"NIEDZIELNA" POLITYKA

The_chest narzekał, że brakuje tekstów do Pressroom'u ... Postaram się jakoś temu zaradzić :). Tylko skąd tu znaleźć temat? Polityka, tak to dobry temat. A gdzie jej najwięcej? W N...... Newsweek'u? A może damy już spokój Newsweek'owi na dziś? Najwięcej czystej, nieciekawej polityki zawsze znajduję w Niedzieli (zdziwko? nigdy się nie zawiodłem na tej gazecie ;), w końcu tu w najbardziej możliwy chrześcijański sposób opluwają mi Millera i komuchów wciskając jednocześnie ludziom kit.

Mam nawet swój ulubiony qńcik w 'Niedzieli'. Nazywa się 'prosto i jasno' a prowadzi go pan Czesław Ryszka (taka fajna, klosowata facjata zawsze pod tytułem kolejnego odcinka :). Jak przystało na dobrego wciskacza kitu pan Ryszka nigdy nie przestaje. Jakie są tego skutki? Tragedia, że aż strach wspomnieć ;). W numerze z 27.10.2002 zawołany 'politolog' i 'socjolog' 'Niedzieli' tłumaczy po raz nie wiadomo który, jacy to komuniści są źli i jaki nam straszliwy budżet ustalili.
Pan Ryszka słusznie zauważył, że aby wygrać wybory, a wcześniej prowadzić skuteczną propagandę rząd musi pocieszać i obiecywać poprawę, a opozycja smucić i zapowiadać wielki upadek. I jak przystało na dobrego propagandzistę antyrządowego do końca artykułu autor straszy nas jak tylko potrafi (a idzie mu ciężko; z taką miłą twarzą... :). Pierwszym dowodem na nadchodzący krach systemu korporacji jest powolne biednienie polskich rodzin i państwa. I tu problem jest poważny, może nawet nie na sk8a głowę... Czy sądzicie, że zatkanie dziury po poprzednim rządzie mogło odbyć się bez strat na kolejny rok? Rząd AWS w połowie ostatniego roku rządzenia wyprzedał majątek narodowy wart 2,3 mld zł, kiedy od stycznia do sierpnia tego roku Miller i jego ferajna sprywatyzowali zakłady o łącznej wartości 1,1 mld zł. Różnica jest kolosalna, dziura budżetowa to czarna dziura, wsysa wszystko co znajdzie się w pobliżu jądra. Inne sposoby zwiększenia przychodu do budżetu są już dawno zablokowane przez opozycję, nikt nie chce nawet o nich wspominać, aby nie wywoływać nowych wojen. Inwestycje zagranicznego kapitału w naszym kraju lecą na pysk, bo nikt nie chce inwestować w kraj, w którym jak się wydaje posłowie cofnęli się do czasów liberum veto i zajazdów (dzięki Bogu jedynie na mównice i drogi). Jedynie opozycja zaciera ręce z radości, ma o co walczyć, zza kilka miesięcy trzeba będzie obdzielić wszystkie stołki, a pan Giertych już szuka szpiegów chętnych do infiltracji innych ugrupowań w poszukiwaniu odszczepieńców chętnych do fuzji z LPR.

Kolejnym dowodem niechybnej klęski Millera ma być zmiana w reformie zdrowia. Bogu dzięki nie jestem chory na przewlekłe choróbska, nie mam więc do czynienia z polską służbą zdrowia. Moja rodzin pełna jest jednak 'bolących' członków, którzy na reformę i kolejki tylko narzekają. Zmniejszenie ilości instytucji odpowiedzialnych za podział rządowych pieniędzy pozwoli zaoszczędzić kasiorkę, która załata chociaż częściowo nasz budżet. To samo jest powodem proponowanej zmiany ilości powiatów (nawet do 150!). Im mniej instytucji opłacanych przez rząd, tym więcej pieniędzy zostaje w Warszawie.

