*** "Jacek Tyrała is the best ;-))" ***


W dzisiejszych czasach muzyka, która była kiedyś jedną z największych rozrywek, stała się czymś na kształt dodatku. Ludzie słuchają jej z zamiłowania, lecz robią to jakby przy okazji (np. przy okazji pisania jakiegoś tekstu na komputerze ;) ). Nie ma już jednej wspólnej "rozrywkowej". Powstało dużo jej rodzaii, które utworzyły wokół siebie subkultury, słuchające danego gatunku. Owe grupy niejednokrotnie zwalczają się, i nie chodzi im o pisanie coraz lepszych utworów, które podbiły by serca konkurencji, a o fizyczne zwalczanie. Dla innych muzyka stała się jeszcze jedną formą wyrażania swoich światopoglądów, albo po prostu formą na łatwy, szybki zarobek (wystarczy mieć jako takie ucho :) ). Cale szczęście, są jeszcze kawałki, przy których można sobie odpocząć, zrelaksować się. Ale i one ewoluowały - nie są to już melodyjki grane przez bardów na królewskich salach, a tworzone przez pasjonatów, czasami przy wykorzystaniu najnowszych technologii, melodie, które tak odstają od typowych, wszędzie nagłaszanych, kawałków, co czyni je jeszcze bardziej atrakcyjnymi.

Do tego typu muzyki mógłbym zaliczyć płytę, która otrzymałem nie dawno prosto od autora "Jacek Tyrała is the best ;-))" (APO: nie szukajcie jej w sklepach - małe prawdopodobieństwo natrafienia) ;). Jest to tak zwany nielegal. Płytkę wydał sam J.Tyrała. Czego możemy się po niej spodziewać? Już okładka jest bardzo wymowna. Zdjęcie słońca zakrywanego przez chmurki nad woda mówią potencjalnemu nabywcy, ze płytka będzie miała za zadanie zrelaksować go po ciężkim dniu (np. w pracy). Choć, słuchając takich kawałków jak "Indy Cars", odnosi się wrażenie, ze nie tylko do tego można ją wykorzystać. Na kompakcie znajdziemy czternaście utworów. W większości są na prawdę bardzo dobre i sprawiają ze CD spełnia swoje zadanie :). W większości tego typu muzyki, znajdujemy ciągłe, nudne przygrywania jednego instrumentu. Na tej płycie tego nie doświadczymy. Bo mimo, ze dźwięk ma nas zrelaksować, to przecież nie ma nas zanudzić na śmierć! Jacek Tyrała tworzy "rytmiczne melodie", co w zasadzie jest fenomenem w dzisiejszych czasach, gdzie słyszymy albo sam rytm (np. muzyka hiphopowa) lub samą melodię (np. jak u współczesnych klasyków). Autor eksperymentuje tez z rożnymi typami (jak to nazwać?) muzyki uwspółcześniając ja - dla przykładu podam choćby jeden tytuł: "Slow Foxtrot". Słucha się tego na prawdę fajnie. Powiem więcej - utwory takie jak "Cosmic Dawn" (pierwszy i jeden z najlepszych na płycie) mają momentami tak podniosły charakter, ze można by było pisać pod nie pieśni narodowe :)) I aż dziw bierze, ze coś takiego jak "Lullaby" nie znajduje się na szczycie list przebojów :)) Muzyka ta nie rozprasza, a jednocześnie sprawia, ze chce się jej słuchać - a wiec nadaje się gdy chcemy wykonywać jakąś ważna czynność i potrzebujemy skupienia, opanowania a jednocześnie zrelaksowania (idealne przy odrabianiu lekcji :) ). Innym wykorzystaniem płyty byłoby puszczenie jej dziewczynie na romantycznej kolacji, co, jak uważam, było pierwotną przyczyną, dla której J.Tyrała zaczął komponować ;)).

Podsumowując: muzyka z płyty Jacka T. jest na prawdę dobra. Gdyby zaistniał w branży komercyjnej, na pewno zdobył by wielu zagorzałych słuchaczy, którzy lubią ten typ melodii. Ale w tej branży go jeszcze nie widziałem (a może to tylko wina tego, ze mieszkam na zadupiu, a on już dawno "wyszedł"?), a na prawdę szkoda. Czy jego talent (niewątpliwie go ma!) zostanie zauważony? Przeciętny artysta wydaje płyty co ok. 2 lata - wiec jak po tym okresie zobaczymy następne nagrania, będziemy mogli odpowiedzieć na to pytanie :)) A na razie: życzę Ci Jacku, aby Twoja muzyka była popularna, i chętnie kupowana przez ludzi, bo naprawdę się Ci to należy!

HEX2000: Przypominam, że kilka legalnych utworów z recenzowanej płyty można ściągnąć ze strony Kącika Muzycznego.


© Ghady