"WSZYSTKIE DZIEWCZYNY TO WSPANIAŁE OSOBY - EPILOG"
© Copyright by 7-MAŁY-7
         Jakiś czas temu - bodajże pół roku temu w jednym z numerów AM ukazał się mój tekst na temat dziewczyn i ich zachowania. Ponieważ jego tytuł miał magiczny zwrot "WSZYSTKIE DZIEWCZYNY" prawie wszystkich on zaszokował i jakby nie patrzeć wywołał burzę w AM na ten temat. Od tego czasu naczytałem się wiele polemik i widzę, że NIKT, ale to NIKT nie zrozumiał jego przesłania, chociaż była jedna dziewczyna, która moje intencje odczytała poprawnie w 95%. A co z resztą? Nic! Dopatrywali się w moich słowach tylko tego, co jest najgorsze i czepiali się nawet kropki nad "i". Postanowiłem, że nie będę Wam tłumaczył, o co mi dokładnie chodziło (jak ktoś kiedyś powiedział: "sorry no bonus"), ale patrząc na to, co wyprawiacie zmieniłem zdanie.
         Po co piszę te słowa? W sumie sam nie wiem - nie obchodzi mnie to, w jaki sposób o mnie myślicie, ani to, co wymawiacie o mnie na iRCu itd. Chcę jednak sprostować kilka sformułowań i oskarżeń wysuniętych, co do mojej osoby, przez Falkę, Eryka, Archiwicośtam (chociaż wiem, że wcale nie jest święty w tych poglądach jakby się Wam wydawało), MetFana, LK, Piccolo, Kakadu, Fido i innych, oraz przeprosić wszystkich, których poprzednie moje teksty na ten temat uraziły. A więc PRZEPRASZAM Was za to, że pragnąłem ukazać Wam prawdę.
         Zacznę od samego początku, czyli: skąd ten zamęt wokół tych dziewczyn. Jak tak się nad tym zastanawiałem z kilkoma osobami via e-mail, doszedłem do zaskakującego, aczkolwiek oczywistego powodu: problemem nie była treść tych tekstów tylko ich nazewnictwo. Daję sobie głowę uciąć, że nie byłoby żadnego odzewu gdyby te artykuły nazywały się "Niektóre dziewczyny to...", Itd. Zastanówcie się teraz - czy mam rację? Oczywiście, że mam. Wiele osób, a być może i Ty mój drogi czytelniku zastanawiasz się teraz: "Dlaczego wtedy napisałeś WSZYSTKIE?". Już wyjaśniam. Otóż chciałem, aby ktoś zwrócił na to uwagę. Chciałem, aby dziewczyny przeczytały taki tekst i zastanowiły się, czy tak robią, a jak tak (BROŃ BOŻE), to się zmienić. WSZYSTKO, co było tam napisane miało służyć tylko temu celowi, a nie jakimś tam porównaniom, oczernianiu czy głupiej sławie, na której mi zresztą nie zależy.
         Dobra. Wszystkie związane aspekty z nazewnictwem mam już za sobą i nie widzę powodu, aby dalej o tym mówić. Przejdźmy teraz dalej, a dokładnie do samej interpretacji tekstu w oparciu o Wasze wypowiedzi.
         Kiedyś napisałem, że do napisania kolejnej części skłoniło mnie 100% poparcie innych ludzi i zero słów krytyki. Wielce zdziwiła mnie postawa AM'owców czepiających się tych słów. Nie zauważyli, że teksty te pojawiały się jeden po drugim w AM, więc zastanówcie się: "Jak mogłem dostać jakieś słowa krytyki, skoro jeszcze prawie nikt tego nie przeczytał"? Ja nie wiem - może to jakaś telepatia. Oczywiście możecie "przysłowiowo" odwrócić kota ogonem (to dla ludzi czepiających się studni, o której później) i powiedzieć: "Dobra - masz racje - tak przecież jest, ale skąd wtedy Ty masz 100% poparcie"? Otóż nie samym AM człowiek żyje i tutaj macie odpowiedź. Swoje opinie na ten temat wyrażali ludzie z okolicy mojego miejsca zamieszkania, ale żeby nie było, że są oni jak ktoś w jednej polemice napisał "odmóżdżeni chłoptasie" powiem Wam tylko tyle, że mieli czasami "ale".
         Pozwolę sobie przytoczyć jeden cytat z mojego tekstu:

