*** QUEENS OF THE STONE AGE - "R" ***


     Krążek o pozornie mało wyszukanym tytule "R" jest drugim albumem QOTSY. Gdy piszę te słowa, w sklepach można już dostać najnowszą ich płytę "Songs For The Deaf". I tu dodam, że osobiście jeszcze jej nie posiadam, ale jeśli całość będzie utrzymywała poziom genialnego singla "No One Knows", to padnę na kolana. Wróćmy jednak do "R".

     Trzon kapeli stanowią dwie postacie znane z kultowego Kyussa - gitarzysta i (niejako z przymusu) wokalista Josh Homme oraz basista Nick Oliveri (który ze względu na swoją bródkę z powodzeniem mógłby się starać o miejsce w System Of A Down ;). Tworzą oni muzykę dosyć trudną do sklasyfikowania, na upartego da się ją podpiąć pod stoner-rock. Jedno jest pewne. Zespół działa na luźnych zasadach i uważny słuchacz zauważy to od razu. Wystarczy zresztą zajrzeć do książeczki znajdującej się w kompakcie - prawie żadnej piosenki nie gra ten sam skład! Właściwie wszyscy oprócz wyżej wymienionych muzyków występują gościnnie. Zresztą Homme i Oliveri nie grają tylko na "swoich" instrumentach - ten pierwszy sięga także po pianino i bębny, a drugi w jednym utworze obsługuje gitarę, a w trzech śpiewa.

     Płytę otwiera "Feel Good Hit Of The Summer" - szalona, rock'n'rollowa wyliczanka, będąca motywem przewodnim "R". Świetny początek - przesterowana gitara, iście punkowa dynamika... Następny kawałek to mój osobisty faworyt. Genialna linia basu, świetne wyważenie czadu i melodii - "The Lost Art Of Keeping Secret" to kwintesencja stylu QOTSY.  Dalej "Leg Of Lamb", zwracający uwagę połamanym rytmem. W klimacie jest dosyć podobny do poprzednika, ale nie dorównuje mu poziomem. "Autopilot" przekonuje o luzackim podejściu kolegów do grania - Homme wskakuje za perkusję, a Oliveri przestawia się na gitarę i staje za mikrofonem. Trzeba przyznać, że jego lekko zachrypnięty głos świetnie pasuje do "piwnego" klimatu "Autopilota". Następny utwór - "Better Living Through Chemistry" to już zupełnie inna bajka - niesamowita mantrowa zagrywka, jakby żywcem wyjęta z "Lateralusa" (chociaż ten album został wydany dopiero rok później), psychodeliczny klimat, przypominający Doorsów. Naprawdę intrygujący numer. Zaraz po nim zostajemy ożywieni porywającym "Monster In The Parasol" - najbardziej chyba stoner-rockowym utworem na albumie. Niewiele ustępuje "The Lost Art...". "Quick And To The Pointless" to najbardziej zwariowany kawałek na płycie - niecałe dwie minuty szalonego punku. Oliveri, śpiewający tą "piosenkę", przypomina chwilami tego bardziej "rozhisteryzowanego" Mike'a Pattona (dla niezorientowanych - znanego z Faith No More i wielu innych projektów). Następna kompozycja jest już o wiele spokojniejsza. "In The Fade" sprawia wrażenie normalnej, melodyjnej rockowej piosenki. Do tego dochodzi wspaniała linia basu i świetny głos występującego gościnnie Marka Lanegana (znany z niedocenianego Screaming Trees). Kolejne uderzenie  Oliveriego następuje w "Tension Head" - desperacki riff i prawdziwie metalowa jazda. Długobrody również tutaj mocno "eksperymentuje" z wokalem. "Lightning Song" to chyba największe zaskoczenie na płycie - akustyczne granie jakby żywcem wyjęte z "trójki" Led Zeppelin (i co najważniejsze - wcale nie ustępujące jej kunsztem!). W głównej roli występuje tu dwunastostrunowa gitara obsługiwana przez Dave'a Catchinga. I na koniec serwują nam dziewięciominutowy "I Think I Lost My Headache". Numer wspaniały, z sabbathowym brzmieniem i częstymi zmianami tempa. Nie polecam tylko zakończenia - kakofoniczne dźwięki wydawane przez trzy trąbki...

     Postanowiłem specjalnie opisać każdy kawałek z osobna, żeby oddać różnorodność albumu. Nie wiem, czy mi się to udało, ale z całego serca polecam Wam ten krążek. Jest on dowodem na to, że muzyka tworzona na luzie i dla zabawy również potrafi być genialna. Daję dziewiątkę z plusem, a dychę rezerwuje dla "Songs For The Deaf" (a przynajmniej mam taką nadzieję :).

OCENA: 9+/10


© Risk a.k.a. Petarda