Spotkały się ich oczy, na chwilę... w odmiennej rzeczywistości. Zaciekawieni
sobą
zatrzymali myśli w bezruchu, zapomnieli
gdzie są. Ona - kobieca, na pozór delikatna, On
męski w każdym calu. Idealni? To za
dużo i zbyt mało... a wydawałoby się, że mieli
wszystko.
Każde z nich miało inny, własny dom,
zbudowany na ciężkiej pracy i żadne z nich nie chciało
się z nim rozstawać a jednak coś kusiło,
ciągnęło, łączyło coś, czego nie mogli zdusić i nie
mogli zapomnieć... Oboje niezależni,
dorośli, poważni, dumni z siebie, - ale gdy siadali obok
siebie czuli namiętność. Czyżby czegoś
im brakowało? [...]
Życie jest drogą
pełną nieporozumień, wyrzeczeń, zrozumienia... i chyba miłości, triumfu,
zdrady, obłudy
i kłamstwa... Zaraz, zaraz a co to zdrada?
[...] Uciekali, każde ze swojego (wydawałoby
się) idealnego świata. Nikomu nic nie mówiąc,
bo każdy inny uznałby to za zdradę.
Siadali razem w małym laboratorium swoich
doświadczeń, pijąc napój bogów wzbogacony
procentami. Dwa miękkie fotele po jakimś
czasie stawały się łożem ich namiętności...
Podglądani przez wieczorny ciemny las, przez
dzikość wiatru stukającego zza szyb.
Oni zamknięci przez ułamki sekund w świecie
stworzonym tylko dla siebie - nierzeczywistym,
bez radości, ciepła, wrażliwosci. Walczący z
własnymi uczuciami, których nie było.
Jej usta drżały z rozkoszy.. Jego oddech szybszy od
rytmu serca. Razem byli dzicy, szaleni,
żądni siebie, pazerni jak drapieżcy. Padali jak po
ciężkiej, zaciekłej walce... Wybijała
kolejna minuta ich nierzeczywistego czasu. Musieli już
iść. Żegnali się słowami tęsknoty.
Nie wiedzieli, co się z nimi dzieje, czemu ich myśli wracają jak bumerang
do tych
paru chwil bez uczuć spędzonych razem.
Jej łzy czasem spływały znacząc swą drogę na
umalowanym policzku. Jemu dni płynęły
na ciężkiej pracy. Oboje starali się nie myśleć. [...]
A życie każdego
płynie dalej. Zabiegane i zapracowane, zestresowane sprawami poważnymi
dla każdego wieku.
A co z uczuciami? Gdzieś stoją w rogu, znudzone patrząc na ta bieganinę
za niczym. Każde
z uczuć załamuje dłonie, tylko miłość (podobno) jest ślepa...
[...] Zawarli z sobą pakt, nazwany namiętnością,
na czas określony - trwający pięć lat, czas
studiów. Umowa zawiera słowa prawdy:
bez wyrzeczeń, bez zmian w rzeczywistości, tylko
parę chwil mając dla siebie bez opamiętania.
Przypieczętowane dotykiem, spojrzeniem,
miękkością ust [...]
a zdrada z dumą
siedzą na ławce, ubrane w pereł sznur, wznoszą toast szampanem..
na czyją cześć?
=Abith=