Pikachu na patelni no.2
Kto lepszy: bohaterowie m&a czy realni ludzie?


     Zapewne niejednokrotnie po przeczytaniu jakiejś mangi czy też obejrzeniu nowego anime zwróciliście uwagę na przedstawionych w nich bohaterów. Rozmyślaliście jak by to było, gdyby żyli oni na prawdę, dałoby się z nimi normalnie porozmawiać, etc. Zdarzało wam się, że nawet żałowaliście, że te postacie istnieją tylko w komiksie lub na ekranie telewizora. Spowodowane to było w dużej mierze tym, że otaczający was ludzie wydawali się tak nudni i pospolici, nie jak [tu wstaw imię/imiona ulubionych postaci]. W ten sposób co poniektóre osoby potrafią się zamknąć na świat i pogrążyć w wyimaginowanym świecie stworzonym przez japońskich mangaków. Tylko czy aby warto?

     Ja sam niejednokrotnie miałem takie sytuacje. Gdy patrzyłem na otaczający mnie świat i ludzi uświadamiałem sobie jak nieciekawymi istotami oni są. Co innego bohaterowie moich ulubionych mang i anime. Za przykład mogę podać chociażby pewną rudowłosą czarownicę wraz z jej drużyną lub pewną drobniutką, czerwonowłosą dziewczynę, walczącą w magicznym świecie zwanym Cephiro. Bez nich życie wydawało mi się momentami strasznie bezbarwne i dołujące, żałowałem, że wymienione wyżej postacie nie istnieją w świecie realnym, są tylko wymysłem, że mogę się z nimi spotkać jedynie siedząc przed telewizorem. Nie wspomnę o tym, że oni mnie nie zauważali i nie wyglądało na to, żeby miało się to kiedykolwiek zmienić. To jest jeden z największych minusów mangi i anime.
Również postacie z mangowych gier potrafiłem pokochać, czego przykładem jest błogosławiona przeze mnie gra Season of Sakura. Postacie z niej polubiłem bardzo, chyba nawet bardziej od tych rysowanych, ponieważ w ich świat mogłem w pewnym stopniu ingerować, a nawet wcielałem się za każdym razem w jednego z bohaterów. Chciałem ich poznać, ale nie mogłem...

Na szczęście wybawienie dla mnie przyszło z początkiem sierpnia. Wtedy to pojechałem na wesele mojej kuzynki do Łodzi. Wcześniej praktycznie jej nie znałem, choć żyję na tym świecie ponad 16 lat. Tak w ogóle to widziałem ją w przeciągu tego czasu ze dwa czy trzy razy, sam dokładnie nie wiem. Wiem za to na pewno, że moje odczucia w stosunku do jej osoby były raczej obojętne. Tymczasem po przyjeździe do Łodzi wszystko się zmieniło. Okazało się, że Kasia jest niesamowicie fajną osobą. Nie dość, że całkiem urodziwą, to jeszcze ma prawie identyczne zainteresowania, co ja. Oprócz tego jest cholernie sympatyczna i w ogóle świetna w każdym calu.

Zauroczyła mnie, zupełnie jak postacie, które wcześniej poznałem dzięki mandze i anime. Ona miała jednak nad nimi ogromną przewagę: żyła w świecie realnym. To pozwalało mi na obcowanie z nią w sposób fizyczny, poprzez dotyk, zapach, itp., a nie jedynie poprzez wzrok i słuch, jak miało to miejsce w przypadku wymyślonych przez innych ludzi bohaterów. To było to, czego mi było potrzeba. Znalazłem osobę, która była lepsza od całej plejady postaci różnych mang i anime.

Teraz na bohaterów m&a patrzę w nieco inny sposób, nie żałuję, że nie istnieją w świecie realnym. Wiem, że istnieją w moim sercu i kiedy tylko chcę mogę zapoznać się z ich przygodami i zarazem z nimi samymi ponownie. Nie martwię się tym, że w otaczającym mnie świecie nie ma tak ciekawych osób jak oni, bo posiadam świadomość, że gdzieś tam u góry mapy mieszka ktoś, kto jest lepszy od nich, a ja tą osobę znam i kocham. Zacząłem za to szukać kolejnych takich person, które pokocham od razu, gdy tylko będę w stanie poznać je choć trochę. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe zadanie, ale nie poddaję się. Nie mam ku temu powodów.

Wszystkim zdołowanym fanom m&a, znalezienia tak cudownej osoby jak ja znalazłem, życzy

MetFan