Kundel


      Jestem teraz w LO. Patrząc z zewnątrz moje życie zmieniło się diametralnie pod względem, że tak powiem, fizycznym. Obserwatorzy mogliby wymienić takie czynniki zmian, jak większe zmęczenie, przytłoczenie pierwszymi krokami w nowym miejscu i wśród nowych wymagań, akceptacja i związane z tym wybory. Ja jednak wiem, że moje życie fizycznie nie zmieniło się tak bardzo jak moja psychika, mój duch przeszedł ogromną metamorfozę. Wiele przeżyłem i zrozumiałem. Jestem innym człowiekiem, dojrzalszym, wartościowszym. Zmiany w mojej osobowości i poglądach nie zostały wywołane przez pójście do nowej szkoły, choć może jest ona jednym z czynników, ale po prostu przez doświadczenia, jakie dane mi było skolekcjonować w wakacje, przez ludzi, jakich odkryłem na nowo i których poznałem dopiero w roku szkolnym, tym nowym. Ale zacznijmy może od początku. Chciałbym powiedzieć Wam, drodzy czytelnicy, że ludzkie życie przybiera różne formy i ewoluuje.

      "Już w dzieciństwie, wśród walk, gryzienia i przepychanek szczeniaki ustalają kolejność w hierarchii stada. Kto w póżniejszym wieku próbuje piąć się wyżej, musi stoczyć walkę na śmierć i życie". "Pierwsze mięso szczenięta zjadają, gdy mają około miesiąca. Kilka miesięcy póżniej uczą się same polować. Ale dorosłości dożywa zaledwie połowa albo jeszcze mniej". "Nigdy nie polują dla przyjemności, ani dla zaspokojenia jedynie ułamka swego głodu. Polują żeby przeżyć i nie mają żadnych wyższych zasad, ani celów. Odwrotnie niż człowiek, który potrafi oddać życie za sprawy z pozoru błahe lub nieważne dla społeczeństwa".

      Oto cytaty z opisu życia codziennego pewnych zwierząt, które zawsze mnie fascynowały. Twojej wiedzy i domyślności pozostawiam jakich. Ale wróćmy do głównego tematu. Kiedyś walczyłem o każdy kawałek łupu. Gdy ktoś mnie ugryzł, ja gryzłem go równie mocno albo mocniej. Wiedziałem, że są ludzie lepsi ode mnie, ale szczerze mówiąc nie spotkałem ich przez dobre kilkanaście lat. Gdzieś tam byli, ale żaden nie pokazał mi, jaki jestem malutki. Teraz dojrzałem, nauczyłem się pokory. Teraz wiem, że życie to nie miejsce na walkę - ciągłą i o wszystko. Życie to schylanie głowy i mienie świadomości. Tylko raz na jakiś czas pojawia się coś, co warte jest bycia drapieżnikiem. Warte przemykania się w ciemności lasem. Warte walki każdą częścią ciała, językiem i pięściami. Gdy walczy się codziennie walka przestaje cieszyć. Zwycięstwa przestają być czymś wspaniałym. Nie warto stawać do z góry przegranych bitew tylko po to, żeby zaspokoić własne poczucie dopełnienia w stosunku do bohatera jakiegoś filmu, czy książki. Nic nie jest warte śmierci, nic nie przewyższa wartości Twojego życia, nic. Oprócz kilku cudownych rzeczy. Jakich? Może potem.

      Dojrzałość, samotne polowania, dożycie dorosłości to nie znaczy stania się "dorosłym" w wiadomym tego słowa znaczeniu - wapniak, nic nie kumający z technologicznych nowinek, nie rozumiejący młodzieży i ich problemów. Dojrzałość to znaczy pokora. Nadal nienawidzę pewnych ugrupowań i poszczególnych osób. W tym wzgledzie nie zmieniło się nic. Ale jestem w stanie zrozumieć kim są ci znienawidzeni przeze mnie, ale jednak, ludzie. Jestem w stanie dostrzec w nich coś więcej, oprócz bezrozumnej woli władzy i siły, która objawia się w postaci pobić, bezsensownych znęcań nad słabszymi. To jest cholernie trudne, ale nauczyłem się dostrzegać w żurach spod monopolowego doktorów matematyki i ludzi, którzy w odpowiednich warunkach i w odpowiednich aspektach życia mieliby więcej do powiedzenia ode mnie. To trudno wyjaśnić i trudno jest odeprzeć krzyki, że to ludzie słabi, którzy przegrali życie, wieśniaki i moczymordy, którzy nie potrafią już nic i nie mają nic, a jednak zawsze wyjmują z kieszeni kasę na bełta. To prawda, ale czy zastanawiałeś się kiedyś kim byli Przedtem?

