Chwila refleksji 2
czyli o jednym takim co się z choinki urwał
by
sZakOOu (np. O.N.A. - "Krzyk przed spaleniem")
Art ten jest odpowiedzią z mojej strony na arta pana Jacka Stojanowskiego "Chwila refleksji" z AM~30.
        W wolnej chwili, gdy nie miałem co robić, przeglądałem teksty w AM. Gdy trafiłem na "Chwile refleksji" postanowiłem że go uważnie przeczytam zwiedziony zapowiedzią iż dzięki przeczytaniu go i przemyśleniu mogę zyskać szczęśliwe życie oraz zbawienie. "Dla mnie bomba" - pomyślałem i zabrałem się lekturę by na końcu przemyśleć ten art. Z przemyśleń wynikła jedynie chęć napisania polemiki, gdyż wiele rzeczy tam napisanych uważam za nieco błędne.
Tekst ten skierowany jest w pierwszym rzędzie do wszystkich niewierzących i wątpiących. Otóż Szanowni ateiści.
Tak zaczyna się oto ten art. W pierwszym zdaniu autor pisze do niewierzących i wątpiących. W drugim - niestety tylko do niewierzących. :D We fragmencie który pominę, autor oznajmia że będzie chciał pokazać że Pan Bóg istnieje i jest dobrym Ojcem każdego z nas, oraz obalić pewne antyklerykalne mity (...) dotyczące Kościoła katolickiego.
Otóż Szanowni ateiści. Ogłaszacie wszem i wobec z triumfem w głosie: "Bóg nie istnieje." Czujecie się zwycięzcami, bo wydaje się Wam, że poznaliście całą prawdę, z której jasno wynika, że Boga nie ma. Ale przecież każdy rozsądnie myślący człowiek po dojściu do wniosku, że Bóg nie istnieje powinien się załamać.
I dlatego ja, jestem deistą i będę ripostował (tylko) fragmenty arta oczami deisty. Ja też uważam że istnienie bez interwencji Bożej sensu nie ma. Nie tylko patrząc na to przez pryzmat 'sensu życia', ale też przez luki które istnieją w ogólnie pojętej fizyce rządzącej światem. Jest zbyt wiele niedomówień, żeby otaczający nas świat i zjawiska w nim zachodzące wyjaśnić w czysto naukowy sposób. Ale od niejasności nie jest też wolna religia rzymsko-katolicka, np. co do zwojów znad morza Martwego które zawierają treść biblii - przy czym zwoje są wiele starsze, niż datuje się wydarzenia z biblii; to tylko przykład, ale niedomówień jest o wiele więcej. Ze względu na luki w nauce i religii najlogiczniejszym rozwiązaniem jest deizm, gdzie pogląd nt. Boga i teoria Darwina wzajemnie się uzupełniają. I wszystko ma sens (i sens życia też się znajdzie :) ), tak więc do załamania się (z _tego_ powodu) brakuje mi bardzo wiele.
"Ktoś nie wierzy w życie po życiu. Taki człowiek jednak z góry skazany jest na cierpienia. Po pierwsze - nie widzi sensu życia (ponieważ jak ktoś niewierzący w życie po życiu zda sobie sprawę, że życie ziemskie to pasmo cierpień, i że w każdej chwili może umrzeć - może za 20, 30 lat, a może za dzień, za godzinę - to pomyśli sobie: po co to wszystko?)."
Z tym sensem życia, to nie do końca tak jest, że za sens obieramy sobie tylko jedną rzecz (np. wiara w Boga), ale na ten temat napiszę osobny art (jak dobrze pójdzie, to może on znajdzie się w tym samym numerze co ta polemika).
"A więc pytam, się. Panie i Panowie, gdzie Wy macie oczy? Przez wieki wiele razy objawiała się Matka Boska, wydarzyło się tysiące, miliony cudów, na przykład uzdrowień, występowało wiele niewytłumaczalnych zjawisk i rzeczy, na przykład stygmaty, a Wy dalej wierzycie jedynie nauce."
To ja mogę powiedzieć w ten sposób: "A więc pytam się, gdzie Pan ma oczy? Jest wiele dowodów naukowych podważających wiarygodność biblii, jest wiele nieścisłości w niej samej, a Pan dalej wierzy jedynie religii." Prawda, że coś w tej argumentacji jest nie tak?
"Proponuję Wam, abyście zamiast dwudziestej książki o teorii ewolucji lub kolejnego numeru tygodnika "Nie" przeczytali kilka książek o Maryjnych objawieniach bądź o życiu świętych. Wtedy zapewne rozjaśni się Wam umysł w tym temacie."
