Krótki opis dzisiejszej rzeczywistości

        Nic oryginalnego. 13 listopad 2002 godz. 19:27:15 - dzisiaj. W tym arcie słowo "dzisiaj" chcę potraktować trochę szerzej. Jak ? Jak wyjdzie.

        Od jakiegoś czasu żyję w Polsce (mniej więcej od urodzenia) i jeszcze 9 miesięcy wstecz :P. Od dwóch godzin zastanawiam się co się dzieje na całym świecie.

        Irak - W Iraku siedzi Wujek Saddam. Codziennie rano pije drinka z ropy naftowej i krwi imperialistów (z lodem). Broni się rękami i nogami (i sądzę, że całkiem dużym mózgiem) przed komisjami ONZ, podejrzeniami o chowanie w kieszeni broni chemicznej i atomowej oraz przed zagarnięciem jego ropy. Ma olbrzymie poparcie. Ma dużą armię, całkiem nieźle uzbrojoną i przeszkoloną. Więcej o Wujku Saddamie nie trzeba.

        USA - W USA (Łoszington DiCi lub Ranczowteksasie) siedzi Busz. Codziennie rano pije drinka z krwi terrorystów i komunistów (bez lodu). Wytęża ten swój móżdżek, myśli jakby tu ukatrupić Wujka Saddama i zabrać jego ropę. Myśli też, jakby tu znaleźć Osamę "Kozę" bin Ladena i go ukatrupić. Na razie wymyślił, że Saddam to terrorysta z arsenałem broni chemicznej i atomowej z Matuszki Rosji. Ma dużą armię, kiepsko wyszkoloną, ale przyzwoicie uzbrojoną. Chyba mu się nudzi.

        Gdzieś - Gdzieś na świecie siedzi sobie Osama "Koza" bin Laden i nic nie pije, bo się śmieje z Busza. Ma wszystko Gdzieś. Chyba też mu się nudzi.

        Matuszka Rosja - Na Kremlu siedzi Putin. Pije wódkę i myśli. Myśli, jakby pozbyć się Czeczeńców. Zastanawia się, dlaczego Busz mówi, że Saddam wziął chemikalia i uran od niego. Ma Saddama i Osamę Gdzieś. Busza ma w wielkim poważaniu.

        Irak (Bagdad) - mały chłopiec dostał szklankę mleka. Przecież jest święto.

        Czeczenia (Grozny) - dzieci płaczą nad ciałem matki, zastrzelonej przez rosyjskich żołdaków. Dwie przecznice dalej inne dzieci umierają z głodu. Na jeszcze innej ulicy siedzi staruszka. Zastanawia się, po co ta wojna?

        USA (Droga przy lesie) - Kolejna młoda kobieta została prostytutką. Wczoraj znaleźli jej ciało. Gdyby wspomnieć, co wypiła, ten tekst by nie przeszedł.

        Watykan - Siedzi Papież. Nie wiem, co pije. Nie wiem co robi. A nawet, jak wiem, to nie powiem. Nie daj Boże, jeszcze kogoś śmiertelnie urażę. To częste w dzisiejszej Polsce.

        Warszawa - Najtęższe matematyczne umysły liczą głosy na prezydenta stolicy (liczą przy kawie). Jakby nie wiedzieli, że prezydentem zostanie Kaczyński. Dostaną wypłatę, którą mieli dostać informatycy odpowiedzialni za system liczący.

        Polska - Najtęższe matematyczne umysły liczą głosy na wójtów, prezydentów miasta itd. W gwoli ścisłości, piją kawę i też dostaną wypłatę.

        Warszawa (ponownie) - Siedzą najtęższe umysły polskiego rządu przy soku pomarańczowym i myślą, co zrobić z Lepperem i Gabrysiem.

        Klewki - Siedzi Lepper z Talibami. Wszyscy piją sok z buraków posypany węglikiem (hehehehe) i śmieją się z tych z Warszawy.

        Gdzieś pod Warszawą - Siedzi Gabryjel i bandażuje uszkodzoną rękę. Nic nie pije. Jest zbyt zajęty. Myśli tylko, jaki numer wywinąć na Wiejskiej.

        Jakakolwiek ciemna ulica gdziekolwiek - Kogoś biją. Pobili. Zabierają portfel lub komórkę. Już pili. W nadmiarze. Pobita osoba już się nie obudzi.

Ciemna droga - A friend of mine he wound up dead
His dress was stained the colour red
No next of kin no fixed abode
Another victim on this road.

Za dużo wypili.

Warszawa (Ochota - Szczęśliwice) - W ciemnym mieszkaniu siedzę JA i piszę. Mógłbym robić co innego. Nic nie piję. Jem orzechy. Laskowe. Włoskie też. Jak wyszło?

JA

Yeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeessssssssssssssssssssssssssssssssss - I watch the hills roll out of sight