Queen - Początki
Jajko, czy kura, czyli co było pierwsze...
Koniec lat sześćdziesiątych to wspaniały okres dla każdego fana zespołu Queen. Pod koniec lat sześćdziesiątych pewien gitarzysta wywiesił krótką notatkę na szkolnej tablicy ogłoszeń. Z notatki tej można się było dowiedzieć, iż niejaki Brian May poszukuje członków do zespołu, który ma zamiar założyć. Wkrótce po tym do Briana zgłosił się basista i wokalista Tim Staffell twierdząc, że będzie najwłaściwszym człowiekiem do jego zespołu - no i na basiście by zaoszczędzili:). Już w dwójkę rozpoczęli poszukiwania perkusisty. Po pewnym czasie udało im się znaleźć perkusistę o nazwisku Roger Meddows Taylor. Po latach Brian mówił o Taylorze: "Wydawało się nam, że jest najlepszym bębniarzem, jakiego widzieliśmy w życiu. Pamiętam, jak stroił werble, i pamiętam, iż pomyślałem wtedy 'on jest zawodowcem'"
I tak trzej studenci Imperial Collage of London założyli zespół The Smile.
Sukcesy?
Sukcesów zespół Smile nie zanotował wiele, będąc szczerym to w sumie tylko jeden. Do dziś po zespole zostały tylko mało znana nazwa - zresztą tylko, dlatego, że tworzyli go członkowie zespołu Queen i singiel, który ukazał się na amerykańskim rynku muzycznym, i tylko tam! Nie jest to zbyt wiele. W czym dopatrywać się takiego stanu rzeczy? Można by wywnioskować, że stało się tak z powodu licznych, może nazbyt licznych fascynacji, inspiracji muzycznych. A członków grupy inspirowało naprawdę wiele, między innymi: Led Zeppelin, The Who, Clapton, Yorbirds, Jimmy Hendrix. Na temat tego ostatniego wypowiadał się nawet Brian: "Sprawił, że zapragnąłem zostać zawodowcem". Ale przecież inspiracje nie są niczym złym, w dodatku Takie inspiracje? W czym więc tkwił problem?
Takie imię nosił posłaniec bogów...
"Po co tracicie czas grając w ten sposób? Powinniście wykonywać więcej własnych piosenek. Powinniście wkładać w muzykę więcej serca. Gdybym był waszym wokalistą, tak właśnie bym robił" - to zdanie usłyszeli muzycy w jednym z Londyńskich klubów, w którym często grywali. Roger Taylor doskonale znał człowieka, który w ten sposób, często wypowiadał się na temat ich zespołu - tym człowiekiem był Fredderic Bulsara!
Członkowie grupy dali Freddiemu szansę zmiany stylu grupy. Fredderic zmiany rozpoczął od samego siebie - zmienił nazwisko na Mercury. Później zajął się stylem muzycznym - ale modyfikacje stylu można zauważyć na każdej kolejnej płycie Queenu. Następnie przyszła kolej na chrzest. The Smile nie podobało się Freddiemu, ochrzcił więc zespół nową nazwą - QUEEN.
Freddie Mercury: "To oczywiście tylko nazwa, ale bardzo dostojna i brzmi wspaniale"
W międzyczasie z zespołu odszedł Tim Staffel - cóż Freddie był lepszym wokalistą! Brakowało tylko basisty. Pierwszym, który pretendował do tego szczytnego miana był Mike Grose, który zagrał z zespołem tylko jeden koncert. Następnym pretendentem był gość o ksywie Doug, którego nazwiska nie pamiętam - ale chyba nikt nie pamięta:). Później było jeszcze kilku, między innymi Barry Mitchell, który grał podczas koncertu poświęconego zmarłemu wówczas Hendrixowi. W 1971 roku Barrego zastąpił skromny człowiek nazwiskiem Deacon, John Deacon!
""Wiedzieliśmy, że to był właściwy człowiek, chociaż był bardzo skryty, prawie się do nas nie odzywał" - Brian May.
"Byłem prawdopodobnie jedyną osobą w zespole, która potrafiła spojrzeć nań z zewnątrz. Wiedziałem, że ta muzyka ma w sobie coś, ale nie byłem do niej całkowicie przekonany" - tak mówił John Deacon, ale w końcu się przekonał:)
Sukcesy
Sukces Królowej nie nastąpił jednak szybko. Pierwsze taśmy demo nie wzbudzały większego zainteresowania. Dopiero kontrakt z agencją Trident Audio Production, która miała udostępnić studia i zapewnić opiekę menedżerską przyniósł pierwsze postępy. Przy współpracy z tą wytwórnią muzycy nagrali swój pierwszy album, może niezbyt oryginalnie nazwany - ale to i tak nic w porównaniu z dwójką:). W 1973 roku na rynku muzycznym pojawił się pierwszy album grupy - Queen! Znalazły się na nim takie piosenki jak Doing All Right, Keep Yourself Alive, Seven Seas Of Rhea (instrumental).
Albumem Queen zakończył się okres początków Queenu - chyba sami przyznacie?
by Eryk
GOD SAVE THE QUEEN