Co do książek o ewolucji, to nie widzę nic złego w czytaniu dwudziestu, czy więcej książek na ten temat. Książka, ta przedstawia jakieś wyobrażenie jak to kiedyś mogło się potoczyć, że dzisiaj mamy to, co dzisiaj mamy. Poza tym na dobre wychodzi czytanie książek, niż nie czytanie ich w ogóle. Nie każdego biblia musi interesować - niektórzy wolą poczytać właśnie o rozwoju i przebiegu wypadków na Ziemi. Mam pytanie: czy przeczytał Pan choć jedną książkę o ewolucji? Bo jeśli nie, to czemu zabrania Pan jej czytania. I tu znowu mogę powiedzieć w ten sposób: "Proponuję Panu, aby zamiast dwudziestej książki o Maryjnym objawieniu lub życiu świętych, przeczytał Pan książkę o ewolucji bądź nowy numer tygodnika... (NIE! Nie 'Nie'!) Newsweek. Wtedy zapewne rozjaśni się Panu umysł w tym temacie." Na temat tygodnika Urbana mam bardzo kiepskie zdanie (właściwie 'kiepskie' to za mało powiedziane). Ale nie ma co wytykać tytuł uchodzący za skrajnie lewicowy i akatolicki - bo jest to takie same działanie co w przypadku krytyków Kościoła wytykanie jako wadę Radia Maryja. Przez co, Pańska argumentacja jest niewiele wyższych lotów od argumentacji przeciwników.
Następnie w arcie autor zadał pytanie o istnieniu Boga i wskazał dwie odpowiedzi do wyboru. Niestety mnie żadna z nich nie odpowiada bo jedna jest pod katolików, a druga pod ateistów - a nie ma nic dla deistów. Wypadałoby abym podał swoją odpowiedź reprezentującą deistów, ale mi się nie chce. :) Kto wie cokolwiek o deizmie, wie też jak powinna odpowiedź wyglądać - a kto nie wie nic, temu nie potrzebna moja odpowiedź. Przejdę teraz do momentu w którym w arcie został poruszony temat Kościoła (jako organizacji) i kleru.
"Mówicie, że księża są bogaci, mają piękne samochody, a pieniądze od wiernych przeznaczają na własne uciechy. Zgoda, też jestem zdania, że niektórzy księża żyją ponad stan, robiąc w ten sposób krzywdę Kościołowi, ponieważ odciąga to takich ludzi jak wy od tej instytucji. Ksiądz nie powinien przymierać z głodu, ale powinien znać umiar."
No proszę, wreszcie się w stu procentach zgadzam :)
"Z drugiej strony jednak opinia o zachłanności jest dla kleru bardzo krzywdząca. Jest bowiem wielu księży żyjących skromnie, pomagających ubogim parafianom. Musicie również pamiętać, że ludzie, którzy oddali swe życie Bogu to także zakonnice i zakonnicy, a wielu z nich złożyło śluby ubóstwa. Nie mówcie więc o bogactwie kleru za przykład podając kilku księży. Zresztą nadmiar pieniędzy wytykają Kościołowi Ci, którzy sami nic nie dają."
JUŻ nie dają bo się opamiętują. :) Ja kiedyś też dawałem na tacę (i to wyjątkowo dużo jak na tamte czasy) - wprawdzie większość z puli rodziców, ale też i często ze swego kieszonkowego. To prawda że wielu księży żyje skromnie - ale to tylko jakiś odsetek, a nie norma (100%). Poza tym jeśli chodzi o moją parafię, to tutaj między księżmi dochodzi do mini wojny, który z nich jest najlepszy, najwięcej z nich posłuży się miastu. Jednemu z nich marzy się bycie proboszczem. Obecny proboszcz postanowił że na miejscu starej plebanii wybuduje dom dla samotnych matek. Większość za pieniądze z datków wiernych. Można powiedzieć że jest to chwalebne, że księża robią coś dla ludzi. Niestety robota ta, jest tylko pod publiczkę i sposób sfinansowania jest budzi zastrzeżenia. Między księżmi panuje istny wyścig szczurów. Na wielkanoc były rozsyłane do parafian życzenia (jak nigdy takiego czegoś nie było) oraz... kartka informująca o budowie oraz prośba o pomoc finansową (i tu jest pies pogrzebany). Jest to piękny przykład chciwości. Ale wszystko dla kariery, aby szybko wybudować i stać się idolem miejscowych (a miejscowość moja do dużych nie należy). Niewiele później zmarł mi ojciec. Jako że za często do kościoła nie chodził, natrafiliśmy na trudności z księżmi. Otóż oprócz tego że za wszystkie pogrzebowe ceregiele płacimy, to jeszcze w zaduśćuczynienie (za jego niechodzenie) proboszcz KAZAŁ chodzić po domach z kartką i zbierać pieniądze na budowę! Przecież to szczyt chamstwa! Ksiądz powinien bez ŻADNYCH pieniędzy pogrzeb wyprawić, gdyż należał mu się jak psu miska. Niestety chęć zostania twórcą domu dla samotnych matek, przyćmiła jego zasady i bez skrupułów później rozliczał. Tak więc PRAWDZIWYCH księży jest mniej, niż niewielu. :( A jeśli cokolwiek robią w Waszej okolicy, to nie możecie mieć pewności że środki na to, zostały zebrane w sposób nieobciążający sumienie i z woli czynienia dobra, a nie robienia błyskotliwej kariery w kościele.