"Tekst ten jest tylko i wyłącznie moją i innych mężczyzn opinią,..."
"Dotyczy większości dziewczyn do 20 roku życia"

         A, co tutaj się wyrabiało! Jedni twierdzili, że wypowiadam się w ich imieniu, ponieważ napisałem INNYCH uzasadniając swoją opinię tym, że mówię w imieniu WSZYSTKICH mężczyzn, czego nie robię, a drudzy uważali, że jak napisałem "Dotyczy większości...." To jak już dziewczyna ma lat 21 to nagle z dnia na dzień staje się święta. Hmmm.... No nie powiem, że tutaj mnie zagięliście, ale raczej zakręciliście. Jedynie Eddi [Eddie: Nie, nie Eddi. Eddie! Tak właśnie - Ed-die!!! Eeeeeeeeddie!!! Ufff... ile to się człowiek nakrzyczeć czasem musi :) ]zrozumiał sens tej wypowiedzi, która według mnie była prosta niczym konstrukcja gwoździa. Jeżeli nadal nie wiecie jak to interpretować to w najprostszej linii chodzi mi o doświadczenie. Każdy wie, że razem w parze z wiekiem idzie doświadczenie, a co również za tym idzie - odpowiedzialność. Czyli dochodzimy do kulminacji - czym starsza kobieta, tym bardziej dojrzałe ma poglądy na świat. A im bardziej one są dojrzałe, tym bardziej liczą się dla niej uczucia, a dobra materialne odkładają na niższą półkę. I teraz pytam się Was, czy to ma sens? Czy mam tutaj racje? A może nie? Może jest zupełnie na odwrót - czym starsza kobieta, tym (przepraszam za sformułowanie) głupsza?
         Dobra, idźmy dalej. Kiedyś napisałem, że jeżeli macie informacje z życia wzięte o tym, jak to z Wami dziewczyny źle postępowały to napiszcie o tym, a ja już coś z tym zrobię. I tutaj również podniosła się wrzawa dotycząca m. in. praw autorskich (których nie będę komentował, bo jest to dla mnie śmieszne), oraz tego, że faceci również nie są święci. Dobrze - a gdzie ja piszę, że są? NIGDZIE! A o co mi z tymi informacjami chodziło? Otóż chciałem, aby mężczyźni zobaczyli, jak to jest w innych miastach. Chciałem się przekonać, czy tylko w GDYNI tak jest. I wiecie, co? Tak jest wszędzie! Ale wracając do tematu: nie po to napisałem tak, aby wypisać jak najwięcej o dziewczynach złych rzeczy tylko po to, aby ja i być może i Ty mógłbyś po zachowaniu swojej partnerki/partnera odczytać ich prawdziwe zamiary. Ale cóż - nie każdy jest na tyle oczytany, aby zrozumieć tak proste alegorie. Idźmy dalej...

[Eddie: No, coś mi się nie podoba tego typu zwrot. Pisałem autorowi prywatnie co ja na temat tamtego tekstu sądzę i nie wydaje mi się, że wymagane jest aż takie oczytanie, by go zrozumieć. Ujmę to inaczej, uważam siebie za człowieka oczytanego, ale tamten tekst wywołał we mnie naprawdę negatywne odczucia. ]

