MOJA LEWA RĘKA



Moja lewa ręka nie ma wiele do roboty. Nie pisze, nie otwiera, nie podaje. Drapie
czasami. Włosy czochra.
Czasami bok podpiera. Kiedyś, kiedy jeszcze mniejszy byłem, można ją było na
prawą zakładać. Teraz się nie chce. Wygląda dziwnie, kiedy zwisa bezwładnie wzdłuż
ciała albo się majta nie wiadomo po co.
Widelec. Czasem trzymam w niej widelec. To istotna chwila. Poza tym rzadko kiedy
do czegoś się przydaje. Niepotrzebna, stworzona po to, by zachować symetrię.
Po co mi symetria?

Symetria nie jest taka zła... bez niej wszyscy wyglądalibyśmy krzywo. Lewa ręka
często pomaga mi utrzymać równowagę. Równowaga jest ważna. Chyba właśnie
dlatego duża część ludzi zdecydowała, podobnie do mnie, że nie obetnie sobie lewej,
niepotrzebnej i “kulawej” ręki. Najlepszym dowodem tego jest brak zakładów
świadczących usługi polegające na bezbolesnym obcinaniu niepotrzebnej części ciała.
Na palcach lewej dłoni ludzie noszą różne ozdoby, które na często używanej prawej
ręce bardzo by przeszkadzały. A tak, ładnie wyglądają i nie wadzą zachowywaniu
symetrii.

Symetria zewnętrzna nie wystarcza, bez wewnętrznej równowagi to tylko kosmetyka.
Pomimo obu rąk – lewej i prawej – trzymanych w kieszeniach, nie czuję się
specjalnie wygodnie, nie udało mi się przybrać właściwego kształtu, który pozwoliłby
wpasować się w ten świat. Poczucie harmonii nigdy jakoś nie zaszczyciło mnie swoją
obecnością. Mogę patrzeć na horyzont i widok ten wyryje się na zawsze w mej
pamięci, ale będzie zawsze i tylko horyzontem. Poza nim nic już nie będzie tak
proste, jasne i wyraźne. A skoro osiągnięcie równowagi nie jest zależne od lewej ręki
(proszę nie wierzyć wędrownym uzdrowicielom, nie ma ona najmniejszego znaczenia
w klejeniu złamanego serca), to po co dźwigać ten dodatkowy ciężar, skoro i tak nie
jest mi lekko. Przynajmniej mógłbym choć w kawałku spełnić swoje odwieczne
pragnienie, by wypełniać sobą jak najmniej przestrzeni, schować się, ukryć przed
okiem obcego, skurczyć się w sobie i zniknąć.

Jednak lewa ręka nie jest taka beznadziejna, kiedy się myśli jak by wyglądało życie
bez niej. Prawa kieszeń spodni zużywałaby się bardzo szybko, podczas kiedy lewa
kieszeń byłaby niewykorzystana. Trudno by było upakować wszystkie potrzebne
rzeczy tylko z jednej strony spodni.
A pomyślcie jak ciężko byłoby zamknąć ukochaną osobę w objęciach swoich ramion
mając do dyspozycji tylko prawą rękę. Nie można by było klaskać po zobaczeniu
ciekawej sztuki w teatrze i nie można by się było modlić.
Modlitwa też jest ważna, mimo, że wielu ludzi już o niej zapomniało. A podczas
modlitwy składa się dłonie razem, bo dłonie są podobnie jak oczy drzwiami do
ludzkiej duszy. Dlatego składamy je razem, by dusza zachęcona bliskością naszych
bogów nie wyrwała się z ciała. Na dłoniach widać odbicie naszego wnętrza. Dlatego
właśnie cyganki wróżą za pomocą chiromancji. Bez lewej dłoni obraz naszej duszy
byłby niepełny.

Obraz duszy naszej? Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...
Kto wierzy prawdziwie, nie musi składać rąk do modlitwy, aby się modlić. Ręce to
tylko narzędzie, nie biorą udziału w kontakcie z sacrum. Bóg albo jest albo go nie ma.
To nie seans spirytystyczny. Złożenie ich nie pomaga w wywołaniu Boga.
Fakt, że nie można objąć tej jednej jedynej jedną tylko ręką. Kto by się tym jednak
przejmował, kiedy nie ma kogo porywać w objęcia.
Aby zadać cios, wystarczy jedna ręka – to wszystko, czego trzeba aby los się
dopełnił. Aby wreszcie osiągnąć kres życia i poznać jego sens.

Ale skoro ręce nie są potrzebne do modlitwy, to równie bezużyteczne są w
poznawaniu sensu życia. Przecież to nie dłonie są głównym ośrodkiem percepcji,
a mózg i kryjący się gdzieś w tym kawałku (ponoć smacznego) mięsa umysł.
W sumie to nie nasze organizmy są tym, czym jesteśmy w rzeczywistości. Materia to
tylko pojemnik na ‘świetliste istoty’, które tak naprawdę stanowimy. Których nie da
się zranić, ani ograniczyć. My jednak wygodnie ulegamy złudzeniom i pozwalamy się
ograniczać materią, uznając się za kompletnych osiągnąwszy pełnię zamykającą się w
ramach naszych wąskich granic. Skoro lewą rękę uznajemy za niepotrzebną, czemu
by za taką nie uznać i prawej? Czemu sądzimy, że do życia potrzebujemy obu nóg,
głowy i całej reszty? Każda z części naszego materialnego więzienia jest nam
niezbędna do tego, by ‘świetlista istota’ miała możliwość interakcji ze światem
rzeczywistym. By mogła się rozwijać i poznawać. Bo nie mogąc czuć nie nauczymy
się co znaczą emocje. I poczujemy jak beznadziejnie przeegzystowaliśmy czas, który
był nam dany, zamiast go przeżyć. Zamiast wynieść wnioski – obserwowaliśmy
wszystko z boku bojąc się podejść do klatki z lwem, który wcale nie musi być groźny.
Wystarczy go tylko spróbować zrozumieć.
 

Welka & OlseN