrozumie i na pewno jej nie ukarze. Tylko musi jeszcze trochę poczekać na Boga. Zawsze trzeba na Niego poczekać.
Raz widziałam, jak Cicha płacze. Widzieliście kiedyś jak płacze anioł?
 Po jego twarzy spokojnie spływają łzy, kropla za kroplą, kropla za kroplą, kropla za kroplą…

Novinha
theprisoner@wp.pl