Juz teraz wiem że dni są tylko po to...
Zakładając, że wszystkie mądrości objawione nam dzięki łaskawości filozofów i
innych im podobnych ludzi (którzy oczywiście od przeciętnego Janka Kowalskiego
są lepsi, zacniejsi i ogólnie ich żywoty mają dwukrotnie wyższą wartość, gdyż
przepełnione są myślą, bardziej pożyteczną niż taka - tfu! - praca), oraz
przyjmując, że filozofia ma jakikolwiek (a może bardzo głęboki?) sens, można
dojść do ciekawych wniosków. O tyle, o ile da się cokolwiek wyciągnąć z
przepastnego, acz związanego wora, jakim są, mym zdaniem, te wszystkie
"elitarne" dyskusje na temat tak ważny, jak znaczenie ruchu w skali kosmicznej.
Jednakże istotą mego artykułu są właśnie refleksje, jakie mnie zalały po
zaznajomieniu się z największymi mądrościami, jakie dane było światu gościć na
swym nędznym padole.
...by do Ciebie wracać kazdą nocą złotą.
Ruch, powietrze, woda, atomy - oto są właśnie podstawowe składniki istnienia,
podług najróżniejszych mędrców i filozofów. Zdania co do tego, czyja teoria jest
prawdziwa, były - delikatnie mówiąc - podzielone. Każdy tłumaczył swe opinie jak
tylko mógł - przekonywał, argumentował (przy użyciu nieraz banalnych i
absurdalnych wręcz uzasadnień). Bywało, a jakże, bywało, że dochodziło do
kształcenia oponentów metodą dzisiejszych dżentelmenów spod blokowiska - ale co
się dziwić, tak jak nie dowiemy się co to szczęście bez zaznania cierpień, tak
też nie będziemy mogli zaznać wiedzy bez głupoty. Tyle, że opisywanym geniuszom
swego gatunku chodziło o głupie postępowanie dążące do uzyskania stanu głupoty
absolutnej - bo jak za mądrość uznać przekonanie o "bycie" Nieporuszonego
Poruszyciela, na którego istnienie dowodem jest fakt, że nie udowodniono jego
nieistnienia.
Zamienię każdy oddech w niespokojny wiatr...
Czemu dziś nikt nie zajmuje się zaawansowanym "myślicielstwem", dlaczego żaden
mieszkaniec przecudnej, zielonej planetki nie docieka prawdy, co było pierwsze -
jajko czy kura? Ludzie zmądzeli, czy też zgłupieli? Mamy, miast spokojnego
rozważania na wielce pożyteczne ludności tematy, tworzenie wielce pożytecznych
ludności środków masowej eksterminacji, oraz wzajemnego wieszania na sąsiadach
psów wśród osób, które reprezentują nas w tzw. "większym ogóle". Ja wolałbym
mówić za siebie, ale co ja tam wiem... Nie jestem na tyle mądry, żeby
skonstruować teorię dotyczącą pochodzenia wszechrzeczy, więc logiczne jest, że
nie jestem godzien wyrażać siebie. To takie proste... Życie byłoby lepsze,
gdybyśmy nie myśleli, bo, jak widać, nie zawsze to na zdrowie wychodzi.
...by zabrał mnie z powrotem tam gdzie masz swój świat.
Niewiele trzeba, żeby uczynić człowieka szczęśliwym. Jednakowoż niektórym wydaje
się, że osiągnięcie szczęścia jest niewykonalne. Czemu tak uważają? I dlaczego
starają przekonać do swych poglądów innych (wszystkich)? Ludzie, macie
nieszczęśliwe życie, to... Stop! Na pewno byliście kiedyś kontent z jakiegoś
powodu, a że ta chwila nie powraca...
Budzić się i chodzić spać we własnym niebie...
Jedyną wymierną korzyścią, uzyskaną po zaznajomieniu się z filozofią, było
zasłyszenie mądrych słów, wypowiedzianych niegdyś bodajże przez Epikura - "Kiedy
my jesteśmy, nie ma śmierci. Kiedy jest śmierć, nie ma nas.". Z tym całkowicie
się zgadzam, ale czy trzeba było poświęcać większość życia, aby dojść do takiego
wniosku? I czy to powieział człowiek szczęśliwy, bez zmartwień, czy też tak
przytłoczony ciężarem losu, że aż próbujący się przed samym sobą wytłumaczyć
bądź usprawiedliwić?
Teraz wypowiem swoje zdanie: myślenie jest cnotą, nie karą. Świat jest prostszy,
niżby się chciało wydawać. Szczęście da się osiągnąć. Jak? Może wystarczy
poszukać? Może samo się trafi... I w jakiejkolwiek postaci przybędzie, my
będziemy mogli powiedzieć mu, że teraz już na zawsze chcemy...
Być tam...zawsze tam, gdzie Ty...
military
W mym krótkim, acz (mam nadzieję) w miarę sensownym artykule, wykorzystałem
fragmenty pieśni zespołu Lady Pank, zatytułowanej "Zawsze tam, gdzie Ty".