Pisząc, że dziewczyny lecą na wygląd itd. miałem na myśli to, że tak naprawdę nie interesuje je charakter, oczytanie, itp. zalety. Dlaczego? Ponieważ wygląd w seksie jest najważniejszy i posunę się dalej - 80% związków sex stawia na pierwszym miejscu, a dopiero potem miłość! Widać to chociażby w znanym teleturnieju... Ha... - Nie powiem. Oczywiście nie mówię, że mężczyźni tak nie robią, ale panuje pewien stereotyp mówiący, że to właśnie oni największą uwagę zwracają na wygląd. Teraz powiem Wam coś, co może Was zaskoczyć: Z doświadczenia wiem, że mężczyźni, a przynajmniej większość, nie patrzy na to, że kobieta ma duże piersi, zgrabne pośladki i długie piękne nogi. Jak już powiedziałem to jest stereotyp, a stereotypów nie można zmienić. Pozwolę sobie nieco rozwinąć myśl na temat wyglądu itd. Kiedyś, z Eddim zastanawialiśmy się, nad tym, co warunkuje takie, a nie inne zachowanie i doszliśmy, albo inaczej - doszedłem do wniosku (nie wiem, czy Eddi się pod tym podpisze), że to wszystko warunkowane jest kwestią wychowania oraz statusem majątkowym rodziny, z której dana osoba się wywodzi. 

[Eddie: Jest w tym twierdzeniu trochę prawdy, to fakt, nie wydaje mi się jednak, żeby to była reguła. A tak poza tym, to nie przypominam sobie, żebyś dostał ode mnie aprobatę na mieszanie mnie do swoich rozprawek. ]

Wbrew pozorom dziewczyny, które nigdy dużo pieniędzy nie miały, ponieważ pochodziły z nieco uboższych rodzin, wcale nie chcą gór pieniędzy. Takie dziewczyny chcą właśnie miłości, szacunku a wygląd to już zupełnie coś innego. Natomiast dziewczynki z bogatych domów nic tylko kasa i wygląd. Dlaczego? Bo jak ona - wielka pani może zniżyć się do naszego poziomu. WSTYD!!!! Oczywiście nie oznacza to, że biedniejsze dziewczyny, tudzież chłopcy, bo wszystko działa w obie strony, nie cenią pieniądza. Owszem cenią, ale mają do niego zupełnie inne podejście. Pewna osoba zapytała się mnie, czy ja nie patrzę na wygląd? Zadajcie sobie takie pytanie również i odpowiedzcie na nie. Ja odpowiem teraz - tak patrzę na wygląd, ale nie jest on najważniejszy. Liczy się TYLKO i WYŁĄCZNIE podczas pierwszego spotkania tuż na samym początku. Mogę się prawie założyć, że większość z Was odpowiedziała podobnie. Związku z tym tematem chciałem powiedzieć ważną sprawę - naukowcy udowodnili, że dziewczyny ZAWSZE patrzą na wygląd podczas pierwszych 45 sekund znajomości z nowopoznaną osobą. Zwracają min. Uwagę na włosy, pośladki, ręce, paznokcie i na samym końcu buty. Od tych pierwszych 45 sekund zależy cały dalszy związek. Ciekawa prawda?

