Gówniarze - stop!
Zdarzyło
się w AM parę tekstów o wymuszaniu. A także o kradzieży.
Dwa, które chciałbym "skrytykować" to "Gówniarze
Kontratakuą" i "Gówniarze Kontratakują 2".
Hmmpff. Tak, do dzieła.
Nie będe cytował przez pięćdziesiąt wersów, bo i tak
najlepiej przeczytać obydwa teksty.
Krótko i treściwie.
Autor pierwszego arta (Killboy_Powerhead) opisuje swój pechowy a
zarazem kompromitujący wypadek:
Jechałem właśnie
na rowerze, gdy podeszło do mnie trzech synków, od lat wiedziałem
że są to żule i wyłudzacze pieniędzy. Dwóch znałem (...)
nie znałem jednego - był to mały, może dziesięcioletni
gnojek(...). Zatrzymuje się, podchodzą do mnie i mówią:
Żule - nasz mały kolega chce z tobą pogadać
"Mały kolega" - Masz coś kasy ?
Ja - nie mam !
"Mały kolega" - wyskakuj z kasy, k** ...
Ja - Spier*** (jak on po chamsku to ja też :-))
I teraz zdarza się coś niesamowitego, młody przywalił mi w
nos ! Potem zrzucił z rowera i zaczął kopać... wróciłem do
domu ze złamanym nosem i
podbitym okiem - POBIŁ MNIE DZIESIĘCIOLATEK !
Natomiast drugi tekst napisał the chest of president, a fragment brzmi tak:
Żur1 (do mnie): Ściągaj to! (Oczywiście
dalej idziemy i się nie odzywamy)
Nagle dostaje z tyłu siarczysty strzał w policzek. Nawet za
bardzo nie bolało...
Żur2: No dawaj!
Teraz będą
pretensje. Do Killboya mam mniejsze, bo był sam na trzech.
Killboy pisze, że wszyscy go wyśmiali. Przykro mi to mówić,
ale nie dziwię się. Z twojego tekstu wynika, że masz 16 lat.
Nie wyobrażam sobie, jakim cudem mógł cię pobić dziesięciolatek.
Gdybym to zobaczył, to by mnie zatkało. Po prostu nie ma dla
mnie takiej sytuacji, w której podchodzi do 16- latka zwykłe słabe
dziecko i łamie mu nos. Widzisz, może nie jestem jakimś
olbrzymim pakerem, ale gdyby ktoś mi taki numer wywinął, to pożałowałby,
że nawet się do mnie zbliżył. Jeśli, kolego, nie potrafisz
sobie poradzić z dzieckiem, to przydałoby się trochę poćwiczyć.
Niemniej jednak wybaczam ze względu za obstawę :P.
Co do drugiego
tekstu to po prostu się załamałem. Myślicie, że zachowując
bierną postawę, łagodzicie sytuację. Nic z tego. Mówisz, że
nie uciekaliście z kolegami bojąc się "napastników".
Więc dlaczego uciekaliście? Nie boisz się kogoś, a mimo to
dajesz się tłuc po twarzy? No jak to tak?
Brutalnie to zabrzmi, ale jeśli nikt nie stłucze raz a porządnie
gęby takiemu smarkaczowi, to wyrośnie z niego właśnie to, co
krytykujecie. Inna sprawa to to, że uciekając przed takimi
"ludźmi" dodajesz im odwagi. Najpierw spróbują okraść
ciebie, potem dobiorą się do dorosłych osób.
Wybaczam bierną
postawę ludziom, którzy nie mają odwagi lub siły się
przeciwstawić. Rozumiem też, że samemu wobec kilku osób nie
warto pyskować. Ale trzech na trzech z przewagą po stronie
"dobrych"? Niejeden raz próbowano wyłudzić ode mnie
pieniądze. Kilka razy w tramwaju koleś mnie straszył, raz byłem
z kumplami i wtedy zwieliśmy (bo jak taka idiota mówi mi w
tramwaju, że zaraz nóż wyciągnie to odwaga mi przechodzi).
Zdarzyło się jednak że szliśmy sobie skądśtamgdzieśtam i
przyczepili się źli panowie. Nas było trzech, ich trzech. Tyle
że każdy z nich miał po kilka lat więcej od nas. Jak zawsze,
chcieli pieniądze. Oczywiście, gdy usłyszeli odmowę zaczeli
"negocjować". Jeden z nich był agresywny. złapał
mnie za ręke i chciał zabrać zegarek. Wyrwałem się, ale ten
biegnie za mną. Złapał mnie za koszulę i w zwykły sposób
zamierzał pobić. Nie zrobił tego, bo dostał w czerep pięścią.
Puścił mnie i sobie poszedł. Chyba zabolało, bo trzymał się
za szczękę. Jaki z tego morał?
Gdybym w
takiej sytuacji zaczął panicznie uciekać, mógłbym stracić zęby.
Ale większość wyłudzaczy odczepia się, jeśli pokażecie im
że się nie boicie.
Za każdym razem, gdy grzecznie, acz stanowczo odmawiałem,
zostawiano mnie w spokoju. Nie znoszę przemocy, nawet nie umiem
się bić, co niestety się przydaje. Mam co prawda sukcesy
sportowe, ale to i tak nie daje mi szans w pojedynkę. Nie
zmienia to faktu, że nikt mnie jeszcze nie okradł. Dzieje się
tak, bo nie ujawniam strachu - i to skutkuje. A gdyby mnie
straszył jakiś dzieciak, albo próbował pobić, to po prostu
by zaliczył glebę.
A przy okazji - jeśli nawet boicie się postawić, to zamiast
uciekać lepiej się wydrzeć. Na pewno odniesie to większy
skutek niż tchórzostwo.
Marmach@polbox.com