Zapomnienie
W życiu każdego człowieka zdarzają się takie chwile, w których nie wie, czemu w ogóle żyje. Siedzisz przed komputerem, ciepło monitora uderza wprost w twoje oczy. Siedzisz szczęśliwie na fotelu i czytasz ten tekst. Przez chwilę przestań i zacznij się zastanawiać, co w ogóle robisz. Co w ogóle robisz na ziemi - jaki jest twój cel? Bo na pewno jakiś cel żeby być na ziemi wśród żyjących posiadasz. Ja niestety taki cel już dawno zgubiłem, ale zawsze do mnie powraca. Gdy ja chcę o nim zapomnieć on mi z powrotem o sobie przypomina. Gdy chcę go wyrzucić ze swojego życia on zawsze wraca w najmniej spodziewanym momencie. Zwykle czuję przez ten okres małą ulgę w swoim cierpieniu, jednak to cierpienie powraca po chwili jeszcze większe i silniejsze. 

Często w takie dni jak dzisiejszy nachodzą mnie coraz bardziej ciemne myśli. Czuję się coraz gorzej, coraz bardziej słaby. Siedzę i piszę mając nadzieję, że ktoś to przeczyta. Staram się całe swoje cierpienie przelać na kartkę, a raczej na pamięć mojego komputera. To często mi pomaga, jeszcze nawet nie wiem czy ten tekst wyślę. Ale staram się pisać, staram się przynajmniej na chwilę zapomnieć o bólu, cierpieniu. 

Chciałbym umieć cofać czas, ale wiem, że nie potrafię. Niestety wiem, że to jest niemożliwe. Po prostu niemożliwe. Tyle słów bym nie wypowiedział, a tyle mógłbym jeszcze powiedzieć. Ile ja bym dał żeby móc wypowiedzieć parę słów więcej. Zarazem nie wypowiedziałbym paru innych słów. 

Czy to moja wina że chcę być kimś więcej, że nie chcę być jak reszta ludzi chodzących po ziemi. Ludzi, którzy potrafią całe życie przejść nie zadając pytań. Nie zastanawiających się w ogóle nad swoją marną egzystencją, która jest niczym wielkim wśród milionów lat istnienia ziemi. Ludzi, którzy nie patrzą na innych. Byle tylko swoje życie jak najlepiej przeżyć. 

Popatrz na siebie czy jesteś taki jak oni. Czy zwracasz uwagę na innych ludzi czy patrzysz, co oni czują? Ich uczucia dla ciebie nic nie znaczą? 

Tak się kiedyś zastanawiałem, – co ja robię na ziemi? Po co w ogóle żyję. Teraz coraz częściej nachodzą mnie takie myśli, gdy idę spać. Patrzę za okno i widzę gwiazdy, widzę nieskończoność. Jednak swojej przyszłości nie mogę zobaczyć, nie mogę zobaczyć sensu mojego życia. I tak czasami nachodzą mnie bardzo ciemne myśli, często ciemniejsze niż niebo, na które patrzę. Tak się czasami zastanawiam czy nie byłby lepszy świat gdyby mnie nie było? Czy w ogóle ktoś by zobaczył moją nieobecność? 

Coraz częściej mam dość życia. Jednak nie chcę robić żadnego głupstwa, nie chcę brać narkotyków by zabić mój ból. Nie mogę zrobić tego największego grzechu nie mogę sobie odebrać życia. Wiem, że moje cierpienie dodaje mi siły i coraz bardziej mnie zmusza do życia. Chociaż już dawno straciłem wiarę w cokolwiek. Miłość, Bóg, dla mnie są słowami całkowicie pustymi i zabitymi przez nas ludzi. Przez setki lat zabijaliśmy miłość i Boga coraz to bardziej, aż w końcu nam się udało. 

Jestem ciekaw ilu z was moi drodzy czytelnicy zastanowiło się nad tym tekstem. Ja się zastanawiam codziennie nad swoim istnieniem nad swoim celem na tym padole. Kiedyś przeczytałem, że ziemia jest pełna bólu, cierpienia, lęków oraz… miłości, która wszystko potrafi przezwyciężyć. Ja chcę w to wierzyć, ale nie mogę już nie potrafię. Jednak mam do was wielką prośbę – abyście wy przynajmniej w to wierzyli. Wierzyli, jak to napisał Bułhakow w Mistrzu i Małgorzacie, w nieskazitelną i prawdziwą miłość. Oczywiście jego tekst przerobiłem na własne potrzeby, ale przesłanie nadal jest takie samo. Jeśli chcecie je zobaczyć odtwórzcie tą książkę na środku, na samym początku drugiej części tej książki.

 

caleb18@poczta.fm
Merek Grechuta - Dni których nie znamy, The Sins Of Thy Beloved - Worth
Caleb