         Przejdźmy teraz do długo oczekiwanego stwierdzenia, że "kobieta to studnia bez dna...". Tutaj też było śmiesznie i jak widać nie każdy zrozumiał tak prostej przenośni. Już to gdzieś napisałem, ale pozwolę sobie na tą małą wtórność, ponieważ widzę, że nie każdy zrozumiał. Otóż chodziło mi o to, że mając dziewczynę trzeba dużo pieniędzy na nią wydawać. I nie chodzi mi tu o miliony tylko małe sumy. Ktoś może powiedzieć "Jak małe sumy, to w czym problem!". Otóż jest problem. Wydawać, co kilka dni po kilkanaście złotych na rzeczy ulotne zwłaszcza, gdy się nie pracuje może przyprawić o palpitacje serca. Chciałem tutaj przytoczyć pewien cytat, ale Wiem, że nie dałby wam spokoju, wiec tego nie zrobię . I małe pytanko dla WSZYSTKICH chłopaków - czy tak nie jest?
         Teraz poruszmy sprawę wierności, na którą uwagę zwróciły jedynie dwie osoby, a która jest ważna w związku. Szkoda tylko, że te dwie osoby też nie zrozumiały moich słów. Napisałem, aby nie ufać nowopoznanej dziewczynie, gdy się z tobą umówiła, a potem dzwoni, że nie może przyjść. Ten przypadek napisałem w oparciu o własne doświadczenia, więc nie posądzajcie mnie dalej o jakieś kłamstwa. Wyszło tak, że ta dziewczyna nie była u matki, tylko pojechała spotkać się z innym chłopakiem. Nie napisałem, że wysyłając jej SMS OBSERWOWALIŚMY ją w "Batorym" (sklep towarowy). Napisaliśmy, że jesteśmy gdzie indziej, a co ty teraz robisz? Ona napisała i my to widzieliśmy, że jest u mamy itd., a nie była. I tutaj jak zwykle nie wiedząc, co napisać postanowiliście odwrócić kota ogonem (psycholodzy udowodnili, że takie zjawisko jest obroną na atak, na który się nie zna odpowiedzi z racji tego, że nie ma się nic do powiedzenia) i pisaliście, że to właśnie domeną mężczyzn jest zdrada. Muszę się tutaj z Wami nie zgodzić i większość mężczyzn przyzna mi pewnie rację. 

[Eddie: Otóż nie. Owszem, kobiety są skłonne do zdrady, faceci jednak przebijają je i to mocno. Trzeba wziąć pod uwagę choćby to, że kobiety (pomijając panie uprawiający najstarszy zawód świata) mają większe poczucie szacunku dla siebie samych. One, żeby zdradzić, muszą być naprawdę zdesperowane. Jest też kilka innych wyjątków, ale ja tutaj biorę pod uwagę tylko kobiety w stałych, długoletnich związkach. ]

Szczerze mówiąc, nie znam osobiście chłopaka, który zdradził, a dziewczyn znam całe mnóstwo. Co z tego? Być może i nic, ale coś jednak to musi oznaczać. Przecież nic w przyrodzie nie ginie. Ponieważ tekst ten ma jednoczyć, a nie poróżniać nasze płci przyjmijmy, że w tym przypadku nie ma winnych w 100%. Wina leży po obu stronach.
         Teraz poruszmy kolejną sprawę - dyskoteki. Według mnie nie ma tutaj o czym mówić, ale wy ciągle upieracie się przy swoim. Uważam, że większość dziewczyn nie chodzi po to na dyskoteki, aby potańczyć, tylko po to by w jakimś tam stopniu wyzyskać innego faceta, pochwalić się przed koleżankami swoim nowym, zmienianym jak rękawiczki itd. Tutaj nie ma, nad czym się spierać, a co Wy robicie? Wyzywacie, niektóre dziewczyny nazywacie "dupami", ale w dosłownym tego znaczeniu (gdzie Wasza kultura?!), uważacie, że skoro tak robią, to idą znaleźć sobie lepszego ode mnie - czyli takiego, któremu jeszcze się kasa nie skończyła?, co bardziej zdeterminowani swoim życiem piszą, że dziewczyna chce mnie od kompa wyciągnąć itd. Powiem jedno: GÓWNO prawda. Nawet nie wiecie, że swoją obroną pogrążacie samych siebie i wyraźnie widać, że piszecie kolejne teksty tylko, dlatego że temat ten jest interesujący i dość krzykliwy. Ja tego nie robię. Co do ostatniego zarzutu musze Wam powiedzieć, że nie spędzam przed komputerem po 2, a nawet więcej godzin dziennie, często wychodzę na świeże powietrze, mam mnóstwo przyjaciół i wspaniałych koleżanek. A teraz Was zaskoczę. Nie mam znajomej, która nie powiedziałaby, że nie jestem dżentelmenem. Szok prawda? Zapamiętajcie jedno: Nie oceniajcie książki po okładce - taka mała dygresja:)
         Wracając do tematu teraz chciałbym poruszyć kwestię tzw. "sprawdzonego systemu". NIKT nie połapał się, o co w nim mi chodziło. Zresztą się nie dziwię skoro zapomnieliście (a może chcieliście zapomnieć?), że teksty te opisywał przypadki dziewczyn, które postępują z facetami jak ze szmatami.

