=-=-= Spojrzenie na świat według wujka - kibica - psychopaty - chuligana =-=-=

Siemka siemka. Dziś spojrzenie na świat oczami wujka - chuligana! CO do Qnika i Eddiego: podpisujcie się wreszcie pod tekstem, chociażby dlatego, żeby autor wiedział kto czytał i rozważał jego art!

[Eddie: Czy to ważne kto dokonuje selekcji? Ważne powinno być to, że tekst ukaże się w AM i przeczyta go więcej osób, niż tylko któryś z nas dwóch. A podpisywać się powinni autorzy :)]

Postanowiłem kontynuować wątek o kibicach, konkretnie wspominając o moim wujku. Przed chwilą właśnie moje oczy ujrzały text jakiejś dziewczyny, której to matka jest kibolem i sprawia, iż dziecko jest poważane w szkole i ogólnie wychwalane. Wszyscy się jej boją i szanują ją. I ja chciałbym również dorzucić coś od siebie, akurat natchnienie nawiedziło mnie o północy. Widać każdy czas jest dobry na pisanie arta :)) Niniejszym wstęp uważam za zakończony. I muszę zaznaczyć, że powoli już przeistaczam się ze stylu pisania bez półfontów na ten z takowymi włącznie. Obecnie opornie mi to wychodzi, jednak trening czyni mistrza.

Na początku wspomnę, że od zawsze praktycznie z polskich drużyn kibicowałem Zagłębiu Lubin i zawodnicy tam grający byli moimi idolami, zawsze chciałem tam wsytępować i bronić barw miedzianej jedenastki. Mam szansę na takie wyróżnienie, acz na razie wszystko owiane jest tajemnicą. Właśnie z Lubina pochodzi owy mój wujek, jedna z najbardziej poważanych osób - kibiców w tym kraju. Ma 47 lat i ogromną energię życiową. Miał, ponieważ teraz, jak sam twierdzi, wypalił się. Ostatnio razem z rodziną przyjechał do mnie na urodziny mojego ojca. I nagle przywołał mnie do siebie i zaczął opowiadać, a ja nie mogłem oderwać się od tej opowieści. Zaczął wszystko kilkanaście lat temu, kiedy futbol aktualnie był na topie i każdy nastolatek się nim pasjonował. Poprzez bywanie w różnych barach i pubach przebywał w obeznanym towarzystwie polskiej braci kibiców i nawiązywał coraz to nowe kontakty, stając się znaną osobistością w miejscowych klimatach. I tak wstąpił do fan-clubu Zagłębia. Mówił, że cieszył się początkowo z takiej sytuacji i poświęcał się w całości temu zajęciu. Wyjeżdżali zawsze z kilkudziesięcioma innymi kibicami na mecze wyjazdowe, podczas których to zawsze wtrącał się w bójki nie zawsze wychodząc z nich bez szwanku. Dla niego późniejsza pochwała szefa kibiców liczyła sie najbardziej i to takie coś jak głos Boga dla wielce katolickiej, wierzącej osoby. I tak przez kilka lat trwała sielanka, wujek jeździł po większych miastach, Krakowie, Warszawie i przy 'okazji' tłukł się z okolicznymi kibicami podobnymi do niego.

