Mechaniczna Sztuczna Szczęka
Trzeba przyznać, że niektórzy nauczyciele są dziwni. W moim gimnazjum na przykład, muzyki uczy taki śmieszny facio. Ze względu na to, że potrafi grać na pianinie, uczniowie nadali mu przydomek "maestro".
Ma on dwie, możnaby powiedzieć, manie. Pierwsza polega na tym, że mówiąc o muzyce średniowiecznej i nie tylko, wciąż dywaguje on na tematy religijne. Opisawszy jakąś lutnię czy śpiewy na dworze rycerskim, zaczyna nagle - sam nie wiem kiedy - mówić o tym, że Jezus miał brata, Maryja nie była dziewicą, historycy watykańscy fałszują historię, Kościół średniowieczny wyzyskiwał biedny lud w celu zdobycia pieniędzy i utrzymania absolutnej władzy, średniowieczny kler pogardzał wiernymi itd. itd. Nietrudno się chyba domyślić, jakie ma poglądy, jakie gazety kupuje (jak duże uszy ma redaktor naczelny jednej z nich), na kogo głosuje w wyborach...
Za to druga mania polega na tym, że - jako racjonalista - chce nas (tj. mnie i moją klasę) nauczyć samodzielnego myślenia. Tu zdecydowanie przyznaję mu rację, bo niektórych moich kolegów nie można raczej nazwać myślącymi. Metoda jaką nauczyciel muzyki stosuje w tym celu jest bardzo interesująca. Otóż zadaje pytania, w których należy zwykle wyrazić własną opinię. Za satysfakcjonującą go odpowiedź można dostać piątkę. Przyznam, że mojej skromnej osobie, na razie jako jedynej w klasie, udała się ta sztuka. Nie będę się już rozpisywał, czego dotyczyło pytanie (choć nigdy nie zapomnę wrażenia, jakie wywarł na mnie wtedy nauczyciel, gdy powiedział "a przy okazji obalę teraz jedną z teorii Kościoła"). Jednak mój przypadek należał raczej do rzadkości. Zwykle klasa nie jest chętna do odpowiedzi, zważywszy na fakt, że trzeba niemal odgadywać jego myśli i mieć sporo szczęścia, aby dobrze odpowiedzieć. Na dowód przytoczę poniżej przebieg fragmentu jednej z lekcji muzyki. Będzie to przy okazji demonstracja, jak ten nauczyciel manipuluje naszymi umysłami.
NAUCZYCIEL MUZYKI (do UCZENNICY): Przeczytaj z podręcznika rozdział "Rybałt uniwersalny".
UCZENNICA (czyta głośno): "............waganci miłość zmysłową przedstawiali w sposób brutalny."
NAUCZYCIEL MUZYKI: Stop. Co to znaczy, że przedstawiali miłość w sposób brutalny?
KLASA: (nikt się nie odzywa)
NAUCZYCIEL MUZYKI: No, jak myślicie? Miłość w sposób brutalny - co to znaczy?
KLASA: (nikt się nie odzywa)
NAUCZYCIEL MUZYKI: No! Brutalna miłość - z czym się wam to kojarzy!?
KLASA: (nikt się nie odzywa)
NAUCZYCIEL MUZYKI: Seks, matoły! Chodzi o SEKS!!! Czy wstydzicie się wypowiedzieć słowo "seks"? Jesteście chyba na tyle dojrzali, że wiecie coś na temat seksu! Przecież brutalna miłość oznacza seks.
KLASA: (nikt się nie odzywa)
NAUCZYCIEL MUZYKI: Hmm... no dobrze. A jak myślicie; jeśli brutalna miłość, seks - to co to oznacza? O co chodzi? O sado-maso?
UCZEŃ: Tak! Właśnie o to!
NAUCZYCIEL MUZYKI: Nie!!! To wcale nie było sado-maso!!!
No cóż, ryzyko nie zawsze się opłaca... Na zakończenie wątku "maestro" dodam jeszcze, że jego poglądy skonsultowaliśmy z naszą katechetką. Ktoś zapytał, czy Jezus Chrystus miał rodzeństwo. Można powiedzieć, że katechetka ustosunkowała się do tego stwierdzenia pejoratywnie ;) Nie pamiętam dokładnie, co odpowiedziała, ale w jednym zdaniu użyła ok. 5 razy słowa "kłamstwo".
I jak można się czegoś nauczyć w tej szkole, kiedy jeden nauczyciel mówi tak, a inny siak?
A teraz coś z innej beczki. Nauczycielka techniki. Prawdę mówiąc nie mam zamiaru wiele o niej pisać (zresztą to kompletna lamerka: sam musiałem jej tłumaczyć, jak się poprawnie robi rzuty prostokątne brył, bo wszystko pomieszała). Chodzi jednak o zadanie domowe z techniki. Trzeba było wymyślić jakiś wynalazek do opatentowania i opisać go.
