Ateistą być, czy nie?



Czy wielu z was chciało, lub chce: zmienić religię, albo przestać cokolwiek wyznawać?

Pewnie wielu z was: tak. Niektórzy zapewne już to uczynili, a inni się nad tym zastanawiają. W końcu bycie ateistą pomału staje się modne. Pokazują, to chociażby seriale ze Stanów Zjednoczonych, w których próżno szukać Boga, lub odwołań do Jego Osoby. Wielu z was wydaje się, że jeśli do Polski przyjeżdża ciągle Papież, a 95% Polaków wyznaje religię Rzymsko-katolicką, to podobnie jest w innych krajach. Prawda jest taka, że tak nie jest. Nie trzeba daleko szukać, spójrz tylko Chiny. Cała chińska populacja nie wierzy w Boga. Z przymusu, ale nie wierzy. Mój art. będzie jednak o czymś innym. Chciałbym wam i wielu zatwardziałym ateistą udowodnić, że wiara w Boga ma swoje zalety. Wypisałem je w słupku. Oto i one:



Chodząc do kościoła, odrywasz się od komputera. Co za tym idzie, kościół dba, o to byś nie popadł w uzależnienie od kompa.
Zgadzając się z Chrześcijanami zawsze masz rację, ponieważ większość nigdy się nie myli.
Spowiadając się, pozbywasz się wyrzutów sumienia. Co za tym idzie, oszczędzasz na wizytach u psychologa.
Dając pieniądze księdzu, zawsze (nie ważne, jak bardzo byłby skąpy) masz pewność, że jakaś tam część pójdzie na biednych.
Jeśli jesteś jeszcze bardzo młody, słuchając kazań przyzwyczaisz się do „zajmujących” lekcji prowadzonych przez nauczycieli.
Chodząc do kościoła, odbywasz spacer, który średnio jest dziennym zapotrzebowaniem człowieka na wysiłek fizyczny.
Idąc na wczesne msze i roraty, uczysz się wczesnego wstawania.
Chodząc na późne msze lub pasterkę, przygotowujesz się do życia studenckiego.
Będąc ministrantem, możesz mieć okazję do wypicia dobrego wina, przed ukończeniem 18-tego roku życia.
Przestrzegając ewangelii i robiąc dobre uczynki, masz satysfakcję, że pomogłeś innym.
Chodząc na lekcje religii, dowiadujesz się wielu ciekawych rzeczy o starożytnym świecie i jego obyczajach. (np.: przypowieść o Talentach)
Kując kolejne modlitwy, powiększasz sobie pamięć. Przyda to ci się to, gdy będziesz musiał wkuwać historię i geografię.
Wierząc w Niebo, nie boisz się śmierci, bo przecież po niej czeka cię Królestwo Niebieskie.
Przebywając w zimnym kościele, hartujesz się.
Wytrzymując w skupieniu i słuchając cały czas księdza lub pani katechetki, uczysz się rzadkiej w dzisiejszych czasach sztuki „słuchania” .
Będąc członkiem jakiejś parafii, możesz mieć okazję uczestniczyć w tańszej niż normalnie wycieczce. Podam przykład: mój kolega wyjechał za około 600 zł. do Chorwacji na dwa tygodnie.
Zdobywając dobrą ocenę z religii, możesz sobie podwyższyć średnią. O ile w twojej szkole ocena z religii wliczana jest do średniej.
Chodząc na religię i do kościoła, zadawalasz rodziców. ;)
Do kościoła często przychodzą ładne laski, ops... dziewczyny.
Co ciekawe, łatwo je poderwać.
Księża organizują różne turnieje związane z twoimi zainteresowaniami. (np.: konkurs tenisa stołowego)
Księża z chęcią ci pomogą (zazwyczaj) w różnych sprawach. Nawet, jeśli nie jesteś wierzącym.
Większość ministrantów, to fajni kolesie. (wyj.: Yoda i Tołdi)
W naszym kraju będąc katolikiem, masz większe szanse, że twoja partia polityczna odniesie sukces.
Klęcząc podczas modlitwy, wyćwiczysz sobie mięśnie..., a sam nie wiem czego. Spytaj się nauczyciela od biologii.
Modląc się, czasem zdarzają się cuda. Podać przykład ze swojego życia? Proszę bardzo, kiedyś nic nie umiałem na sprawdzian z chemii. Kompletnie. Wystarczyło tylko pójść do kościoła, na chwilę się pomodlić. Napisałem na piątkę. Oczywiście, nie radzę zawsze korzystać z tego sposobu, bo rzadko działa. Tzn., zależy ile włożyłeś w niedzielę na tacę. ;)




To by było na tyle. Prawda, że teraz trudno Ci jest przejść obojętnie obok kościoła? Teraz już wiesz, że wiara jest wspaniała. Jej korzyści są tak wielkie, że trudno wypisać je w punktach. Baaaa, nawet cały AM nie starczyłby na to. Dlatego zapraszam na rozważania. Oczywiście te 26 punktów jest tylko humorystycznym (pre)tekstem, kryjącym w sobie tajemniczą prawdę. :)



Ti-mon