"Jeśli chodzi o Radio Maryja i ojca Tadeusza Rydzyka to postawa wroga wobec niego dziwi mnie. Narzekacie, że księża nic nie robią, a gdy ojciec Rydzyk ciężką pracą rozkręcił radio oraz wybudował szkołe i hospicjum, również to krytykujecie. Wniosek z tego taki, że na księży ujadać będziecie zawsze - cokolwiek by nie zrobili. A poza tym, dlaczego bronicie starej, samotnej kobiecie czy mężczyźnie słuchania Radia Maryja i śmiejecie się z niej czy z niego? To radio to całe ich życie."
A mnie wroga postawa wobec o. Rydzyka nie dziwi. Bo jaką można mieć postawę wobec niego, jak nie wrogą, gdy on i jego (tak, JEGO - nie słuchaczy, nie kościoła, ale JEGO) radio opowiada się jednoznacznie za radykalną opcją polityczną, obraża ludzi (nazwanie Hanny Gronkiewicz-Waltz Żydówką i masonką, obarczanie Jacka Kuronia za zbrodnie stalinizmu z Katyniem włącznie czy czytanie listy posłów popierających aborcję, dodając do nazwiska słowo 'morderca') oraz kreuje antysemickie poglądy u swoich słuchaczy. Bronimy starej, samotnej kobiecie czy mężczyźnie słuchania Radia Maryja, bo należą do grupy osób które łatwo można manipulować - zwłaszcza przez osoby związane z kościołem. Rydzyk nie rozkręcał tego ciężką pracą - nie robił na budowie, nie załatwiał formalności - wszystko to robili jego ludzie. Był tylko duchowym przywódcą, wręcz dyktatorem który po osiągnięciu celu osiadł na szczycie i zaczął poszerzać swój obszar wpływów. Na pewno gdyby w tym samym okresie co Radio Maryja, wystartowałaby inna rozgłośnia katolicka, na pewno radio o. Rydzyka długo by nie pociągło. Bo babcie i dziadkowie swój rozum też jakiś mają. Chyba....
"Następna sprawa - dewotki. Na wstępie wyjaśnijmy sobie coś: dewotki to nie kobiety często chodzące do kościoła, lecz kobiety, które chodzą do kościoła tylko po to by zbierać plotki. A co do plotek. Byłem niedawno na urodzinach i słyszałem, jak grupa zaślepionych ateistów i antyklerykałów plotkowała o jakimś ich znajomym, który w czasie ślubnej Mszy świętej klękał i odpowiadał, jednym słowem brał w niej czynny udział. Słuchałem tego z obrzydzeniem i politowaniem. Plotkowali oni bowiem jak wytrawne dewotki, ztą tylko różnicą, że dewotki oskarżają swoje ofiary o niechodzenie do kościoła, a oni oskarżali o chodzenie do kościoła."
A Pan, panie Jacku nigdy nikogo nie obgadał. Nawet nie umyślnie. W takim razie wypada mi pogratulować samokontroli. :)
"Nie podoba wam się stanowisko Kościoła w sprawie aborcji i antykoncepcji. Co do aborcji - jest to zabójstwo człowieka, który nie potrafi się temu sprzeciwić bądź obronić; po prostu barbarzyństwo. A antykoncepcja? To przez nią w obecnych czasach zanika prawdziwa rodzina. Przez pigułki kobiety odkładają macierzyństwo, nieraz do czasu, gdy jest już za późno na potomka. Następnie obserwujemy model rodziny "dwa plus jeden" bądź "dwa plus pies". W tym momencie przytoczę opinię zakonnika, ojca Grande: jedno dziecko w rodzinie oznacza najczęściej, że rodzice tego dziecka spędzą ostatnie lata życia w domu starców."
