O miłości do USA
Przykro
mi, gdy ktoś źle interpretuje moje słowe. Szczególnie, gdy
rozumie je zupełnie odwrotnie. Normalnie bym się wkurzył, ale
po co, skoro można po dobroci.
Tak to było, że Pasibrzuch napisał "Boże Błogosław
Amerykę", potem ja napisałem "Kochać Amerykę? NIE!"
- co nie spodobało się Flavius'owi. Nikomu nie zabieram prawa
do wyrażania własnego zdania, jednak komentarz w "W
obronie zdrowego rozsądku" wskazuje, że autor nie do końca
zrozumiał treść moich wypocin. Oto więc sprostowanie.
Po pierwsze, Flavius twierdzi, że jestem zabobonnym katolikiem, który nie dostrzega błędów kościoła w średniowieczu. Błąd. Po pierwsze, nie jestem ateistą, nie jestem też wierzącym. Jestem sobą. Przyczepiłem się tylko do Pasibrzucha, bo napisał, że Ameryka to ludzie ze wsi, którzy codziennie lecą do kościoła jednać się z bogiem. A ile milionów ludzi mieszka w wielkich miastach?
Kolejna pretensja, to rzekome nie dostrzeganie przeze mnie rasizmu i barbarzyństwa w Europie. Błąd. Widzę to, ale ja nie pisze tekstów zachwalających tolerancję rasową w Europie. Nigdy nie zaprzeczyłem, że w Europie istniało niewolnictwo - gdyby ktoś tak napisał, zostałby przeze mnie skrytykowany, tak jak Pasibrzuch. Przypominam, jako Polak, że to właśnie w Polsce panowała względna tolerancją religijna i rasowa.
"Poza tym nie rozumiem co ma brak trudności w rozwoju państwa do moralności jego obywateli." No właśnie - może sam mi to wyjaśnisz? Napisałem, że USA powstało z przysłowiowym "palcem w d*pie" bo tak było. Jedna wojna z Wlk. Brytanią, jedna domowa i pare lokalnych konfliktów. A Pasibrzuch czepiał się, że USA nie powstawało dzięki planom pięcioletnim, ustawom, licznym konstytucjom... No bo, pytam się po raz kolejny, jakie mieli trudności?
Napisałem również, że
Amerykanie są w lukrowej otoczce, bo wszyscy kochają ich
zwyczaje, ich kulturę, a przede wszystkim dlatego, że żadne państwo
europejskie nie ma odwagi skrytykować polityki USA. A F-16
dlaczego Polska kupi? Bo jest przestarzały? Oj, chyba nie.
I czy ja napisałem, że Żydzi żyją po to, by ginąć z rąk
terrorystów? Nie. Ale Palestyńczycy też nie żyją tylko po
to, by ginąć z rąk Żydów. Strony konfliktu powinno się
rozdzielić, tymczasem USA popiera Izrael, a Europa nie ma odwagi
się temu przeciwstawić. Zupełnie tak, jak z Irakiem.
Na koniec napiszę, że nie popieram zamachów terrorystycznych, takich jak w USA, Izraelu czy w Moskwie. Zamiast jednak rozpoczynać działania odwetowe, należałoby się zastanowić nad ich przyczyną.
Nie musisz się tak denerwować Flaviusie, zamiast tego uważniej czytaj teksty. Zawsze bowiem staram się oceniać sytuację tak obiektywnie, jak tylo umiem. A rzucam w Amerykę kamieniami, bo uważam że mam do tego prawo. Nie chcę, żeby Polacy walczyli razem z Amerykanami na chwałę i potęge USA, tylko w słusznej sprawie.
Marmach@polbox.com