Owe bójki na noże, siekiery, tasaki i tzw. lincze był całkiem normalne dla nich samych, jednak panowała w szeregach kibiców Zagłębia zasada, że nie biją ludzi bezbronnych, postronnych i niewinnych, a tylko tych, którzy mają coś do 'naszych', czyli kumpli z chuliganów lubińskiej drużyny. Po kolejnym wyjeździe do Warszawy wujek wrócił z raną na szyi, pęknięta kością nogi i kilkoma szramami na ciele, bardziej lub mniej widocznymi. Obiektywnie rzecz biorąc, to wyglądało to strasznie i pewnie niejeden człowiek by się skrzywił na taki widok. Ale nie mógł odłączyć się od paczki kibiców, gdyż ślubowanie mu na to nie pozwalało. Walka z innymi ultrasboys to dla niego walka o honor, o przetrwanie, w imię Zagłębia. Zawsze na meczach gorąco dopingowali miedzianą drużynę, jednak później mieli tylko swoje 'sprawy'. Zapewne słyszeliście o tzw. Lidze Kibiców, w której brali udział najbardziej krewcy chuligani i obijali się nawzajem czym popadło. I wujek w tym uczestniczył, i był dumny z tego. Dla niego zlanie kilku tyłków, to ogromna radość i powód do dumy. Jednak z czasem coś się psuło, rodzina prostestowała, a codzienne popijawy już nie były tak emocjonujące jak kiedyś. Twierdził, że najpierw wszyscy się uchlali do nieprzytomności i później do pociągu jadąc na mecz. Wszyscy drżeli na ich widok, a wygląd wagonu po ich opuszczeniu nie wyglądał zachęcająco i nie nadawał się raczej do dalszego użytkowania. I tak kilka lat ...

... aż pewnego dnia wujka złapała policja i wsadziła do więzienia za dotkliwe pobicie kilkunastu kibiców jakiejś tam ekipy. Posiedział prawie 5 lat i jak twierdzi, doskonale zdał sobie sprawę z tego, co wyczyniał i jaką krzywdę wyrządzał drugiemu człowiekowi. Taki długi czas jest odpowiedni i wystarczający na przemyślenia oraz wyciągnięcie konkretnych wniosków. Po wyjściu chciał zostać normalną, poważaną przez środowisko i otoczenie osobą, bez żadnych kompleksów i szkód moralnych. Wieść o jego wróceniu na życiowe łamy rozniosła się równie szybko, jak runęło WTC. Oczywiście zgłosiło się do niego kilkunastu jego dawnych kibiców - kolegów - psychopatów i zaproponowali ponowne wstąpienie do zupełnie odmłodzonej, jak się później okazało, ekipy. Ale wujek powiedział stanowczo 'nie' i po dziś dzień tej decyzji nie żałuje, choć tęskni nieraz za czasami, kiedy znało go pół Polski. I teraz ja mam jakieś tam plecy u wujka i jak mnie tylko ktoś zaczepi, to mam do kogo się o pomoc zwrócić. Z mojego punktu widzenia patrząc, to zachowanie wujka nie było w porządku, ale trzeba się cieszyć, że nie bił kilkudziesięcioletniej babci ani młodego chłopczyka. A sprawy kibiców są ich sprawami i rządzą sie swoimi prawami, których wujek mi nie chciał wyjawić, bo się boi ... Ale na wspomnienie dawnych czasów mówi : głupi gnój byłem ... Nie można mówić, że chuligani są dobrzy. Niemniej krewny na pewno był pozytywnym bohaterem tych negatywnych ludzi i chwała mu za to, że się nawrócił. Dla osoby o spaczonej już psychice, to ciężkie wyzwanie i należy z podziwem na to patrzeć. Przełamać się jest bardzo trudno, a wiadomo, że u kibica pewne schematy zachowania są już wkute i ciężko je mu wybić z głowy. Ogólnie nie mam o kibicach dobrego zdania, ich wybryki i problemy powinni przenosić poza boisko, gdyż ofiarami najczęściej są zwykli ludzie, niewinni. I wcale wujka nie mam za co usprawiedliwiać, jednak na pewno jestem mu wdzięczny za to, iż nastąpiło nawrócenie na pożądnego człowieka. Dziś toczy się normalne życie, wujek oczywiście chodzi na mecze, jednak już pod innym 'szyldem', innym 'ja' ... Dzieki za uwagę, liczę na publikację.

sly
slyther@go2.pl

God Save Tatu * Me * Tych pozytywnych z negatywnych kibiców *