Za oknem krajobraz, jak po wybuchu bomby atomowej. Nagie drzewa, szaro i zimno, brudno i nie miło. A w mojej głowie kłębią się czarne myśli. Umysł, niczym mogiła wspaniałych marzeń, gnije z braku podniety. Podniety, którą jest cel, honor i ambicje. Ciało wiotczeje, zapada w sen. Poszarpane myśli dręczą mnie jak najgorszy koszmar. Lękam się tego, co za drzwiami mojego pokoju. Rzeczywistość tak okrutna, rani moje serce, nie daje żyć. Czy to tylko fikcja? Ostatni bełkot ledwo żywego umysłu? Czy zaczynam rozumieć realność zagrożenia, bezsensowność działania, wyniszczenia, spustoszenia umysłu? Czy moja dusza odrywa się, odchodzi, ucieka ode mnie? Czy zapadam się pod ziemię? Czy ktoś mnie słyszy, tęskni za mną? A może ja nie istnieję, może to tylko moja fantazja? Tak realna fantazja? Czy jutro nadejdzie? Czy ja umieram? Czemu czerń i bezduszność, oziębłość i brak jakichkolwiek emocji budzą się we mnie? Dlaczego ja? Dlaczego? Czy świat w którym żyję, ludzie, którzy mnie otaczają, emocje z mojego umysłu, tajemniczość moich reakcji dają mi do zrozumienia, iż zamieniam się w robaka? Bezwartościowego robaka? Jestem grobem. Żywym trupem z wybujałą wyobraźnią. Wyniszczona, opuszczona. Kto wie, może opętana, błąkam się po ziemi w poszukiwaniu kresu. Ale kresu czego? Moich cierpień? Tęsknoty? Bólu? Zapomnienia o mnie? Czuję się jak wrona zamknięta w klatce i pokazywana tłumom. Tyle ludzi, ale każdy bezduszny, bez współczucia. Nikt nie ratuje mnie- biednego ptaka zamkniętego w klatce, w niewoli wyimaginowanego i nierealnego świata doskonałego. Rzeczywistość, niczym ostrze miecza, powoli przebija moje opustoszałe ciało. Umieram... Jestem żywym trupem. Zombie. Serce z kamienia, a moją pożywką jest codzienny strach i ból, tęsknota... Umieram... Odchodzę... Ale nikt nie zauważy mojego zniknięcia. Każdy mnie kocha i każdy nienawidzi. Kamień pęka, kruszy się. Ostatnie tchnienie, ostatni łyk powietrza. Powietrza, które pachnie śmiercią. Tchnienie agonii... Dusza, tak szara i brudna dusza, odrywa się od ciała. Ból. Okropny ból, Ostatnie emocje: rozpacz, ból, pustka, przerażenie... Umieram... Ja nie żyję... Umarłam...
Zrozpaczona, listopad 2002
LORD ELERR