[Eddie: Znów parę słów ode mnie. Przeczytaj tamten swój tekst raz jeszcze i oceń - tym razem jednak obiektywnie - czy można wywnioskować z niego cokolwiek pozytywnego. Rozumiem, że starasz się sprawę wyjaśnić i wyrównać, ale rób to (nie chciałem tego słowa używać, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy) uczciwie. Odwoływałeś się do naszej prywatnej korespondencji, więc i ja to zrobię. Jeśli sobie przypominasz, sam przyznałeś mi rację, gdy napisałem, że opisu "idealnego systemu", szczególnie takiego, jakim Ty go stworzyłeś, nie da się odebrać w inny sposób, niż negatywnie. I przykro mi, ale pisząc o tym magicznym sposobie, nie opisałeś typu kobiet, o które Ci chodziło. ]

Teraz spójrzcie na to z tej strony i co? Zrozumieliście? Tak - to fajnie, ale i tak wytłumaczę Wam, o co mi chodziło. Jak już przed chwilą wspomniałem tyczy to dziewczyn, które źle robią. Jest sytuacja: dowiedziałeś się, że Twoja dziewczyna kręci z innym na boku i nadto ciebie eksploatuje. Oczywiście możesz z nią zerwać, ale nic sobie z tego nie zrobi. Co teraz? Jak dać jej nauczkę? Do tego właśnie służy ten system. Wolę zrobić jeden wielki obciach z tymi pieniędzmi w kawiarni (nie mam kasy - ty zapłać), aby zobaczyła jak My mężczyźni się czujemy, jak ktoś Nas wyzyskuje. Zawsze my płaciliśmy, niech wiec ona teraz zapłaci, skoro ma nas gdzieś. Dlaczego tak robię? Ponieważ chcę, aby zapamiętała tę chwilę do końca życia, jak to ją poniżano w miejscu publicznym, ponieważ jej chłopak nie chciał zapłacić. 

[Eddie: Nie wiem czy powinienem to pisać, ale chyba znów zmienię zdanie o Tobie. A to z tego powodu, iż nie uważam, aby takie zachowanie było godne mężczyzny. Czy kobieta mści się na Tobie, gdy ją odstawisz? Nie. Najwyżej obrobi Ci dupę wśród koleżanek i na tym w zasadzie koniec. Zupełnie nie rozumiem argumentacji, że po takim numerze konieta dowie się jak czuje się pokrzywdzony przez nią facet. Czy myślisz, że te okrutne spośród kobiet, kręcące z pięcioma jednocześnie, czy nawet tylko dwoma, przejmą się tak prymitywnym zagraniem? Obawiam się, że jeśli któraś będzie miała trochę więcej godności osobistej (a tego u kobiet raczej pod dostatkiem), to po prostu zapłaci i nawet pewnie nie zniży się do powiedzenia Ci, że kawał - za przeproszeniem - kutasa z Ciebie.]

Może się zastanowi przed łapaniem kolejnych mężczyzn w swoje sidła. 
I jeszcze coś Wam powiem zupełnie na marginesie: Nie pozwoliłbym, aby dziewczyna płaciła za faceta.
         Ostatnia rzecz, którą chciałbym poruszyć to dość wrażliwe porównanie kobiet do osób publicznych. Teraz rozumiecie, kogo dokładniej się to tyczy, ale chciałbym rozwinąć swoja myśl. Pisząc "osoby publiczne" nie maiłem na myśli (nazwijmy to po imieniu) prostytutki tylko osoby, które publicznie w jawny dzień bez żadnych skrupułów wykorzystują ludzi. 

