Pan Diabeł


W pewnej wiosce, niedaleko miasta xxx, żył (a właściwie jeszcze żyje) oryginalny, przesympatyczny pijaczek o mało mówiącej xywie "Pan diabeł".

Otóż jak większość pijaczków w naszym kraju, typowy menel zwykł mieć opinię wśród Polaków jako niewychowana, nie znająca się na uczuciach bestia. A dlaczego tak ich osądzamy? Przecież też kiedyś byli niewinni, urodzili się, matka karmiła ich swą piersią. Jednym słowem - mieli normalne dzieciństwo. Oczywiście zdarzają się przypadki nienajszczęśliwsze. Dajmy na to niekochającą rodzinę, brak akceptacji wśród towarzystwa (najczęściej szkolnego), wiele problemów na głowie, których nie można tak po prostu się wyzbyć. Ale takie przypadki są uzasadnione sięganiem po alkohol.

Ta substancja jest swego rodzaju narkotykiem. Zapomina się o bólu, o cierpieniach życia codziennego. Przenosi się w całkiem inny świat, dni mijają beztrosko. Ale po co ja to tłumaczę? Przecież wszyscy o tym wiemy. Śmiem twierdzić, że niektórzy z was mają często kontakt z alkoholem, ale ten art nie będzie wywodem o moralności. Róbcie co chcecie.

Trochę odbiegłem od sedna tematu. Mowa miała być o Panu Diable, niezwykłym pijaku.

Jego wiek jest raczej trudny do rozpoznania. Dla jednych wygląda młodo, tylko ta nieudolnie przystrzyżona bródka postarza go o te parenaście lat. Ale z tego co wiem, ma coś koło pięćdziesiątki. Znajomi mówią, że on tu żyje od urodzenia. Miał normalne dzieciństwo, był wielce szanowany wśród rówieśników. Co go sprowadziło na tą nieodwracalną ścieżkę?!

Jego stan jest nietypowy. Nie jest takim prostym śmierdzącym gnojkiem, najczęściej spotykanym meliniarzem. Ubiera się w miarę normalnie, ale ubiór przecież nie przesądza o człowieku. Jego czapka z daszkiem, noszona bez względu na porę roku, podkreśla jego naturę. Jest spokojny, nawet kiedy jest pijany. Nie zaczepia nikogo, jedynie jego koledzy, a właściwie towarzysze (trudno tu mówić o kolegach) namawiają go do pójścia dalej ciemną ścieżką. Ale on nie jest taki. Zawsze zachowuje pozory sympatyczności. Sam wiem o tym, gdyż mieszkam niedaleko sklepu, a właściwie ławki, na której egzystuje. Nigdy podczas mojego kilkunastoletniego życia nie zaczepił mnie albo wygrażał mi. Wprost przeciwnie. Czasami zagadał, wspominając o mijającym święcie, to o pogodzie, to o sytuacji gospodarczej w Polsce. Z tego prostego człowieka mógł być ktoś wielki!

Trudno podać rękę żulowi. Dla niego owszem jest obca higiena osobista, ale warto podać mu ręką chociać po to, żeby potem ją umyć :)

[Eddie: No nie, to śmieszne nie było. Jeśli ktoś potrzebuje takiej mobilizacji do umycia ręki, to powinien zastanowić się nad swoją, a nie czyjąś higieną.]

Z mojej perspektywy jest prostym człowiekiem, ale nie do końca 'typowym'. Owszem, sięga po alkohol, ale raczej z konieczności, niż z przyzwyczajenia. Ten człowiek został zdemoralizowany podczas jego młodości, przez zaczynających pić jego szkolnych kolegów.

Pokrótce wyjaśniłem na przykładzie, że nie na miejscu byłoby traktowanie takiego symatycznego pijaka jak typowego gnojka, jak szmatę. Ten człowiek jeszcze żyje i pożyje z dwadzieścia lat, a może mniej, ale w mojej pamięci zostanie jako taki poczciwy pijaczek.

Morał z tego taki, że człowieka należy osądzać po sercu, a nie po wyglądzie.

Vire

Ps. Jeżeli ten tekst jest dla ciebie kontrowersyjny, albo poniekąd wzbudził twoją ciekawość, mailuj na lordvire@wp. pl
Ps. Do napisania tego arta przekonał mnie artykuł pewnego textwrittera, którego xywki nie pamiętam.