Wirtualna Rzeźnia


Jak zwykle siadam rano do swojej wirtualnej rzeźni. Odpalam najbardziej krwistą gierkę, jaka wyszła spod rąk programistów i ćwiartuję, szatkuję, mielę, siekam, rozsadzam, dziurawię ciała kilkuset wrogów, coby śniadanie mi lepiej wchodziło. Potem wracam przed monitor, powtarzam całą operację do obiadu, kiedy to spożywam oczywiście surowe mięso żywego jeszcze (nie moja wina, że mi kul brakło) Grizzly. Pół godzinki dla słoninki przeznaczam oczywiście na wymordowanie połowy osiedla nowym modelem kałasza. 

Może ktoś teraz myśli, że poniosła mnie twórcza fantazja, ale tak właśnie wygląda wizerunek gracza. Tak drodzy państwo! Właśnie tak wygląda mocno ocenzurowany świat zwyczajnych playerów. Powiedzmy sobie wprost, że każda gra jest brutalna! Największy poziom "gore" ma Rayman i to on otrzymuje "Złotą Kroplę Krwi", jako najbrutlniejsza gra w historii. Myślicie, że on uczy Polaka i matmy? To tylko przykrywka dla jego niecnych celów. Przeciez on ma każdą część ciała ODDZIELNIE! A potem rodzice dziwią się, że ich dziecko nagle zapałało miłością do ostrych narzędzi typu siekiera czy tomahawk. 

Drugie miejsce i "Srebrną Kroplę Krwi" otrzymuje seria Need for Speed! Od wielu lat, wedle tradycji z początków XIX wieku, uczy młodych adeptów gangów skutecznego łamania prawa za kierownicą. Naukowcy obliczyli, że od kiedy pierwsza gra z serii opuściła tłocznię i weszła na rynek, poziom wypadków drogowych wzrósł o ponad 84%! Te zabójcze statystyki pokazują, w jakim to kierunku zmierza przemysł gier komputerowych. 

"Brązowa Kropla Krwi" i tytuł drugiego wicemistrza przypada w udziale grze RollerCoaster Tycoon. W tej arcybrutalnej grze buduje się śmiertelne pułapki, jakimi są kolejki górskie. Przejazd taką kończy się wspaniałym wybuchem wagoników. Nie wspominam już nawet o tym, że aby ukończyć dany etap, należy doprowadzić do śmierci jak największej liczby osób. 

Tej sytuacji nie można już dłużej tolerować. Należy pozamykać wszelkie satanistyczne (tak, tak!) obiekty na świecie. Zacznijmy od kafejek internetowych, gdzie dzieci w wieku trzech lat zabijają się nawzajem w takich grach, jak Chessmaster, czy łamią sobie ręce i nogi w FIFIE 2002. Należy odizolować wszelkich producentów gier komputerowych, starających się za wszelką cenę sprowadzic na złą drogę jak najwiekszą liczbę ludzi. 
 
 

Uffff!!! Trochę zbyt daleko poszarżowałem. Tak naprawdę ten tekst ma uświadomić wszystkim niedowiarkom, że gry komputerowe nie sa złe. Nawet przeciwnie!!! Denerwują mnie ludzie, którzy uważają, że są one szatańskim nasieniem. Niektórzy redaktorzy poważnych, ale co gorsza popularnych gazet wybierają do swych artykułów najbardziej oczerniające gry przykłady. Jakoś nikt nie wpadł na pomysł napisania czegoś pozytywnego o nich. Zdecydowaną miejszość na rynku stanowia popularne FPP-ki, które są niesłusznie posądzane o pranie mózgu u młodzieży.

Mam jedną prośbę. Jeżeli już ktoś w przyszłości zechce oczerniać gry komputerowe, to niech to zrobi uczciwie... 

[Eddie: A mi się zawsze wydawało, że oczernianie z uczciwością nie ma nic wspólnego. :) ]