=-=-= WOLONTARIAT, WOLONTARIUSZE ; CZY SĄ BOHATERAMI ? =-=-=

Witam wszystkich serdecznie. Już na wstępie protestuje przeciwko przeciwrządowej akcji Qnika, który mój art 'Obrona Disco polo' dał do AmMuzyka. Cieszę się, że się ukazał, ale jednak nie w tym miejscu, co bym chciał. Mimo to ja cię Qnik jeszcze kiedyś za język pociągne :)) Ale nieodbiegajmy od tematu może. Dziś napisze wam o wolontariacie. Mam w szkole taki przedmiot, co się zowie Humanitarzym. Pewnie wy też kiedyś sie tego uczyliście. Niemniej dla mnie te lekcje były niezwykle nudne do chwili, kiedy zaczęlismy właśnie rozmawiać o ludziach pomagających innym. Nigdy się nie zastanawiałem, po co taki człowiek robi coś nie dla siebie, a dla otoczenia. Ale widać, że dorosłem poniekąd i odważyłem się takie coć napisać. A więc... (daję głowę, że tutaj Eddie już wpakuje kilka słów od siebie :D)

[Eddie: Kilka słów od siebie. Zadowolony? :) ]

WOLONTARIAT :

Na początku może powiem, że to organizacja pozarządowa, która ma na celu niesienie pomocy innym - potrzebującym. Nie dość wspomnieć, że nielegalna, czyli występująca przeciw prawu. Tak, tak, nie przesłyszeliście sie! Sam do koćca nie wiem, na jakiej zasadzie to działa, ale z pewnych źródeł zostałem poinformowany, że tak właśnie jest. Cieszę się oczywiście z takiej inicjatywy, ponieważ pomoc wręcz trzeba szerzyć. Gdyby nie było ludzi chętnych do 'matkowania' innymi, świat do dziś grążyłby się w ruinie głębokiego dołka moralnego i przeróżnych chorób oraz analfabetyzmu. Nie ma się co śmiać i dziwić. Czy postawiłbyś się na miejscu takiej oto osoby? Pani z Humanitaryzmu opowiedziała mi o pewnej znajomej, która właśnie postanowiła nieść pomoc innym. Przeniosła się do Tanzanii i bez wynagrodzenia, bez specjalnych wygód i luksusów, żyje i uczy ludzi wielu rzeczy, dla nas normalnych i podstawowych czynności. Ja osobiście w życiu nie odwazyłbym się na takie kroki, ale to zależy od woli, sumienia, na jaki sposób chce się usłużyć światu, jak spełnić swój nadany obowiązek. (Ja wiem o swoim - piłka nożna :)

WOLONTARIUSZ :

W Polsce zarejestrowanych jest wedle moich informacji ponad 3 miliony wolontariuszy, czyli co 13 Polak. W życiu nie pomyślałbym, że to aż taka liczba. Czyli wśród nas prawie każdy niesie pomoc innym, osobom potrzebującym! Zacznijmy może tak od sprawy, którą sie interesuje. Taki człowiek :
- pomaga innym osobom wedle swojej woli
- nie dostaje za to żadnych pieniędzy
- czerpie z tego satysfakcję
- ma świadomosc, że pełni obowiązek nadany mu przez Boga
- niczego się nie wstydzi, a wręcz informuje, że jest wolontariuszem
- może żyć w skrajnych warunkach, w szałasach, bez prądu i wody
- jest przygotowany na niebezpieczeństwa ze strony innych
- podejmuje własną inicjatywę, kocha bliźniego swego jak siebie samego!

W kilku punktach wypisałem najważniejsze według mnie cechy wolontariuszy. Czy są oni bohaterami? No nie wiem, ciężko mi to powiedzieć, ale w moim odczuciu uważam, że tak. Z racji tego, iż pomaga bezinteresownie innym ludziom, to dla mnie jest bohater. Pewnie sobie myślicie : Ale mi tam bohater! Ja też kiedyś pomogłem babci przenieść torbę z zakupami przez miasto, tak więc jestem bohaterem. Owszem, jesteś, ale nie w takim znaczeniu. Nazwisk wolontariuszy nikt nie wymienia, chcą być anonimowi. Taki człowiek jest 'jakiś'. Nie myśli tylko o sobie, nie jest wyimaginowanym pępkiem egoizmu. Bohater to bardzo złożone pojęcie. Dla każdego oznacza co innego. Ludzie walczący w obronie Polski w II wojnie światowej to tez bohaterzy, ale wielu nazwisk nie poznaliśmy. Godnie reprezentowali swój kraj. Poniekąd wolontariusz kreuje sylwetkę reklamową Polsce, gdziekolwiek się znajdzie. Każdy może być wolontariuszem, ale żeby dobrym, trzeba się oddać w całości tej inicjatywie, poświęcić swoje serce. Serce właśnie oni oddają, stając się dla mnie takimi pozytywnymi siewcami dobra i nowego blasku tego słowa. Świat naprawdę nie jest taki zły, trzeba to dostrzec. Pesymisci lepiej niech nie zgrzytają zębami. Wolontariusz kształtuje pewną wiązkę energii in plus. Swoistą rzeczą jest to, iż oni godzą się na wyprawy międzynarodowe, do krajów, gdzie PKB na jednego mieszkańca jest zastraszająco niskie. To ich decyzja. Podczas takich manewrów wcale nie próżnują, tylko w pocie czoła, wbrew swojemu zdrowiu nawet, pomagają. Wielu ludzi dziś zostało natchnionych przez wolontariuszy przez właśnie takie akcje. Zło się z nich może wydobyć, a ci ludzie są po to, aby emocjonalnie podnosić na duchu, być zwierzchnikiem Boga, jego ostoją i prawą reką. Poprzez swoją radość, sprawiają ją innym. Dla nich śmiech chorych nieuleczalnie osób jest wspaniałą nagrodą, bo widzą, ze ich trud nie poszedł na marne.

