SZANSA W INTERNECIE

Szansa w Internecie. Czy coś Ci to mówi? Nie? Więc czytaj dalej.

Wiele osób ocenia bliźniego po wyglądzie (oprawie graficznej). Często, gdy osobnik urodą bądź modnym i czystym ubiorem nie grzeszy - jest "skreślony" wśród kolegów, a w szczególności przez koleżanki. Czy słusznie? Nie. Polecam powtórne zerknięcie na rozmowę na początku tekstu. Pisanie programów to tylko przykład - ów "beznadziejny" może równie dobrze pisać książki czy takie arty jak mój. ;) I - oczywiście - zasługuje przynajmniej na trochę szacunku (o ile faktycznie nie jest złodziejem czy dealerem narkotyków). A co się dzieje w naszym kochanym społeczeństwie? Gdy nie mamy czym "zaszpanować", jesteśmy zerem. Modny kolor skarpetek, najlepszy samochód, najnowszy model komórki - to jest najważniejsze wśród znakomitej większości dzisiejszej młodzieży. Jeśli ktoś nie dysponuje takimi bajerkami, niestety musi się pożegnać z "lepszymi" kumplami/kumpelkami. To samo dzieje się z ludźmi nieśmiałymi i mało atrakcyjnymi. Drobne ptysie chodzące ze spuszczonymi głowami i mówiące dwa słowa w przeciągu godziny też nie mają raczej szans na odpowiednie traktowanie ich.

Czy istnieje jakaś rada na te problemy? Ano, istnieje. To wielkie dla mnie i rzeszy jego fanów słowo - INTERNET. Jeśli ktoś jest choć w miarę inteligentny i pasuje do opisanego powyżej stereotypu, to Internet jest dla niego zbawieniem. Dla mnie też jest. :P Ja, właśnie taki drobny ptyś ze spuszczoną głową... (więcej informacji zawarłem w xywce :)) ale to już historia na inny artykuł.

Muszę teraz wyjaśnić, dlaczego Internet jest dla wspomnianej grupy ludzi "szansą". Po pierwsze - czat, messengery, IRC itd. Nie, nie, nie będę tutaj pisał o tym, że w takich miejscach można podać się za przystojnego, wysokiego bruneta lub za blondynkę z ogromnym biustem. Nie o to chodzi. Tutaj ważne jest to, co potrafisz powiedzieć, drogi czytelniku. I tak, jeśli wciąż będziesz nawijał o tym, że kupiłeś sobie właśnie najnowszą Nokię 999910 z funkcją przesyłania zapachu z WC, wielu tym nie zaciekawisz. Za to dwoma sensownymi zdaniami na pewno zainteresujesz większość osób przebywających właśnie w pokoju/na kanale. Dziwne? Ja to wiem z doświadczenia. Wolę, gdy ktoś poruszy ciekawy temat, niż pochwali się wyjazdem do Nowej Zelandii. 1:0 dla nas. :)

Drugą szansą jest tworzenie stron. I tutaj też posłużę się własnym doświadczeniem. Gdy stawiałem pierwsze kroki w tworzeniu własnych witryn internetowych, autorzy stron posiadających wspaniałą oprawę graficzną oraz wiele napisanych PRZEZ SIEBIE tekstów byli dla mnie po prostu kimś. I do tego nie trzeba być w "prawdziwym" świecie kimś wielkim w oczach znajomych z osiedla. Wystarczy troszkę poświęcenia i chęci. Ale tym "lepszym" się po prostu nie chce - albo nie potrafią. "Ty to k**** robisz tylko te durne strony" powiedział kiedyś pewien mój kolega. Taa... dla nich to jest nic - a dla mnie, jak i dla wielu prawdziwych internautów...

Mógłbym jeszcze wymieniać w nieskończoność. Programowanie, hack, tworzenie muzyki, grafiki... (i prezentowanie swoich prac w internecie) Podejrzewam, że gdybym powiedział niektórym kumplom, że np. stworzyłem najlepsze grafiki w moim życiu, to usłyszałbym a) co? co ty do mnie mówisz? b) ty mi tu nie pieprz, masz kody do quake'a? c) słyszałeś, że X zerwała z X? d) kupiłeś sobie już nowe bokserki? :) Ale taka jest niestety prawda. :(

Więc czy Internet jest dobrym miejscem dla nieśmiałych/nieatrakcyjnych? Zdecydowanie tak. Tutaj każdy, kto ma jako tako ułożone klepki pod sufitem - może coś osiągnąć, zdobyć kolegów, a nawet przyjaciół, być osobą poważaną !!wśród młodzieży!!. Wprawdzie w "normalnym" świecie TEORETYCZNIE też jest to możliwe, ale...

Pamiętajmy jednak o drugiej stronie medalu.

"Hurra! Jestem sławny! Tyle ludzi czyta moje teksty we własnym zinie! Tysiące ludzi używają mojego programu! Ole!". Wtedy zadzwonił telefon. Kolega. "Zwariowałeś? Mam wyjść z domu? Żegnam!". Pojawia się uzależnienie. Nie można zapomnieć o tym, że od życia w normalnym świecie nie da się uciec. Trzeba bardzo uważać, aby "naprawiając" swoje życie nie zniszczyć go doszczętnie. Co przyjdzie człowiekowi z sukcesów w świecie wirtualnym, skoro będzie całymi dniami harował na budowie, ponieważ całkowicie olał szkołę? Skoro nie będzie miał prawdziwych przyjaciół, a rodzina będzie uważała go za "straconego"?

Nie zmieniam, broń Boże, swojego zdania. Jednak trzeba pamiętać, że co za dużo, to niezdrowo, jak to zwykli mówić moi rodzice podczas wspólnych wizyt w pizzerii.

Na koniec chciałbym pozdrowić Donalda, PMG i Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczanina (pisane z pamięci - chyba poprawnie:), autorów moich ulubionych tekstów.

Quicky
the Quiet Quirk