PRAWO DO WOLNOŚCI

Jeszcze niedawno nie było dnia bez informacji o kolejnym zamachu terrorystycznym w Izraelu i kolejnej akcji odwetowej wojsk izraelskich na ziemiach Palestyny. Codziennie byliśmy bombardowani informacjami o kolejnych samobójcach, ofiarach wśród Żydów i ofiarach wśród Arabów, gdy ci pierwsi rozpoczynali odwet pod taką ładną nazwą walki z terroryzmem. Patrząc na to co dzieje się na ziemi świętej pytaliśmy siebie, czy to mogą robić ludzie. Ostatnio jakby przycichło, ale nie na długo. Już pisząc te słowa wiem o kolejnym zamachu i odwecie z strony Izraela. Znów Arafat jest otoczony i połowa Ramallah płonie, ale Szaron twierdzi, że nie ma wrogich zamiarów i chce pokoju. Czytając te słowa wiecie już czy doszło do dalszych ataków samobójczych, które zapowiedział Hamas i Dżihad oraz czy doszło do kolejnych eksterminacji cywili palestyńskich pod przykrywką obrony przed terroryzmem. Jednak władze Izraela zawsze będą twierdzić, że są nastawione na pokój i jedynie Arafat przeszkadza w drodze do pokoju wysyłając kolejne fale samobójców. Nieważne ilu Palestyńczyków zginie, ile ich domów spłonie i ile dzieci stanie się sierotami. Oni zawsze będą twierdzić, że są za pokojem i działają w świetle prawa międzynarodowego. Tyle tylko, że to nie Palestyna, a Izrael nie podporządkował się rezolucją ONZ. Jednak oni mogą się bronić, a nie wolno tego Arabom. Przynajmniej z takiego założenia wychodzi USA i jej obywatele wbrew całemu światu. Najwyraźniej amerykanie uważają, że tylko im należy się własne państwo i wolność, a reszta narodów ma siedzieć cicho i się nie odzywać. Dochodzimy do paradoksu. Naród uznający się za najbardziej wolny odmawia takich samych praw innym. Najwyraźniej na świecie są równi i równiejsi. Jedni mogą żyć w luksusie, a inni nie. Jednych dzieci mogą iść bezpieczne do szkoły, a innych w ogóle nie mogą iść do szkoły, bo została zburzona przez buldożery "pokojowych" Żydów. Cały świat burzy się przeciw masakrom i czystko etnicznym na narodzie palestyńskim, ale nie USA. Dla obywateli tego państwa życie nie jest równe życiu. Obywateli jedynego państwa, które może powstrzymać ten rozlew krwi. Im łatwo jest podejmować decyzje, gdyż nigdy nie walczyli na własnej ziemi. Nikt nie niszczył ich ziem i nie palił ich domów, szpitali i szkół. Dlaczego istnieją na świecie organizacje walczące o wolność Czeczeni, Tybetu lub Kosowa, a nie ma takich, które walczą o wolność Palestyny? Czy można patrzeć spokojnie na śmierć niewinnych? Ja mówię, że nie i pytam się was. Czy nie wolno ludziom walczyć o wolność dla swych dzieci?

WOLNOŚĆ DLA PALESTYNY!!!!!

DAK'KON