NOWA FANTASTYKA

Liczba fanów fantastyki ciągle rośnie; gdzieś czytałem, że uciekanie do nierealnych światów jest dla młodych ludzi sposobem na odreagowanie szarości otaczającego świata, jego nijakości. Młodzież ma rzekomo dość świata realnego, przytłaczającego swym ogromem i straszącego z ekranu telewizora podczas oglądania wiadomości. Nie wiem, może i tak jest w istocie. Dla mnie tam fantastyka to po prostu świetna rozrywka. Zwiedzanie światów istniejących jedynie w wyobraźni pisarzy to naprawdę pasjonujące zajęcie, a idealnym po nich przewodnikiem wydaje mi się "Nowa Fantastyka", miesięcznik wydawany przez Prószyńskiego i S-kę.

Za niewygórowaną raczej cenę 6 złotych 90 groszy (stan z października 2002) otrzymujemy przepustkę do cudownego świata fantastyki najwyższych lotów. Każdy numer to solidna dawka znakomitych opowiadań (tak polskich, jak zagranicznych), rzeczowej krytyki co znaczniejszych pozycji pojawiających się na księgarnianych półkach (recenzje powieści fantasy i SF oraz książek beletrystycznych i popularnonaukowych), znakomitych felietonów. W każdym numerze znajdziemy kilkustronicową galerię prac znakomitych artystów, kapitalny komiks o Ratmanie (choć z tym ostatnim różnie bywa - zdarza mu się absencja na łamach), relacje z konwentów. Tyle suchych faktów.

Część subiektywną tego tekstu chciałbym rozpocząć od entuzjastycznego zakrzyknięcia: To jest świetne! "Nowa Fantastyka" po prostu nie ma słabych punktów! Jeśli chodzi o opowiadania, wystarczy przytoczyć nazwiska kilku autorów regularnie drukujących się w NF: Sapkowski, Ziemiański, Oramus, Wolski, Sobota. Tego pierwszego nikomu chyba przedstawiać nie trzeba, drugi rokrocznie kosi większość przyznawanych pisarzom fantasystyki nagród (ostatnio Sfinks za "Autobahn nach Poznań"), reszta również powinna być znana fanom polskiej fantastyki. Wolski przykładowo ostatnio rozwala na atomy cyklem opowiadań osadzonym w świecie "Antybaśni" - krótkich, dowcipnych historyjek, napisanych iście po mistrzowsku.

Felietony Hołyńskiego, Soboty, Jęczmyka, Oramusa również są zawsze warte przeczytania - już choćby dla samego stylu piszących. Po prostu kawał znakomitej roboty, odwalanej co miesiąc. Recenzje, tak powieści i opowiadań, jak książek "okołofantastycznych" - majstersztyk. Polecam zwłaszcza te autorstwa Agregatora, Aligatora, Anihilatora, Kunktatora, Negocjatora, Predatora, Reanimatora i Terminatora (niestety nie ma Matadora :), pisane nierzadko z przymrużeniem oka, ale zawsze fachowo i na najwyższym poziomie. Nic nikomu nie ujmując, chciałoby się zobaczyć TAKIE recenzje w magazynach o grach komputerowych... Galerię zwykle także warto zobaczyć, choć czasem prezentowana tam sztuka jest dość trudna w odbiorze. Mnie tam osobiście najbardziej odpowiadają prace Wojtka Siudmaka.

Prawdziwą perełką są za to komiksy o Ratmanie - zwłaszcza odcinki z Elvisem i King-kongiem zapadły mi w pamięci. Kreska imć Niewiadomskiego jest wprawdzie bardzo prosta, ale kapitalne scenariusze Macieja Parowskiego, zawsze z miażdżącą pointą, wadę tę w zupełności rekompensują. Nie wiem zresztą, czy prostotę kreski można uznać za wadę komiksów o Ratmanie - dzięki niej mają one jakiś taki niepowtarzalny urok. W "Nowej Fantastyce" znajdziemy również recenzje filmów, soundtracków, przegląd kilku ciekawych stron internetowych, wywiady z pisarzami oraz rozmaite materiały "bonusowe" - ostatnio jest to na przykład przegląd metalowych kapel, mających coś wspólnego z fantastyką.

Cóż, jak na razie NF jawi się ósmym cudem świata, magazynem pozbawionym jakichkolwiek wad. IMHO tak się właśnie sprawy mają, ale czepialscy mogliby wytknąć jako wadę chociażby słabą jakość papieru. Mnie osobiście nie tylko to nie przeszkadza, ale wręcz dodaje periodykowi klimatu; jakoś nie przekonują mnie opowiadania drukowane na papierze błyszczącym, upstrzonym kolorowymi ilustracjami (vide "Click Fantasy"). Skoro jesteśmy już przy ilustracjach, warto nadmienić, że te z "Nowej Fantastyki", autorstwa Piotra Kowalskiego czy chociażby Patrycji Maron to po prostu mistrzostwo świata - znakomite technicznie, idealnie podtrzymują nastrój opowiadań; zresztą każdy, kto widział ilustracje do "Zimy w Trójkącie Bermudzkim" Marka Oramusa niewątpliwie przyzna mi rację.

Cóż, na zakończenie pozostaje mi chyba tylko zachęcić wszystkich do zakupu "Nowej Fantastyki" - nieważne, czy jesteś fanem fantasy czy science-fiction, czy może po prostu chciałbyś zapewnić sobie nieco stojącej na odpowiednim poziomie rozrywki, na pewno nie będziesz żałował wydanych pieniędzy. There is nothing more to say, jak mawiają Hindusi.

Axel Prubaj Hoolaynoga

"Nowa Fantastyka", Prószyński i S-ka. Stron 80 (16 w kolorze), cena 6.90 zł. www.proszynski.pl/nowa fantastyka

{Nie chciałem przerywać autorowi, więc dopisuję się dopiero tutaj. Oczywiście NF yest super, ale kiedyś, kiedy jeszcze nie wiedziałem o istnieniu takiego pisemka znalazłem kilkadziesiąt numerów 'zwykłej' Fantastyki w szpargałach ojca. Moim zdaniem zginęła gdzieś niesamowita atmosfera poprzedniej 'wersji', ale to i tak w niczym nie przeszkadza, bo pewnie jej nie pamiętacie :P. - Ferenczy}