Wstęp - brak mi słów, aby opisać głupotę drzemiącą w niektórych ludziach,
ale to
może i dobrze; po co choćby próbować
opisać nieskończoność? Więc wstępu jako
takiego nie będzie.
Po wstępie:
Poczynię zapewne odkrycie na skalę niespotykaną, ale jednak napiszę to,
co mam
do powiedzenia: w Action Magu się dyskutuje.
I to jest niewątpliwie piękne - wolność i
swoboda wypowiedzi dla (prawie) każdego,
pozwalająca wyrzucić, co się ma ciężkiego
na duszy i wzbogacić o to doznanie
innych. Jednak, zgodnie z jedynym wciąż i nieustannie
aktualnym prawem - prawem Murphy'ego
- zawsze jest jakieś "ale". Dodam, że w tym
przypadku całkiem nawet duże - mianowicie
poziom dyskusji. Nie ukrywam, że tekst w
pewnym (niewielkim, mości państwo,
niewielkim) procencie odnosi się do ultraznakomitego,
nadwspaniałego, przecudownego artykułu
chłopczyka o pseudonimie 7-mały-7
(wiek - wzrost - IQ?). Nie piszę tego
jednak, aby wszcząć jeszcze większą dyskusję,
ale po to, aby całą sprawę definitywnie
zakończyć.
Uważam (zaznaczam, że to są moje poglądy i nie próbuję tutaj nikogo do
niczego
za wszelką cenę przekonywać), że niektóre
osoby zaszczycające nas artykułami powinny
jednak swe dzieła przejrzeć przed wysłaniem.
Pod takim, na ten przykład, kątem, jak temat.
Może i niektórym się wydaje, że wolność
słowa oznacza "mogę mówić wszystko o
wszystkim", ale...
Zapewne już żaden czytelnik maga nie pozostaje w stanie błogiej nieświadomości
dotyczącym poglądów pewnych ludzi na
temat płci pięknej. Nie mam może na myśli
wszystkich, którzy się o płci pięknej
wypowiadają, ale następne zdanie kieruję do ogółu
am'owskiej braci. Szanowni państwo,
ja wam na to: czy wy uważacie, że kobiety to jakieś
przedmioty? Mięso do... rżnięcia? Czytałem
już przeróżne klasyfikacje, porównania,
analizy i inne brednie, ale przyznam
szczerze, iż dyskusja zapoczątkowana przez Małego
jest chyba jakimś niesmacznym żartem.
"Wyrażam swe poglądy" - może powiedzieć imć
Mały. A ja mogę powiedzieć, że on się
nigdy nie podciera. Jak widać, nie wyrażam
opinii; ja go zwyczajnie obrażam.
Przypomnę tym, co w Action Magu czytają tylko swoje teksty, że pan Mały
twierdzi, że wszystkie niewiasty to
oszustki, idiotki łase na pieniądze, niszczycielki
Zdrowych i Dojrzałych Mężczyzn; to
przez nie wszystko jest źle, itp. Oczywiście,
wszystko to jego skromniutkim zdaniem.
O, tak, panocku, a ja mówię, że wszyscy ludzie
o ksywie 7-mały-7 to niewyżyci poborcy
podatkowi, którym pies robi na wycieraczkę;
moim skromnym zdaniem, i to tylko własna
opinia, oczywista. Bez obrazy. Zresztą
wszyscy tak myślą, więc w porząsiu,
nie?
Po prawdzie nie chciałem o tym tekście pisać (nie lubię rozwlekłych dyskusji),
ale,
proszę mi wybaczyć, doprowadził mnie
on do takiego dziwnego stanu, kiedy to zaczynam
nie lubić nieznanego mi człowieka (szczerze
mówiąc pierwszy raz mi się zdarza).