      Zrozumiałem już miłość do ojczyzny. Dotychczas była dla mnie czymś niezrozumiałym. Zawsze wiązała się ze szpanerską śmiercią ku wzruszeniu setek starych dziadków. Bezsensowne zgony ze łzami na policzkach. Całowanie ziemi, którą deptały stopy w dzieciństwie, a potem został oderwane i przeniesione na grunt Niemiec czy Ameryki. Na grunt lepszego świata. Rozumiem już powroty do gorszego świata. Nauczyłem się uśmiechać przy białej róży kwiecie. Rozumiem już śmierć za ojczyznę. Naprawdę nie można wyjechać z państwa, kiedy cały lud cierpi, a ty masz możliwość wyrwania się z niego. Naprawdę. Bezsensowna śmierć za wspaniałe rzeczy. Za miłość. Za uczucie do czegokolwiek. Za nic nie warto walczyć i nic nie przewyższa wartością Twojego życia oprócz miłości. Już kiedyś pojawił się tutaj art o oddaniu życia za kobietę. Obronieniu jej przed złem. Tym wielkim, oklepanym, metaforycznym złem. Tak. Miłość przewyższa życie. Kiedyś to zrozumiesz. Jeśli jeszcze tego nie rozumiesz, oczywiście.

      Ale jednak nie zawsze pokora jest we mnie. Czasami mam ochotę niszczyć i palić. DNA. To ono się odzywa w nas. To co dało mi życie i ludzie zrobiło ze mne człowieka twardego, czasem bardzo sarkastycznego. I to świadomie. Ja czasami rzucam teksty, których żałuję, ale nie potrafię potem przyznać się do błędu. Do mnie trzeba cierpliowości. Musisz mnie zrozumieć. Wiele lat ludzie oswajali wilka. Potem był ich przyjacielem. Przechodząc ulicą nie potrafię wrzucić nawet grosza do żebraczej miski. Nie potrafię pomóc komuś bitemu przez sześciu chłopa, gdy ja jestem sam jeden. Wiem, akurat za to nie powienienem się obwiniać.
      Ale za pochopne sądy, za bycie typowym "Badman" w niektórych okolicznościach, za szczerość? Czemu nie? A jeśli nie, to czy inni mnie nie wyręczą? Wiele zrozumiałem i potrafię się modlić do własnego Boga. Szukałem religii i nie znalazłem i raczej tak zostanie. Nawet nie będę już szukał i nie jest mi wcale żal. Ciemność czasami jest moją przyjaciółką, choć się jej boję. Jednak lubię upajać się strachem w lesie w nocy, czuję coś takiego, taką muzykę, gdy wyczuwam czyjś strach. Obawa jakiegoś człowieka daje mi dowód, który odrzucam, że jestem udomowionym psem. Pokornym, poczciwym kundlem uwiązanym na łańcuchu.

      Tylko miłość warta jest walki. Czasem zduś w sobie dumę i zegnij kark. Pamiętaj o pokorze. Chciałbym żebyś właśnie Ty potrafił uronić łzę i nie wstydził się jej. Żebyś miał dumę i potrafił oddać coś więcej za miłość. Żeby twoje oczy nie szły na łatwiznę. Żebyś dołączył do mojego stada. Żebyś ruszył ze mną na łowy. Posłuchał swego podwójnego łańcucha. Chodż. Wołam cię. Udomowiona duma. Walka na łańcuchu. Nienawiść w kagańcu. Wilk. Strach przed nieznanym.

Piccolo