=-=-= Trądzik młodzieńczy =-=-=

Trądzik - zmora większości nastolatków na całym świecie, jeden z kompleksów pojawiających się przeważnie u chłopców. Sprawia, iż wszelkie radości życiowe odpływają i wszystko staje sie mniej ważne. Ciągle trzeba z nim walczyć i zapobiegać, co jest nie lada wyczynem. Z takim właśnie problemem zmagają się osobnicy młodej daty już od wielu lat. I ten właśnie art będzie o tym traktować.

Chciałbyś poznać dziewczynę, nie? Jasne, przecież to takie dziś modne, każdy ma, a ty pośród kłębienia się w swoich kompleksach nie masz na to czasu. Szczerze mówiąc ja również nie posiadam i praktycznie kontakt jakikolwiek z płcią przeciwną, tym bardziej poważniejszy związek w tym wieku, całkowicie odpada. Najgorszą rzeczą jest to, że dziewczyna może cię wyśmiać etc. Każdy pewnie miał pryszcze, wyciskał je i natychmiast modlił się, aby zeszły, aby nasza twarz najnormalniej w świecie wyglądała. I ja przez pewien okres również z tym walczyłem.

Wstajesz rano, zaspany i zmęczony, idziesz do łazienki, a tam widzisz na swojej twarzy pełno czerwonych kropek, krostek itp. Pierwsze co przychodzi do głowy - zdrapać. Błąd, poważny błąd. I ja postępowałem tak samo. Nie miałem nadmiernego stanu zapalenia skóry, jednak to zdecydowanie była pierwsza czynność jaką wykonywałem, nie patrząc i nie znając dalszych konsekwencji. Otóż po takim uprzednim podrapaniu skóra natychmiast przybiera większej temperatury, 'wewnątrz' tworzą się zaskórniki i powstają dużo większe niż przewidziano pryszcze. Niemniej naprawdę osoba może załamać się psychicznie i fizycznie w stanie nagłego pogorszenia swojej buzi.

Dziewczyny poniekąd dziś lecą na facetów przsystojnych, liczy się pierwsze wrażenie, ogólna ocena. Przechadzający się facet z trądzikiem na pewno ma mniejsze szanse u kobiet, jeśli te w taki sposób na to patrzą. Znam takie, którym w ogóle to nie przeszkadza i nie widzą tego lub nie chcą widzieć. Po pierwszych jednak oględzinach dziewczyn w sercu występuje pewne zdziwienie i zgorszenie. Cóż to za chłopak, który ma pryszcze! I ogólnie śmiechy. To znak, że nie dorosła jeszcze do pewnych życiowych sytuacji. Dla mnie osobiście to najgorsze co może być. Nie zaakcpetowanie przez środowisko, gdyż ty jesteś ogólnie brzydszy, parchaty ... Przeważnie tacy ludzie są obiektami drwin reszty. Tu nie ma miejsca na współczucie, a pierwsza myśl i zachowanie mózgu w takiej chwili nakazuje śmiech, politowanie... Mam nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi.

Trądzik wywoływany jest nadmiernym spoczynkiem na słońcu, jedzeniu ostrych przypraw, spożywaniem zimnych napojów chłodzących (!) Przynajmniej taka jest teoria pani dermatolog. Rzeczywiście, po nadmiernym opalaniu się skóra przybiera gwałtownie na temperaturze i pęcherzyki na twarzy zaczynają pękać, przez co naczynia krwionośne również, powstaje ropień i przebicie zakażonego fragmentu przez skórę. Porcja ketchupu czy innych ostrych posiłków tylko pogarsza sprawę i zdecydowanie należy przez jakiś określony czas wstrzymać się od nich. Nie podobało mi się to z początku, jednak posłuchałem i efekty nad wyraz widoczne :)) Jeśli jesteś człowiekiem, któremu na czymś zależy (dziewczyna etc) powinieneś skorzystać z rad i bezsprzecznie udać się do postaci opisanej powyżej. To naprawdę nie jest tak wiele, aby sprzeciwstawić się temu i wedle własnych zasad i reguł kombinować, jak należycie uchronić się. Już teraz osoby 'zakażone' mogą sobie zadać pytanie: Czy rzeczywiście zrobiłem/am wszytko, co w mojej sile i woli, aby to wreszcie mi znikło i aby twarz rumieniała pełnym kolorem różu? Wcale nie ma się co wstydzić, a lepiej zorientować się w chwili obecnej niż przez kilkanaście następnych miesięcy żyć w nieświadomości o powstawaniu i uformowywaniu trądu na twarzy.