Zależało mi na tym, aby pomysł był oryginalny. Jednak nie musiałem wcale sam go wymyślać. Istnieje prostszy sposób. Jak można było przewidzieć, w czasie lekcji zaczęły padać, na złość nauczycielce, różne bezsensowne propozycje. Ale ja potrzebowałem ABSURDALNEJ - takiej, która przez absurdalność byłaby bardzo oryginalna. Zacząłem więc uważnie nasłuchiwać. I wreszcie, po wysłuchaniu mnogości nudnych propozycji w stylu "samonadmuchująca się dmuchana lala", "wibrator automatycznie naprowadzany" etc. znalazłem, czego szukałem! Ktoś powiedział w trakcie powszechnej "wojny na teksty" te słowa, na które ja jeden zwróciłem uwagę. Brzmiały one, uwaga uwaga: Mechaniczna Sztuczna Szczęka! To było to, na co czekałem.
Na swoim komputerze napisałem w natchnieniu opis wynalazku. Nie liczyła się już konieczność napisania tego dla dobrej oceny; ja po prostu musiałem to zrobić!
Opis zamieszczam w całości poniżej. Bonusowo dołączam ilustrację, aby tekst był bardziej zrozumiały. Jestem ciekaw, czy ktoś dostrzeże jego niezamierzone właściwości komiczne :)
|
1. Dla osób chcących podnieść funkcjonalność swojej szczęki i poszerzyć możliwości werbalno-przeżuwalne.
1. 44 zęby cynowo-platynowe powleczone zbrojoną warstwą ceramitową osadzone na rusztowaniu tytanowym. Rusztowanie dwóch (górny i dolny) rzędów zębów w ograniczonym zakresie miękkie i plastyczne, dopasowane do kształtu żuchwy i podniebienia przeciętnego użytkownika. Wszystko pokryte potrójną warstwą niezmywalnej farby w naturalnym kolorze, odpornej na zanieczyszczenia. 2. Silnik spalinowy Diesla z układem chłodniczym (wiatraczek) oraz krótką rurą wydechową. Podłączony bezpośrednio z dwoma paralelnie zespolonymi śrubami oraz przekładniami przyspawanymi do tylnej części rusztowania tytanowego (patrz BUDOWA pkt 1). Silnik umożliwia motoryczne ruchy wertykalne Mechanicznej Sztucznej Szczęki. 3. Mikroprocesor typu Cyrix 12Mhz. Przetwarza on dane dochodzące z panelu ręcznego sterowania (patrz BUDOWA pkt 5) i wykonuje programy znajdujące się w pamięci (patrz BUDOWA pkt 4).
4. Pamięć stała zgromadzona na układzie scalonym (mikrodysku). Zawiera system operacyjny Microsoft SztucznaSzczęka Professional 2002 oraz dwa programy zdalnie sterujące funkcjami Mechanicznej Sztucznej Szczęki:
5. Panel ręcznego (względnie ustnego, patrz SPOSÓB UŻYCIA pkt 4) sterowania. Połączony przewodem transmisji danych z mikroprocesorem oraz układem pamięci. Składa się z pokrętła i trzech przycisków, oferujących następujące opcje:
1. Założyć Mechaniczną Sztuczną Szczękę.
2. Uruchomić silnik spalinowy przy pomocy mikrokorby i przycisku nr 3.
3. Uruchomić przyciskiem nr 1 któryś z dostępnych programów (jeśli zajdzie taka potrzeba) i dostosować pokrętłem tempo działania.
4. Informacje dodatkowe:
|
Opis jest nieco długi. Po przepisaniu zajął trzy strony papieru kancelaryjnego (!). Jeżeli mimo to ktoś chce wykorzystać go dla własnych celów, nie mam nic przeciwko. Przecież jeszcze nie opatentowałem Mechanicznej Sztucznej Szczęki.
Za ten opis dostałem ocenę 6. Co ciekawe, facetka powiedziała, że projekt jest raczej nierealny, ale docenia to, że... korzystałem z literatury fachowej! Pomyślała, że znalazłem w niej (literaturze, nie facetce) słowa z języka technicznego. A to akurat nieprawda, bo cały tekst zmyśliłem sobie od A do Z. Okazuje się, że wystarczy użyć paru "mądrych" wyrazów, żeby ją nabrać.
Lamerka.
napisał:
WUNDŻUN
PS. Jeśli ktoś zamierza obalić poglądy faceta od muzyki, zachęcam do napisania artu. Treść wydrukuję i osobiście mu przekażę ;)
PS2. Nie będę pisał, czego słuchałem, bo i tak nikogo to nie obchodzi.
PS3. Ludzie, piszcie oryginalne arty! Nie chce mi się czytać kolejnej polemiki do polemiki z polemiką polemiki.
PS4. A poza tym... dlaczego niby Mechaniczna Sztuczna Szczęka to nierealny pomysł? Pewnie za jakiś czas ktoś wymyśli ją ponownie, opatentuje i rozpocznie produkcję. A wtedy wszyscy ludzie zaczną dobrowolnie wybijać sobie własne szczęki i zakładać mechaniczne! (patrz PRZEZNACZENIE pkt 1)