Brutalność w szkołach to ostatnio bardzo nagłośniony przez różnorakie media problem. Poniżej spróbuję pokazać, dlaczego przemoc stała się rzeczą zwyczajną, napotykaną na co dzień, oraz powiedzieć, jak z nią można walczyć. Gotowi na małą przejażdżkę z wujkiem Fidem? No to na co czekacie? Zapnijcie pasy i jedziemy...
Skąd wzięło się to całe olbrzymie, śmierdzące na kilometr gie? Dzisiejszej młodzieży brutalność po prostu imponuje. Młodzi ludzie chcą pokazać, że są silni i potrafią sobie poradzić w każdej sytuacji. Niesamowicie działa to na dziewczyny i kolegów. Taki przykładowy brutal dzięki swemu zachowaniu zdobywa respekt i pojednuje sobie przyjaciół. Poza tym, wyśmiany przez ludzi posiadających jeszcze jakąś namiastkę mózgu, chce sobie pokazać, że jest jednak coś wart. Poprawia sobie w ten sposób samopoczucie. Po co mi mózg, skoro mam wieeeelkie mięśnie, jestem bardzo silny i umiem się bić? Jestem naprawdę cool facet!!! Zejdźcie mi z drogi, wy... eeee... Hmmm... Noooo... To znaczy... Nieważne! Spier... niczać stąd!
No i powoli dochodzę do sedna. Jak sobie radzić z wciąż narastającym problemem przemocy? I kto jest winny takiemu stanowi rzeczy? Przede wszystkim winni są rodzice, którzy nie zwracają uwagi na zachowanie swoich pociech. Powinni oni od dzieciństwa wpajać do głowy swojemu dziecku pokojowe nastawienie do innych ludzi, oraz to, że wszelkie problemy należy rozwiązywać słowami - nie pięśćmi. W pierwszych kilku latach życia bardzo łatwo coś ludziowi wmówić - i to zostaje gdzieś głęboko w psychice do końca życia. Lepiej, żeby to było raczej coś dobrego, niż złego, bo w tym drugim przypadku człowiek jest właściwie z góry skazany na obranie niewłaściwej drogi życiowej. Bardzo trudno go potem zawrócić i skierować w odpowiednią stronę.
Następnymi winnymi są nauczyciele. Powinni oni starannie dopilnować, by uczniowie nie stawali się bezmyślnymi kawałami mięcha i nauczyli się odpowiednio korzystać ze swoich umysłów. Moim skromnym zdaniem najważniejszym przedmiotem w szkołach powinna stać się godzina wychowawcza. Ale nie w takiej, często nudnej formie, jak dzisiaj. Powinna ona opierać się na naprawdę szczerych i luźnych rozmowach między uczniem a nauczycielem. "Ticzer" musi zaszczepić uczniom miłość do książek, poezji, dobrego filmu (powtarzam: DOBREGO, czyli nie holywoodzkich produkcji opartych tylko i wyłącznie na efektach specjalnych), nauczyć odpowiedniego słownictwa, dobrego zachowania...
Teraz zaprezentuję Wam inny pomysł, który pozostawiam do przemyślenia władzom miast. Należy budować jak najwięcej bibliotek, muzeów (coś dla duszy) ośrodków sportowych (i coś dla ciała)... Młodzież będzie miała co robić po szkole, zamiast przesiadywać gdzieś wieczorami i wpadać w złe towarzystwo - a to często jest powodem przemocy...
Gdy wszystkie powyższe zadania będą przez belfrów, rodziców i wysoko postawionych ludzi odpowiednio wypełniane - problem brutalności zacznie się zmniejszać, i zmniejszać, i zmniejszać... Aż stanie się rzeczą kompletnie marginalną, nie pamiętaną już przez nikogo. Nareszcie przestanę się bać w szkole i na pobliskim terenie, bo już kilka razy zdarzało mi się, a także moim kolegom, (na szczęście nic poważniejszego się nie stało) paść ofiarą bandy bezmózgów.
| fido bezczelny |
PS. Ludzie, piszcie do mnie!!! Klikajcie na ksywkę na górze - i bluzgajcie, krytukujcie, chwalcie, podlizujcie się... Lubię, jak ktoś do mnie coś naprawdę ciekawego napisze.