Lekarzem od różnych chorób skóry jest dermatolog. Trzeba oczywiście się u niego zarejestrować chodząc wcześniej po kilkunastu lekarzach, aby otrzymać jakieś dziwne pieczątki itp., ale to tylko w gwoli przypomnienia ;) Byłem tam dwa razy, a bardziej bałem się opinii i ogólnej oceny mojego wyglądu, niż przechadzanie się po szkole, mimo wielu osób uczęszczających tam. Pierwsze wrażenie jest dziwne. Wchodzisz i nie wiesz, co powiedzieć, zatyka cię i zapewne początkowo zakrywasz twarz. Ja się dowiedziałem takich rzeczy, że hola! Znaczy się nie dowiedziałem, gdyż wszelkie wypowiedziane do mnie słowa całkowicie nie trafiały i po prostu ich nie rozumiałem. Język lekarski jest trudny, ale nie myślałem, że dermatolodzy również tak fachowo określają różne schorzenia. Czuję zdenerwowanie, uczucie strachu, którego nie chcesz doświadczyć. Przede wszystkim jeśli już wpadniesz w pewien tok rozmowy z doktorem, zaczniesz gorączkowo pytać się, jak to świństwo można unieszkodliwić i zapobiec. Po to przecież tam się wybieramy, po radę i dalsze wskazówki. Trzeba zabrać ze sobą całkiem pokaźny zasób gotówki, gdyż dostaniesz receptę na zakupienie oczyszczających kremów, dezynfekujących preparatów na skórę itd. Krótko mówiąc - jaki nie byłby to lekarz, i tak musisz nieźle 'zabulić' :)) Przepisane leki raczej mi znacząco nie pomogły, choć zapewne poprawa była. Dla mnie po dziś dzień najlepszym sposobem na walkę z trądem jest zdecydowanie krem Nivea. Żadna to kryptoreklama, ale według mnie idealnie sprawdza się w usuwaniu skutków. Oczyszcza, wygładza i po około miesiącu od codziennego stosowania widok waszej twarzy powinien niesamowicie in plus was zaskoczyć swoim kolorem i ogólnym widokiem. Reasumując ten akapit, moim zdaniem wszelkie dobrodziejstwa nauki, które mają za zadanie pomagać nam z uporaniem się z tym kompleksem są banalne i mało skuteczne, a tego przecież oczekujemy. Idźcie więc do najbliższego sklepu i po prostu kupcie ten krem wsmarowując go trzy razy dziennie. A nauka i technologia oczyszczania skóry poczeka... są zdecydowanie lepsze środki do pielęgnacji, choć na początku może się wydawać (Idol się kłania :), że zostały wyprodukowane w innych celach i zaleca się je na zgoła odmienne okoliczności.

Mam nieodparte wrażenie, jakoby ludzie z trądzikiem uważani byli za wyrzutki społeczeństwa, skutki uboczne narodzin nowej generacji, zła rekonstrukcja ludzkich genów. Nie mogę osądzić, czy rzeczywiście tak jest, ale naprawdę patrząc na dzisiejszą młodzież nieogarniętą takim problemem to ciężko to stwierdzić i zupełnie się zgodzić. Tu się proszę państwa kłania również tolerancja. Można olać sobie całkowicie świat, nie patrzeć na nikogo, życ własnym tokiem, cieszyć się życiem i nie przejmować własnymi problemami. Można, acz dla ludzi nieśmiałych jest to wielce trudne zadanie. Przeważnie ci chowają się po kątach, tracą jakąkolwiek nadzieję na poznanie swojego drugiego 'ja', swojego przyszłego przyjaciela lub nawet miłość. I tego człowieka nikt w świecie nie pozna, nie oceni jego charakteru. Nie mnie wystawiać opinię po wyglądzie. Wielu z tych właśnie zakompleksionych ludzi wręcz nie chce się otworzyć, choć skrywają pewien skarb w duszy, pewne wartości i swoje zdanie na otoczający nas jakże okrutny i pozbawiony zasad świat. I wtedy "... to wszystko przez ciebie, nie odzywaj się do mnie, nie widzisz, co się stało z moją twarzą?! ..." ...