PAC! Padłem gdy to przeczytałem. Nawet nie wiem, czy mam znowu przytoczać racje zwolleników aborcji i antykoncepcji, bo żeby ciągle powtarzać pewne rzeczy, a one nie docierają - to już nie wiem co jest nie tak. Zacznę od tego że sprawę aborcji powinniśmy zostawić przede wszystkim KOBIETOM, i to one powinny o sobie decydować czy się opowiadają za, czy przeciw. A z tego co mi wiadomo (tak, opieram się na badaniach), to znaczna większość kobiet jest ZA aborcją. Moja polonistka zagadała kiedyś do nas, iż nie rozumie dlaczego faceci w rządzie tyle o tym dyskutują. Powiedziała dosłownie że jej dupa i jej decyzja, czy chce przeprowadzić aborcję, czy też nie. O aborcji nie może decydować Roman Giertych, Antoni Macierewicz czy Andrzej Lepper. W tej sprawie powinny się wypowiedzieć same zainteresowane. Moim zdaniem, ta większość za aborcją ma rację. Większą szkodę się zrobi dziecku jeśli wyrzuci się je na śmietnik czy odda do sierocińca niż zaoszczędzi tragicznych przeżyć korzystając z zabiegu. Nie można tu mówić o zabójstwie człowieka gdyż początek istnienia człowieka uznajemy za urodziny, a my mamy do czynienia z płodem. I to w tak wczesnym stadium (jeśli chodzi o możliwość przeprowadzenia aborcji), że o jakimkolwiek zabójstwie nie może być mowy. Ja bym zabieg porównał do zwrotu jedzenia przez organizm, czyli popularnego wymiotu. :)
A co do antykoncepcji: chyba warto raz zrujnować się na 'gumkę', niż do końca życia dziecko wychowywać i wydawać na niego bez przerwy pieniądze. Niestety żyjemy w takim kraju, że nie stać nas na wiele dzieci. Ba, nawet jedno dziecko dziś w Polsce to luksus na który niewiele może sobie pozwolić. Nie widzę sensu spłodzenia dziecka w biednej rodzinie, skazując go od razu na życie w ubustwie. To większe przestępstwo niż aborcja! Ale jeśli dożyję takiego pięknego dnia, kiedy Polska będzie krajem mlekiem i miodem płynąca, to czemu by nie! Wtedy bym się bez namawiania szarpnął na gromadkę dzieci, gdyż w kupie zawsze raźniej. :D
"A jeżeli chodzi o to, że obecnie ludzie z Ciemnogrodu (tradycjonaliści, wierzący i praktykujący katolicy) są obecnie wyśmiewani, a chodzenie do kościoła jest niemodne to powiem Wam jedno: a czy wy jesteście stado baranów, żeby iść za większością!? Aż tak boicie się przyznać do Waszych poglądów, boicie się, co inni pomyślą, tacy z Was słabeusze? Nie macie w sobie choć trochę oryginalności, jesteście aż tak bardzo szarzy?"
A właśnie że jesteśmy oryginalni i nonkomformistyczni, zostając deistami, ateistami i Bóg jeden wie czym jeszcze. Nie idziemy do kościoła jak stado baranów i nie wyśmiewamy się za plecami z innych którzy mają odwagę powiedzieć: "Nie! Nie jestem katolikiem" i nie prześladujemy ich, jak mają zwyczaj to robić niektórzy katolicy, np. Świadkom Jehowy, czy Hare Kryszna. Budujemy nową przyszłość Polski, o świeżym spojrzeniu na wiele spraw. Do nas należy jutro - niech tylko nasze pokolenie dojdzie do władzy.
"A tak w ogóle bardzo się Wam dziwię, że nie przywiązujecie większej wagi do religii. Nie boicie się wiecznego potępienia?"
Jakoś mnie to nie przeraża.
"Jeżeli powiecie o mnie teraz "ofiara Kościoła", to ja powiem o was "ofiary postępu i Darwina"; a jeżeli powiecie o mnie "oszołom", to ja was pozdrowię "SZALOM!"."
Salami z oliwkami!
ofiara po(d)stępu i Darwina....
...sZakOOu
P.S. Niedługo napiszę art o sensie życia, z zupełnie innego punktu widzenia, jakiego jeszcze w AM nie było. Jak dobrze pójdze, to może nawet znajdziecie w tym numerze. (A jak nie to za miesiąc bądź dwa. :)
P.S. 2 Huh, pierwszy mój tekst w AM ukazał się w numerze grudniowym CDA. Żeby było śmieszniej, jak na zbieg okoliczności równo rok temu w numerze grudniowym w CDA-AR ukazał się mój pierwszy list. Jak ja uwielbiam rocznice... :)
P.S. 3 Czytajcie 'Wizje Telewizji'!!!
P.S. 4 Szczęśliwego Nowego Roku czytelnikom, text-writerom i prowadzącym Action Maga życzę ja. :)
P.S. 5 Słuchajcie Prodigy & O.N.A. bo rulezują (grunt to dobra argumentacja :D).
P.S. 6 FPP Zone & blO rulez 4ever!!!!
P.S. 7 UWAGA! Zmieniłem konto w związku z tym, że Interia odwaliła ostanio partyzantkę z darmową pocztą. Nowy adres już jest u góry w hiperłączu. Osoby które wysyłały na stary adres do mnie listy, a ja nie odpowiedziałem - proszone są o wysłanie e-maila na nowy adres. Sorki za niedogodności! :)