Jeśli kiedykolwiek…


            Jeśli kiedykolwiek przejdzie Ci przez myśl, że jesteś samotny, masz rację. Nie odrzucaj Jej.
Nie odrzucaj samotności. Pokochaj ją. Przyjmij z pokorą. Ugość w swoim domu. W swoim umyśle.
Masz do tego prawo. Daj jej pobyć ze sobą. Może warto Jej poświęcić trochę czasu? Może kiedyś
się odwdzięczy? Bądź samotny w ciszy i rozejrzyj się dokoła. Otwórz szerzej oczy, wyjdź na ulicę
i popatrz. Rozejrzyj się. Widzisz ich? Zabieganych, rozkojarzonych, podekscytowanych,
zniewieściałych? Porzuconych, zdradzonych, wykorzystanych, znudzonych? Widzisz?

            Jeśli kiedykolwiek przejdzie Ci przez myśl, że nie jesteś nikomu potrzebny, masz rację.
Oswajaj się z tą myślą. Pobądź z nią przez jakiś czas. Pokochaj. Nie odrzucaj. Nie odrzucaj
bezradności. Będzie Ci jeszcze długo towarzyszyć. Bądź bezradny i niepotrzebny w ciszy i
rozejrzyj się dokoła. Widzisz ich? Wysokich, niskich, grubych, chudych, wynaturzonych,
perwersyjnych, pedantycznych?

            Jeśli kiedykolwiek dojdziesz do wniosku, że to wszystko wokół Ciebie nie ma sensu, masz
rację. Przyjmij na chwilę bezsens wszystkiego, ze spokojem. Może będziesz miał jeszcze okazję
porównać tę myśl z jakąś inną. Zastanów się. Widzisz ich? Zagubionych, samotnych, przybitych,
zmęczonych, umierających?

            Jeśli kiedykolwiek poczujesz się oszukany? Zdradzony? Poczekaj. Przyjmij do wiadomości.
Czujesz? Czujesz w środku tę niepewność, tę wściekłość? Czujesz jak tracisz grunt pod nogami?
Poczekaj. Przyjmij to do siebie, niech Twoja dusza trochę poboli. W ciszy. Nic nie mów.
Widzisz ich? Połamanych, niewidomych, beznogich?

            Po raz kolejny otrzymałeś od życia kopa w tyłek? Widzisz ich? Niesumiennych, nachalnych,
zmieszanych, okrutnych, bezczelnych?

            Jeśli myślisz, że właśnie odnalazłeś szczęście, przyjmujesz je zbyt ufnie. Nie, nie odrzucaj
go, bo nie warto. Pokochaj je. Ale pamiętaj, że kiedyś byłeś nieszczęśliwy, zdradzony, oszukany,
a to może znów Cię odnaleźć… a oni dalej będą… beznamiętni, rozpustni, grubiańscy i podli.
Szczęśliwi, uśmiechnięci, mili i uczynni. Zwariowani, kochani, fantastyczni i chorzy. I przyjmij to
z pokorą… że jutro znów będziesz samotny, bezradny i niepotrzebny. Ale przyjmij to. I pokochaj.
W ciszy. Bo tak już jest.

            Jeśli kiedykolwiek pomyślisz, że nie masz już po co żyć, poczekaj. W ciszy. Ugość śmierć
w swoim umyśle, pozwól jej tam zamieszkać, zaakceptuj ją. Sama przyjdzie. Sama. Bo ona zawsze
przychodzi.

            A Jeśli kiedykolwiek pomyślisz, że żyjesz. Nie odrzucaj tej myśli. Pokochaj ją. I nigdy już
nie zabijaj jej samotnością, bezradnością ani żadną inną. Pokochaj ją. To wszystko. A w razie
czego popatrz na nich. Widzisz?

            A jeśli pomyślisz kiedyś, że marnujesz czas, to wierz mi, marnujesz go. A czasu masz
niewiele. Właściwie nawet nie wiesz ile. Ale o wiele za mało. Więc warto jest przyjąć to wszystko
co Cię spotyka, w ciszy i z pokorą.

            Bo jeśli kiedyś pomyślisz, że jesteś człowiekiem, pokochasz wtedy to wszystko i może
zrozumiesz, że właśnie dlatego nim jesteś.
 
 

Veilaine