Może wydawać się śmieszne, ale przez takie niby błahostki człowiek kłóci się z najbliższymi i całkowicie izoluje od świata. Przepada kontakt z rodziną mimo pobytu w tym samym domu. Zamykanie się w pokoju, płacz i chowanie pod poduszkę niczego nie zmienią, są tylko wytłumaczalnym dla siebie zachowaniem, pewnym warunkowym odruchem. Powolne utracenie jakiegokolwiek kontaktu z rzeczywistością w przyszłości odbija się na naszą niekorzyść. Okazuje się bowiem, że jakoś trzeba żyć z tym problemem pośród ludźi i nic tego nie zmieni. A nawiązanie nowych relacji po dłuższej przerwie, pauzie, przestoju, jest ciężkie. Wcale nie niewykonalne, broń Boże! Z drugiej patrząc jednak strony osoby wrażliwe potrzebują wymiany zdań z rodziną, przyjaciółmi. Bez tego raczej jest im źle, słowa otuchy naprawdę wiele tu znaczą i przydają się. Trądzik jest rzeczą straszną, a rozmawiać z podniesioną głową jest koszmarem. Dlatego rozmowa przybiera postać jakby nawet monologu, wcale nie dialogu. Głowa w dół, ściszony i zapłakany, załamany wręcz głos. Kompleksy przezwyciężają wszelkie panujące bariery... Kompleksów tych jest wiele i każdy w innym świetle coś w sobie posiada negatywnego. Nie pora ich wymieniać, jednak nawet najbardziej nikłe i z pozoru małe mogą wydawać się wielkim 'wojownikiem o żelaznej woli' sprzeciwiając się nam, powodując w nas nieodległe lęki i przerażenie, strach i pozbawienie wszelkiej panującej i istniejącej radości życiowej. Radość ta objawia się na wiele sposobów, jest nienamacalnym zjawiskiem i uczuciem, które w każdej chwili można podważyć i sprawić, iż 'odpłynie', być może nie wróci...