[Eddie: No to już mi się zupełnie kupy nie trzyma. Mały, jakie osoby wykorzystujące ludzi jawnie, bez skrupułów i do tego w biały dzień? Może tak coś konkretnego byś na ten temat napisał, bo jesteś enigmatyczny do tego stopnia, że aż wydaje mi się, że po prostu nie wiesz jak z tej kabały wybrnąć.

Fakt, że pisałem również wcześniej o seksie itp. mógł Was naprowadzić na "prostytutki" ale tego nie miałem na myśli. Co innego na pewno miał na myśli pewien autor pewnego tekstu, który mówił tak otwarcie, ale na to już uwagi nikt nie zwrócił (bo, po co?). Skoro jesteśmy przy takim, a nie innym zachowaniu się dziewczyn muszę powiedzieć małe, co nieco o tych kinach, plażach i aktach w nim zachodzących. W dużych miastach powyżej 200 tyś mieszkańców takie procedery są chlebem powszednim. Spotykasz dziewczynę, idziecie do kina a ona tam ci do rozporka sięga lub opisany przeze mnie przykład z bulwarem, o którym nie będę już tutaj wspominał, bo tylko krew mnie zalewa w takich przypadkach. Nie piszę togo po to, aby młodych niedoświadczonych chłopców zachęcić do przeprowadzki do dużych miast, tylko chcę sprostować tutaj opinie Falki na ten temat. Ci, którzy śledzili całą historię wątku o dziewczynach z pewnością załapią, o co chodzi, a dla tych, co nie śledzili tego mała podpowiedź: "wieś".

[Eddie: Napisałem to raz, drugi i napiszę to ponownie - Ty się chłopie naprawdę w jakimś lewym towarzystwie obracałeś, skoro masz takie doświadczenia i opinie. ]
       
         Na końcu chciałem powiedzieć, że kobiety są wspaniałymi istotami, bez których życie nie miałoby sensu. Jednakże apeluję do Was, nie oceniajcie książki po okładce, tak jak zrobiliście ze mną tylko patrzcie w głąb serca. Miej serce, patrz sercem. Wbrew pozorom mężczyzna nie jest głupią zabawką i też ma uczucia. Potrafi kochać, szanować, powiedzieć ciepłe słówko i przytulić, gdy tego druga osoba potrzebuje. Pamiętajcie jednak, że fakt, iż jest mężczyzną nie oznacza, że potrafi wszystko znieść i rozwiązać każdy problem.
         A teraz bezpośrednie skierowanie do mężczyzn.. Czy naprawdę chcecie piękną dziewczynę, z bogatej rodziny, która tylko będzie Was wykorzystywać? Czy tak nisko siebie cenicie? Poszukajcie wśród Was, wśród najbliższego otoczenia. Nawet dziewczyna, która na pierwszy rzut oka nie spełnia twoich wymogów może nadrobić to walorami wewnętrznymi i tak jest w 99%.
         Wiadomo, że nie ma ludzi doskonałych i każdy popełnia w życiu błędy. Ja taki popełniłem. Napisałem poprzednie teksty, które pomimo tego, że jakby nie patrzeć mówiły prawdę, godziły w dobry autorytet danej grupy, czy też społeczności. Z tego powodu chciałbym Was wszystkich przeprosić, jeżeli Was uraziłem, ale jeżeli jesteś takim typem człowieka, którego opisałem w tych artykułach, czyli masz gdzieś czyjeś uczucia to pal się w piekle!
         W geście pojednania dedykuję wszystkim pewien utwór Kasi Kowalskiej pt: "Antidotum". Niby utwór zupełnie, o czym innym, ale świetnie ujmuje moje chęci pojednania. Kto zna - może zrozumie.

PSy:

Ps. Nie odpowiadam na głupie i idiotyczne maile, czy też teksty, których zawartość w jakikolwiek sposób nie jest zgodna z ogólno przyjętymi zasadami dobrego wychowania.

W razie czego pisz: 7-MAŁY-7 (maly-7@go2.pl)
Strona WWW autora: www.rpgmaker.pl