Pieniądze. To jest największy 'odkurzacz'. Dlaczego ludzie nie biorą za to pieniędzy? Ja tego nie rozumiem, przecie za pracę powinni być wynagradzani. ALe dla nich nie to jest ważne, pieniądze schodzą na dalszy plan. Dziwne, że dziś mnóstwo ludzi chce zostać właśnie osobami niosącymi pomoc. Jest to na pewno dobra perspektywa na przyszłość, wbrew zdaniu Kościoła, że nie ma ludzi dobrych, pomocnych, pomagających. Wspomnę może o Kościele troszkę jeszcze. Od kiedy żyje na świecie, to tylko słyszę narzekania w stylu : ' nie ma młodzieży, świat ewoluował, a wraz z nim ludzie, nie ma pomagających' itd. Nie wiem z jakiej racji Kościół tak gada, ale dla mnie to szukanie czystej sensacji. Bycie wolontariuszem jest jak najbardziej zgodne z Episkopatowym regulaminem, jego prawami. Dla mnie powinni się cieszyć, widząc pozytywnie nastawionych do świata ludzi, chętnych i wytrwałych w swym powołaniu. Nie można ich niszczyć, a Kościół dla mnie poprzez swoje działanie wlaśnie to wykonuje niczym nie psujący się komputer. Taka oddana innym ludziom osoba jest zwykłym człowiekiem fizycznie, ale duchowo bardzo głęboko związana z Bogiem (przeważnie), serce iskrzy dobrocią i uczynkami sprawiajaąymi pozytywną chęć do życia. Mimo wszystkich niedogodności oni są i chcą! To jest ważne! Poza codziennymi obowiązkami mają czas na szerzenie pomocy, są kwintesencją 'złotego płomyku róży'. Jestem jak najbardziej za tym, aby takich ludzi było więcej ! Ogladaliście pielgrzymkę Papieża do Polski? Widzieliście tysiące ludzi ubranych w te same stroje, uśmiechniętych, cieszących się życiem. To oni pomagali osobom, które się źle czuły, z ranami duchowymi i fizycznymi. Roznosili napoje, rozmawiali razem ze sobą, byli na każde zawołanie jak kelnerzy. Ja czułbym pogardę, jednak oni czerpią satysfakcję z powodu, iż mogą pomóc innym! Osobiście mnie oko radowało, jak widziałem roztańczonych ludzi, niezapijaczonych, kochających się i otoczenie. Niech ich Bóg błogosławi ...

sly
slyther@go2.pl

Wiecie jakie wedlug mnie jest ulubione powiedzenie wolontariuszy ? : CARPE DIEM. Zakladam, ze wszyscy wiedza o co chodzi. Chwytaj dzien, ciesz sie zyciem. Oni sie ciesza, a ty jesli mozesz to nie przeszkadzaj w sposob chamski i wywolujacy zle samopoczucie w ich sercach. Licze na publikacje arta. Krotko dzis, ale mam nadzieje, ze zrozumieliscie w nim o co chodzi. Dla mnie taka osoba jest jak najbardziej bohaterem - niezauwazonym i NIEDOCANIANYM ! Ja jednak pozostane takim jakim jestem i w takie cos sie raczej nie pobawie. Licze na publikacje i polemike oraz ogolny kontakt ze mna na email. Dzieki.

Ciekawostka: pewien Amerykański ośmioletni chłopiec przeczytawszy w gazecie informację, iż ludzie w Afryce nie mają wody i studni, postanowił zebrać 70 dolarów na nią właśnie. Zebrał i z jego pieniędzy powstała studnia jego imieniem nazwana w Mozambiku. Jako cel postawił sobie wybudowanie w całej Afryce studni dla ludzi i to, aby każdy miał dostęp do czystej wody. Dzięki gazetom i mediom chłopak uzbierał do tej pory około 500 tysięcy dolarów i pula ciągle rośnie. Co rok wyjeżdża na Czarny Ląd w pragnieniu zobaczenia uśmiechu na twarzach małych czarnoskórych dzieci, które przy jego studni bawią się i piją wodę. Nawet nie chce podziękowań, a tymże jest uśmiech dla niego. 8 lat = 500000 dolarów = chłopak ma talent i chęci, ambicję, powołanie...

God Save Tatu * Me * Wszystkie studnie tego chłopca * wolontariuszy * afrykańskie dzieci *