Mocne Uderzenie


Obserwując sytuację, jaka ostatnio jest na rynkach muzycznych wielu krajów chciałoby się krzyknąć „Viva Las Veg...” ups, nie ten tekst, oczywiście „Viva XXI wiek”. O co mi dokładnie chodzi? O to, że końcem lat dziewięćdziesiątych władał wszechobecny i okropny pop. Na szczęście dla wszystkich, ostatnio sytuacja ta się zmieniła.

Nie tak dawno nastąpił prawdziwy wysyp zespołów, które proponują mocniejsze granie, należą one do różnych gatunków muzycznych, od punk-rocka, przez rock, do nu-metalu, ale łączy je jedna idea: spopularyzować mocniejsze uderzenie w gitarę, a nie takie lalusiowate zespoliki jak Backshit Boss i N’Stink (tak nazwy tych „kultowych” grup przekręcił kiedyś w wywiadzie lider grupy The Offspring - Dexter Holland i od tamtego momentu zawsze te zespoły tak nazywam). Trudno jest ocenić kiedy się to wszystko zaczęło, bo początki ekspansji „mocnego uderzenia” były powolne. Coraz popularniejsze stawały się zespoły takie jak Limp Bizkit i Blink 182. Głownie ten pierwszy zyskał ogromną popularność poprzez łączenie tego co najlepsze w rocku, metalu i rapie. W tamtym okresie świat też usłyszał o świetnie dziś znanej grupie Linkin Park, która ostatnio zawojowała stacje muzyczne piosenką „Pts.Of.Athry”, a także została doceniona na MTV Video Music Awards, gdzie otrzymała dwie nagrody. Linkin Park różni się trochę od innych przedstawicieli „mocnego uderzenia” tym, że powstała ona stosunkowo niedawno. Bo większość z tych zespołów ma już na swoim koncie po kilka płyt. Tak jak na przykład wywodząca się z Kanady grupa Nickelback. Jeszcze nie tak dawno bijąca rekordy sprzedaży płyta ich autorstwa „Silver Side Up” jest już trzecim albumem grupy. Nickelback (a tak przy okazji to wiecie co oznacza nazwa tego zespołu? nickelback to „reszka” monety 10 centowej, ciekawa nazwa dla zespołu no nie?) odnieśli do tej pory chyba największy sukces z wszystkich zespołów które ostatnio „wypłynęły”. Ich piosenka „How You Remind Me” wspięła się na szczyty list przebojów, a wokalista Nickelback, nagrał też wspaniały utwór do filmu “Spiderman” pt. „Hero”. Ostatnio coraz popularniejsza staje się też grupa pochodzenia ormiańskiego System Of A Down, oraz niezła formacja Puddle Of Mudd która po pierwszych singlach, przypomniała ostatnio o sobie piosenką "She (fuckin) Hates Me". Jednak moim faworytem wśród przedstawicieli "mocnego uderzenia" jest grupa Payable On Death. Nie kojarzycie nazwy? To wam podpowiem, jest to rozwinięcie skrótu P.O.D. Szeroki rozgłos grupa ta zyskała dzięki piosenkom "Alive" i "Youth Of The Nation" promującym album "Satellite", który jest bagatela szóstym krążkiem w dorobku chrześcijan z P.O.D., a warto zaznaczyć, że mimo dość mocnego grania, zespół, "promuje" wartości katolickie. Jest to taki amerykański 2TM 2,3, a niektóre z ich piosenek zawierają niebanalny przekaz, jak np. "The Messenjah". 

To wszystko o czym pisałem dzieje się na zachodzie, a co w Polsce? Ano nic ciekawego, na naszym rynku brakuje dobrych, świeżych rockowych zespołów, na szczytach list przebojów, królują Wilki, T.Love, Lady Punk, grupy te są naprawdę dobre, ale grają już tyle lat i nie zapowiada się, żeby miały szybko przestać, bo nie ma kto przejąć po nich pałeczki. Jedynym nowym (w chwili obecnej, to już nie takim nowym) zespołem rockowym który prezentuje przyzwoity poziom są Łzy. Ale na cały dość duży rynek muzyczny to za mało, no można jeszcze przy okazji wspomnieć o punkowej grupie Cool Kids Of Death, ale po pierwszym singlu "Uważaj" przycichło o nich, choć ostatnio w muzycznych stacjach telewizyjnych można od czasu do czasu usłyszeć ich kolejną piosenkę pt. "Butelki z Benzyną i Kamienie". Po festiwalu Przystanek Woodstock 2002 zrobiło się też głośno o innym polskim zespole - Sweet Noise. Tyle, że nie jest to nowy zespół, bo pierwszą płytę wydali oni w 1995 roku, ale teraz zdobyli oni dużą popularność klipem do piosenki "Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz", który zdobył Grand Prix tegorocznego Festiwalu Polskich Wideoklipów Yach Film. Mimo wszystko przydałyby się jeszcze dwa, trzy zespoły które mogłyby, ruszyć polski rynek z miejsca, a jest teraz ku temu dobra okazja, bo polscy wydawcy, zapowiedzieli obniżenie cen płyt polskich wykonawców do poziomu 25-30zł (płyta Sweet Noise, kosztuje 29,90zl), a takie ceny na pewno pozwoliły by przeciętnie zarabiającym ludziom na kupienie płyt nowych niesprawdzonych zespołów. Tyle tylko, że takich nowych zespołów u nas brakuje.


© Didier z Rivii