Pamiętajcie - nie wyciskać tego paskudstwa! Wyciskane pryszcze już raczej się nie pojawią, ale również bez tej czyności mogą nie wyskakiwać, jeśli odpowiednio całym schematem się posługuje. Nie mam obrzydzenia do ludzi o schorzeniach twarzy, gdyż wiem, jak im ciężko jest i jak duszą w sobie to nieszczęście. Tak, nieszczęście. ALe powiecie: Co to za nieszczęście, ludzie mają problemy z kręgosłupem i nie mogą postawić kroku, niektózy są chorzy na AIDS i nie zaświeci im już słońce? Tak, jednak problemy nastolatków można porównać do chorób 'starszej epoki'. Być nastolatkiem dziś jest bardzo trudno, być nastolatkiem bez kompleksów, który umie się cieszyć życiem i korzystać z niego nieubłagalnie, to cud i takim ludziom serdecznie gratuluję, ponieważ zasługują na słowa uznania i podziwu. Odczuwam pewien wstręt do trądziku, nie samych ludzi, których jest zmorą. Widziałem już wiele schorzeń skóry (na twarzy) i muszę stwierdzić, że kilka pryszczy to nic w porównaniu z prawdziwą nagonką choroby i zapalenia występującego u niektórych osób. Po prostu widzisz zdjęcie i szczena ci opada, bo nie wiesz czy płakać, czy śmiać się, czy współczuć. Poprzez pewne doświadczenia można w pełni się dowartościować i "bo on ma gorzej ode mnie, więc nie jestem czerwoną latarnią ..." i znam wielu takich ludzi. Jednak trzeba sobie powiedzieć prosto w twarz, że ciemno widzę Polskę tolerancyjną i Polskę wyrozumiałą po ekscesach i odnoszeniu się w stosunku do innego, równego wedle praw, człowieka. Ci, którzy nigdy nie doświadczyli, jak to jest, nie wiedzą i niech lepiej wstrzymają się od głosu, zamiast oczerniać i wyśmiewać, ponieważ nie mają pojęcia, jaką przykrość wyrządzają drugiemu człowiekowi taką drobną błahostką... Mógłbym jeszcze wiele pisać, ale po co, jesli mamy w kraju 'ekspertów' i oni są nieomylni. Zresztą niejeden z was, czytających, ma ten problem i wie jak to jest. Poruszyłem problem bardzo osobisty, uderzający mocno w serce, jednak mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem wypowiedzianymi tutaj słowami. Trądzik da się zwalczyć, jednak potrzeba czasu i wytrwałości, a już nigdy nie powróci, a my będziemy w pełnym blasku mogli odkryć i odsłonić swoje ukryte zdolności, swój potencjał i przedstawić szerszej widowni swoje życie, oddać się w przekonaniu, że żaden kompleks już mnie nie zwalczy i nie pochłonie, a ja twarzą w twarz stanę z innymi na równi, gdyż jestem człowiekiem równym i identycznie ważnym. Dziękuje za uwagę.

sly
slyther@go2.pl
(podziękowania dla Sanka, że 'udostępnił art o formie kompozycji textu. Zapożyczyłem tło :)
(nie wiem, jaka czcionka jest lepsza : Verdana czy Courier new, dlatego będę pisał na zmianę :)

[Eddie: Osobiście obstawiam Verdanę. Lepiej wygląda i przyjemniej się czyta]

Ciekawostka: przeglądnijcie się w kilku innych lustrach, a stwierdzicie, że zupełnie każde inaczej nas odbija. Tak samo jest z trądzikiem. W jednym lustrze widać bardziej wyraźnie wypuklone pryszcze, natomiast w innym praktycznie obraz jest niewidoczny i jakby ich nie było! Poeksperymentujcie. Ja już sam nie wiem, jak wreszcie wygląda prawdziwe me oblicze ;) (dużo zależy od energii słonecznej, widok wtedy znacząco się zmienia)
Ciekawostka 2: jeśli do tej pory nic ci nie pomogło i dalej eksperymetujesz nie osiągając jednak oczekiwanego rezultatu, to zawsze możesz się zdecydować na oczyszczanie skóry drogą wiodącą przez szpital. Nie wiem na jakiej zasadzie to działa, jednak z relacji bratnich dusz można stwierdzić, że efekt piorunujący... ale boli, nawet strasznie, więc z tej jakże intratnej opcji raczej wrażliwi ludzie nie skorzystają. Ale ja tylko uświadamiam, że coś takiego istnieje i w chwili kompletnego załamania i depresji wywoływanej brakiem poprawy jakości skóry, można bezwłocznie się tam udać i przywrócić wreszcie twarz do normalnego stanu. Oby. Bo działanie polskich szpitali, nawet jak dobrze chcą, może nas zaskoczyć i wywoła efekt inny niż oczekiwaliśmy. (nawet nie wiem, czy to można zaliczyć do ciekawostki :)
Ciekawostka 3: wiecie, jaki jest najlepszy sposób pisania? Nie komponujesz wszystkiego za jednym razem, ale codziennie dodajesz po kilka linijek dokłanie przeczytawszy wszystko to, co uprzednio napisałeś. I tak powinno wyjść całkiem obiecująco, choć w moim przypadku raczej bym nie powiedział... ;)) Prawda Eddie? :) (Tego do ciekawostki też raczej nie można zaliczyć :)

[Eddie: Muszę Cię zmartwić, sprawdza się to również w Twoim przypadku :) ]