DEGENERCJA MUZYKI
Czy słuchając muzyki, zastanawiasz się czasami nad jej słowami, przesłaniu, ogólnej treści w niej zawartej? Czy też słuchasz może samej melodii lub po prostu po jednej minucie zmieniasz utwór na coś innego? Założę się, że bardzo rzadko zwracasz na to uwagę. Mogę Ci jednak powiedzieć dlaczego tak się dzieje.
Pomyśl tylko - co druga współczesna piosenka mówi o niespełnionej miłości, porzuceniu i tego tam typu:). Rzadko która ma jakiś inteligentny tekst, większość to tak naprawdę tania pożywka, lep na który mamy się złapać. I tak naprawdę nie jest nim piosenka, lecz piosenkarz lub piosenkarka. Dlaczego Rolling Stones, czy Aerosmith nie mają w Polsce takiej dużej popularności jak latynoskie sławy? No właśnie, wystarczy spojrzeć na wokalistów:). Nie są zbyt piękni, no nie:)? Zaś współcześni piosenkarze lub piosenkarki są po prostu albo nadmuchanymi facetami w obcisłych wdziankach, albo lalkami Barbie (jak to słusznie ujął Eryk - i chwała mu za to:)), z wypchanymi cyckami (sorry za to ujęcie - chciałem to skasować, ale już wysłałem kącik do Hexa:)), w jakiś kosmicznych fryzurach.
Piosenka pełni tu rolę 1drugoplanową, zwykle jest to tekst w stylu: "Ooch jak cię kocham, zostań ze mną"; "jak mu k**** zaj****** to się aż zes****". To, co się stało w ciągu ostatnich dziesięciu lat jest po prostu straszne.
Ale skoncentrujmy się na tekstach. Współcześni piosenkarze śpiewają je z wysiłkiem jak by się mieli za przeproszeniem zesrać - zamiast śpiewać pojękują, mędzą, ględzą, jęczą i inne takie. Oni nie bawią się z piosenką, - oni ją chcą zarżnąć. Tymczasem Freddie bawił się z piosenkami, niektóre były poważne inne prawdziwie komiczne. Niech mi ktoś poda przykład typowo komicznej piosenki u np. Britney Spears, która raczej woli stękanie i kwękanie. A o Disco Polo nie wspomnę, choć szczerze mówiąc, tam każda piosenka jest śmieszna (jest tak GŁUPIA, że aż śmieszna).
A tymczasem przykładów u Queen jest wiele - chociażby "Delilah", w której Freddie śpiewa o swojej szylkretowej kotce. I nie jest to jakaś zadufana piosenka, po prostu przyjemna melodyjka, w której Freddie zachęca nas do porzucenia sztywności i oddania się zabawie, podejścia do niektórych spraw z humorem, uśmiechem. Czy takie potraktowanie tematu nie podoba Wam się bardziej niż słuchanie w kółko "...kocham cię"? Ktoś powie, że Queen też w kółko nawijali o miłości i to do tego no... dwuznacznej:). Już spieszę z wyjaśnieniem.
Piosenek Queen o miłości jest fakt sporo, ale w każdej piosence jest ona traktowana inaczej - poza tym nie ma co przesadzać- w niczym nie jest to podobne do Koguta Enriqa (w którymś AM w Na Luzie była taka fajna jego piosenka:)). Co do miłości ekhem.. innej, w żadnej piosence nie jest wyraźnie zaznaczone, że chodzi o miłość faceta do faceta. Po za tym Freddie pod koniec życia w ogóle przestał śpiewać o miłości jako takiej, jeśli już to śpiewał o miłości braterskiej, czy rodzicielskiej (vel Heaven For Everyone). Poza tym nie słyszałem żeby któryś z zespołów, kiedykolwiek zaśpiewał naprawdę wzniosły tekst.
A posłuchajcie tego (tłumaczę z głowy i sam , więc wybaczcie ew. błędy ) z piosenki "The Miracle":
"Lecz wciąż czekamy na jedną rzecz - koniec wojen
Jest to cud, którego potrzebujemy - to cud, na który czekamy... dziś"
I sama końcówka:
"Nadejdzie ten czas, sami zobaczycie, gdy wszyscy będziemy dla siebie przyjaciółmi ...".
I co? Czyż nie jest to miła odmiana? Tym kończę mój art., zapraszam do sensownej polemiki.
Słuchajcie Queenu i starajcie się rozumieć tekst piosenek!
Tymi słowy zakończył
Wasz tekstowy:
Chrapek(chrapek0@poczta.onet.pl)
GOD SAVE THE QUEEN