O wielkim Archimiłów wysypie słów kilka

by

UnionJack

Czy zauważyłeś, drogi Czytelniku, jakie obfite żniwa w tym roku mamy? Będzie trzeba na dożynkach mszę dziękczynną odprawić, opatrzności zadość za dobro uczynić! No bo jak to: przez lata  jeden był Archie, a tu teraz tylu?! Toż to gradacja prawdziwa! Dziesiątki Archimiłów równo w rządkach i każdy szepce: "Juzef, menele, Juzef...".

Wbrew temu, co mógłby sugerować wstęp, tekst ten nie będzie o klonowaniu. Wolałbym się raczej skoncentrować na pewnym, dość wysokim zresztą, przyroście naturalnym Achimiłów. Zaroiło się od nich ostatnio, co mnie, jako, że pszczół, os i - nie daj Boże - szerszeni bojam się strasznie, wcale, a to wcale się nie podoba. Zacznijmy jednak od początku.

Na początku był oczywiście Archimił, oraz Falka, czyli redaktorzy naturalnie nienormalni (to JEST komplement). Z góry zaznaczę (z góry - ale ja się nie wywyższam! :), że przeciwko wyżej wymienionym nic nie mam. Żadnych haków, żadnych dokumentów, co to je MAM i UJAWNIĘ. Muszę przyznać, że fantazje obu państwa (głównie Falki) śledziłem wytrwale, z dużą zresztą przyjemnością. Dzięki nim przecież powstały najsłynniejsze chyba w historii ActionMagu odchyły, jak na ten przykład pewien szkocki stawonóg. Po za tym trochę nienormalności jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Jak się wkrótce okazało, nienormalność dość w modzie była, toteż nie minęło i pół roku i zaistniało na łamach Actionmaga dość charakterystyczne dla Polaków zjawisko. Kult jednostki mianowicie. Ot, różaniec do Najświętszej Panienki, do Józefa (o przepraszam, Juzefa) i na koniec godzinki do Archiego. Czas na zmianę pomników: Syrenka - out, Stawonóg - in!

Skąd nasi naturalni nienormalni brali inspiracje? Tego dzięki cenzurze nie dowiemy się nigdy. Ale na pierwszy rzut oka widać, że to z Archiego i Falki natchnienie czerpią ich liczni następcy. Nie wiem, jak Wy, drodzy Czytelnicy, ale odczytuję to, jako rozpaczliwe podczepianie się pod popularność Archimiła i tworów jego innowacyjnego umysłu, dlatego nazywam ich (autorów bazujących na Falce i Archiem) ludźmi nienormalnymi sztucznie. Bo czymże innym, można wytłumaczyć taki wysyp Juzefów i meneli wszelkiej maści. Ja rozumiem, że coś się podoba, ale czemu tak wtórnie wszystko - za przeproszeniem - reprodukować? Często zresztą sprzecznie ze zmysłem estetycznym autora oryginału (via tekst MiSzcza).

Tedy apeluję do Was, wielbiciele Archimiła, błagam Was, do nóg padam: tak, piszcie! Ale zostawcie Juzefa Archimiłowi, a chomiki Falce! Jeśli chcecie pisać barwnie, wesoło, zwariowanie - wasza wola! Macie prawo pisać, o czym chcecie. Ale zaklinam Was: wysilcie się chociaż na własnych bohaterów! Odpowiedzcie sobie proszę, na takie pytanie: czy chcę być siedemnastym Archimiłem, ósmą Falką, czy może trochę mniej uwielbianym, ale pierwszym Kowalskim? 
Po za tym pamiętajmy, proszę, że pisanie o niczym ma pewne ograniczenie: ciężko jest coś ludziom przekazać. A przecież o to nam wszystkim właśnie chyba chodzi? 

Dlatego, drodzy Autorzy, zakrzyknijmy gromkim głosem: pisaniu tak! Kopiowaniu innych: nie!

Czego Wam i sobie życzy... 

UnionJack