Pan Ryszka zauważa też, że rząd optymistyczne prognozy opiera na domysłach i pobożnych życzeniach, że polska gospodarka się wreszcie ożywi. Rzeczywiście, od Polaków ciężko jest wymagać ruszenia głową i pofatygowania się do baku po pożyczkę i INWESTYCJI pożyczonych pieniędzy. Tak, nasi rodzice idą do Banku z ostateczności, kiedy pieniędzy brakuje. A od pożyczki rozpoczyna się 93% inwestycji na świecie. Jeśli wasi rodzice mają jakiś 'rodzinny interes', to wiecie, że albo tata a) dostał pieniądze w spadku po dziadku/babci, b) zarobił (czyli kradł mienie społeczne za czasów komuny), c) wziął pożyczkę. A pan Ryszka wyskakuje mi tu z podatkiem od 'procentów' (nie 50 g 40% wodnego roztworu etanolu ;) bankowych. Hehehehe... Niby podatek ten jest wymierzony w biednych. A pokażcie mi biednego, który ma kasę w banku. Biedni żyją z dnia na dzień, od pierwszego do pierwszego, bank, to szczyt ich marzeń w postaci posady sprzątaczki/konserwatora (żadna praca nie hańbi, byle by była uczciwa). Podatek jest tak wymyślony, aby zabierał bogatym, których 20% z bankowego procentu nie obchodzi. Budżet zakłada też, że nauczymy się żyć uczciwie względem siebie i innych (licz tu na Polaków :(, firmy zacierające rączki na abolicję zaczną płacić podatki a księża przestaną pluć 'komunistów', którzy z komuną mają niewiele wspólnego, poza przeszłością. I wszyscy poczujemy się lepiej :).

Redaktor (dożywotni? Za jakie grzechy? ;) 'prosto i jasno' wskazuje na wzrost akcyzy za paliwa, jako wskaźnik zapadania się rządu. A dla mnie to działanie o pozytywnych skutkach. Będzie kasiora na ten zas***y budżet, więcej będziemy piechotką podróżować, społeczeństwo wyzdrowieje, a zyskamy na emisji spalin, który to bilans jak zapewne wiecie możemy sprzedawać państwom, które niemiłosiernie trują własne i nasze środowisko (np. Rep. Czeska :(. No, co tam jeszcze? Redaktor burzy się przeciwko wzrostowi podatków o d sprzedaży dóbr wytworzonych i usług (Vat i Cit). Kiedy inflacja spadła (no nie gapcie się tak, spadła i to jak!) z 4,3 do 1,2% wzrosła siła nabywcza pieniądza, wzrost podatku jest więc tu jak najbardziej na miejscu. Gdyby oczywiście statystyczny Polak kierował się dobrem rządu jako bossa państwa a nie własną kieszenią.

Ale ja się uparłem na tą politykę i tego Ryszkę :). Teraz mi dziadzio mówi, że obowiązkowe ubezpieczenie domów pójdzie do kasy rządowej. Pieniądze za to ubezpieczenie pójdą do ubezpieczyciela, nie ma już systemu gospodarki centralnie planowanej, mamy wolny rynek. Powiem tylko, że popieram ten projekt. Na zachodzie po powodzi nikt nie oczekuje na rujnującą państwo pomoc, każdy jest ubezpieczony. Ale i przed szkodą i po szkodzie Polak głupi. I będzie jeszcze przez wiele lat w ciemię bity, jeśli sprawy tak się będą kształtować przez najbliższe kilkanaście lat. Nie chce mi się kolejnego akapitu robić, więc jeszcze w tym akapicie napiszę, że pan od 'prosto i jasno' sprzeciwia się winietom. Winiety to pomysł zaczerpnięty z zachodu, różnica polega na tym, że na zachodzie jest za co płacić, bo jazda po tamtejszych drogach (Francja - wiocha, 4 tyś mieszkańców i czteropasmówka przez środek!) to sama przyjemność. Polskie drogi pewnie znacie ;(.

Znów pytanie o podsumowanie. Może podsumowanie napisze the_chest, bo ja nie chcę się powtarzać, w końcu jest już 2 am. :-(_) a co miałem wam przekazać chyba przekazałem. Liczę, że ktoś się zbuntuje przeciw moim herezjom i skrobnie coś dla Pressroom'u, byle tylko nie pluł na sk8, bo to nie qńcik muzyczny, tam sobie możecie popluć, i tak nikt prócz was tego nie czyta :P

Podsumowania nie napiszę, bo nie lubię się mieszać do polityki. W Pressroom jest od tego Frenczy, który chyba wystarczająco się dzisiaj nagadał :). Myślę jednak, że innym będzie chciało się coś dopisać i wspomogą nasz biedny kącik swoją pracą. - the_chest

Pozdro dla wszystkich skrajnych prawicowców

Ferenczy

P.S. '(...) Bo jakie liczy się myślenie,
czy to jeszcze jest myślenie?
Niestety tylko jedna rzecz jest w cenie!
Inne to są jej pochodne,
cała reszta jest nieżywa,
ja jedno, czego chcę
Chcem pivaaaaaaaa!!!...'
Ach, ten Kult, ten Kazik....

"Wiatr wieje jak chce
Każdy chowa się
Tu przeciągi są jak do katastrof obraz
Nie mam siły, odpadam
Za mną ludzi gromada
Tylko o tym mogę myśleć za razem raz"

P.P.S. Dla skrajnych levicovcoof też pozdro :). I dla nie skrajnych też :).