DreamWalker

Mam okno z ładnym widokiem
Co można znaleźć na szarej i brudnej ulicy?

    Jeszcze niedawno, w prostokątnym otworze na ścianie, jaki posiadam w pokoju, widziałem szarą, brudną ulicę, po której poruszało się stado szarych, brudnych ludzi. Szare i brudne auta przemykały po szarym, brudnym i, na dodatek, mokrym asfalcie. Szare, brudne kikuty imitujące drzewa chyliły się nad drogą. Wieczorem wszystko to zakrywała szara mgła, przez którą przebijały się małe światełka szarych i brudnych budynków. Przygnębiający widok. Statyczny i nudny. Niemal jak obraz artysty - alkoholika z depresją. Nie mogłem już tam patrzeć. Zasłaniałem okno, ale i tak co jakiś czas musiałem tam wyjrzeć, wiedząc, że znów zobaczę to samo, co widziałem już tysiące razy.

    Ludzie, tam na zewnątrz, myślą, że najważniejsze jest wykształcenie, rodzina, miłość, ble, ble, ble... Kiedyś i ja tak myślałem. Myślałem, że jak się to wszystko osiągnie, to można umierać w spokoju. Ale to nie prawda. Jest jeszcze coś, co zrozumiałem dopiero niedawno. Coś, bez czego nawet milioner będzie smutny, a coś, z czym biedak będzie szczęśliwy. Coś, czego nie można kupić, a trzeba zrozumieć. Dać sobie w prezencie. Tym czymś, jest umiejętność dostrzegania piękna.

    Codziennie przemierzam te same ulice i często widzę tych samych ludzi. Są jakby w transie nieświadomości. Ich miny są zmartwione lub bez wyrazu. Chcą siebie zniszczyć nawzajem. Plują sobie w twarz, wchodzą w drogę, przeszkadzają, złoszczą się. Mówią niby dużo, ale tak naprawdę nic. Ich istnienie jest bezsensowne. Po co żyją? Bo ktoś ich spłodził. Jaki jest sens ich życia? Chcą spłodzić następnych. Przedłużyć gatunek. Mijają się, bezuczuciowo rzucając na siebie spojrzeniami. Wszyscy podążają do pracy. Jutro też zapewne tam pójdą. I tak do śmierci. Nigdy się nie obudzą, dla większości z nich nie ma już szansy. Do końca swych dni będą odruchowo i bez namysłu wykonywać swe zadania, konsumować, rozmnażać się. I łudzić się, że mają wybór, że są ludźmi wolnymi. Teoretycznie są, ale praktycznie nie. Są bowiem swoimi własnymi niewolnikami, gdyż nie zdają sobie sprawy z tego, jak wiele zależy od nich samych. Mogliby być bogami, lecz o tym nie wiedzą.

    Ja zrozumiałem jedną rzecz, która pozwala mi żyć i która jest tak piękna, że czasem chcę paść na kolana i płakać. Pojąłem, że każdy skurcz mojego serca, każdy oddech i ruch jest darem i że następnego mogę już nie dostać. Zrozumiałem, że każda sekunda jest szansą na lepszy los i że następnej sekundy może już nie być. Zrozumiałem też, że każda chwila jest pięknem tak wielkim, że czasem wydaje mi się, że już go nie wytrzymam.
Zacząłem też żałować każdej straconej chwili w moim życiu, bo nic nie boli bardziej, niż stracony czas. Zacząłem żałować tych nerwów i uniesień nad nieistotnymi rzeczami, o których nikt nie pamiętał już po tygodniu, oraz tych niewykorzystanych szans na lepsze jutro, które odpłynęły w niepamięć, podczas gdy ja nic nie robiłem. Lepiej przecież żałować tego, co się zrobiło, niż tego, czego się nie zrobiło.
Dziś chwytam zmysłami każdą chwilę i podziwiam ją w ciszy, gdyż czasem właśnie cisza jest najlepszą muzyką. Dowiedziałem się, że jeśli tyle rzeczy się zrozumie, to całe życie staje się piękne i niezmącone strachem. I czuje się pewną niewiarygodnie dobroczynną siłę, która delikatnie kieruje życiem tak, by toczyło się dobrze. 

    Dziś wiem, że ten szary widok za moim oknem wcale nie jest taki szary i brudny. Znalazłem tam świat kolorowy i tętniący życiem. Widzę ludzi, auta; widzę spektakularne chmury na niebie; widzę jak zmieniają się pory roku, jak wschodzi i zachodzi słońce. I to jest w nim właśnie piękne - ta zwyczajność. Nie nabierajcie się na to, gdy Wam ktoś mówi, że świat jest zły, szary i brudny. Świat jest taki, jakim go widzimy. Jeśli chcecie w nim zobaczyć piękno - nie ma sprawy - jest go tam pod dostatkiem! Wystarczy się dobrze przyjrzeć oraz chcieć je zobaczyć. 
Na koniec proszę Was tylko o jedno: żyjcie jak chcecie, ale choć raz otwórzcie oczy.

    DreamWalker

dreamwalker@poczta.fm