1 Listopada - Dzień Wszystkich Świętych
dzień smutny - dzień wspominania zmarłych...
dzień zadumy - każdy jest, a tak jakby by go nie było...
dzień wspomnień - najpiękniejszych chwil lub czasem tych bolesnych...
dzień marzeń - tych realnych i tych które skończyły się wraz ze śmiercią...
dzień modlitwy - o szanse spotkania i iskrę nadzieii...
dzień skupienia - z twarzą spokojną poważną...
dzień cierpienia - ból po stracie...
dzień tęsknoty - każdy dzień baz Ciebie to dzień stracony...
dzień uśmiechu przez łzy - raj, kraina szczęśliwości... ale to ja byłem jej/jego szczęściem...
dzień dobroci - każdy próbuje naprawić tak błedy popełnione wobec bliskich, którzy odeszli...
dzień zrozumienia - drugiego człowieka i istoty bycia...
dzień wyrozumiałości - ten człowiek cierpi, a ja nie umiem mu pomóc... me serce dla niego...
dzień ciepłych słów - aby dać z siebie jak najwięcej, póki tyko można...
dzień wiary - w życie po śmierci i w sens ludzkiego cierpienia...
dzień ufności - że jeszcze kiedyś powie się to czego nie zdążyło sie powiedzieć: kocham, dziękuje, a może przepraszam...
dzień nadzieji - na spotkanie...
dzień miłości - "śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"...
dzień dobrej chęci - nikt nikomu nie odmówi pomocy...
dzień spacerów - krok po kroku po cmentarnych alejkach...
dzień rozmyślań - zatracenie się w odmętach własnego wnętrza...
dzień przyszłości - co bedzie dalej? kiedy ja?...
dzień zagubienia - nie chce, nie wiem, nie potrzebuje, dlaczego...
dzień tajemniczy - bo nie znacie dnia ani godziny...
dzień magiczny - tak, ta łuna wznosząca się nad cmentarzem o zmierzchu, w tym roku mi jej brakowało...
dzień błyskających ogników - drobny płomyk wesoło kręci się na knocie znicza...
dzień nastrojowy - ogień rozgrzewa serca ludzi, zmarznięte i zatwardziałe już szarą rzeczywistością...
Było już późno, a dokładnie koło godziny dziesiątej, kiedy to po raz ostatni przemierzałem alejki cmentarne. Chciałem po raz ostatni w tym dniu odwiedzić grób moich dziadków... babci i dziadka. Osób, które z wytęsknieniem czekały dnia moich narodzin. Niestety... babcia zmarła na rok wcześniej, dziadek zaraz po niej... nie doczekali się choć tak bardzo chcieli. Zastanawiałem się nad złośliwością i sensem bycia, gdy nagle coś mnie wyrwało z rozmyślań. Na pustym już cmentarzu, gdzie na pozór byłem sam jeden, żywy usłyszałem ciche łkanie... Tuż obok była mogiła mężczyzny... 17 letniego chłopca, który odszedł z tego padołu śmiercią tragiczną... utonął. Przy jego grobie siedziała dziewczyna... nie! ona nie siedziała... klęczała skulona przy płycie nagrobkowej muskając koniuszkami palcy zdjęcie chłopca. Szlochała cicho, a ciężkie łzy spływały po jej policzkach. To jest prawdziwa miłość pomyślałem, a w oku zakręciła mi się łza. Nie poszedłem dalej... zastygłem w ciemnościach pozostając biernym... po chwili opuściłem cmentarz, a przed oczami stanęło mi jedno zdanie, myśl, sentencja: "ŚPIESZMY SIĘ KOCHAĆ LUDZI TAK SZYBKO ODCHODZĄ"
-=ZuRm=-      zurm@poczta.onet.pl