W rzeczy samej istotą sprawy są wszystkie
teksty próbujące kobiety jakkolwiek
zaszufladkować. Toż to jawna głupota
w bielutki dzień - już dość dawno psycholodzy
stwierdzili, że każdy jest inny; ale
co ja będę tłumaczył - ci, co to rozumieją, już dawno o
tym wiedzą, a nieuświadomiona reszta
pozostanie ślepa już do końca. Może jestem jakiś
głupi, ale nie mnie to oceniać. Może
być, żem staroświecki - doprawdy nie wiem. Fakt
pozostanie faktem po wsze czasy - dziewczyny
szanuję, uważam, że powinny być
traktowane z należytym im szacunkiem
i nierzadko denerwuje mnie zachowanie tych
macho-menów, dla których istnieją tylko
oni sami, a reszta świata jest do nich dodatkiem.
(I teraz złamię podstawową zasadę języka
rodzimego) Więc, ludzie, uświadomcie sobie,
że nie jest tak, jak wy chcielibyście,
żeby było. Bo ja na przykład chciałbym, żeby Mały
miał choć odrobinę rozumu - trudno,
niewykonalne.
Dziwi mnie niepomiernie fakt nadsyłania przez czytelników (a w szczególności
żeńską część) rozmaitych ripost, odpowiedzi
i polemik do naszego ulubionego małego
tekstu. Najbardziej intrygujący jest
fakt wkładania takiej ilości pracy i starań w próby
zmiany poglądów Małego. Gdyby jego
wypowiedź stała na wysokim poziomie, to
owszem, wtedy można zacząć wyciągać
z rękawa sensowne argumenty, ale teraz, kiedy
z jego strony doświadczyliśmy tekściku
napisanego jak na kolanie...? Kiedy denerwuje
mnie szelest liści na wietrze, to nie
podchodzę do drzewa i nie tłumaczę mu, że nie
powinno tak hałasować. Pozostaje tylko
pytanie - po co ja to piszę? Jedna z
nierozwiązywalnych zagadek wszechświata.
Chyba dlatego, żeby te bezcelowe dyskusje
przerwać.
Jestem ciekaw, dlaczego Qń lub Ed dopuścili do "druku" takie wypociny,
jak
omawiany artykuł. Moim zdaniem autor
chciał się wyżyć - i zrobił to niejednokrotnie,
gdyż jeszcze odpowiadał na stawiane
mu zarzuty. To tylko moja opinia, ale wydaje mi się,
że dzieło Małego jest najzwyczajniej
obraźliwe, a panującą zasadą jest "mówić wszystko,
ale nie obrażać Królowej"...
Kończąc już, chciałbym przeprosić za chaotyczność tekstu; zdaję sobie z
jego
poziomu sprawę, ale brak skupienia,
który stał się ostatnio cechą we mnie dominującą,
nie odwiódł mnie od wyrażenia tego,
co leżało mi na żołądku. Szczególnie w sprawie
takiej, jak ta...
Jeszcze słowo do Małego - chłopcze, otrzymałeś w tym tekście sporą dawkę
bluzgów. Czemu? A poczuj, jak to jest
być "po drugiej stronie". Oko za oko, jak
przysłowie pszczół mówi. Tymi słowami
definitywnie kończę moją wypowiedź, żywiąc
nadzieję, że jest ostatnią w sprawie
"czy wszystkie dziewczyny to...".
military
[Eddie: Przyznam
szczerze, że temu tekstowi nie da się czegokolwiek zarzucić,
Military może
więc spać spokojnie. Byłem nawet pod wrażeniem, bo jako wyrażenie
opinii jest -
w moim mniemaniu - druzgocący. Ze swojej strony chciałem tylko dodać,
że kwestię omawianego
tekstu wyjaśniłem sobie z Małym osobiście, nie szczędząc
przy tym opinii
na temat zawartych tam słów. Była to korespondencja prywatna,
więc nie będę
przytaczał cytatów, mogę jednak wszystkich zapewnić, że Mały przyznał
się do błędu,
jakim było popełnienie tamtego tekstu. Howgh!]