Kompendium Kawaii 5
Kompendium Kawaii 5 jest pierwszym zreformowanym kompendium wydawanym przez Kawaii, tzn. w kolorze, częściej i po niższej cenie, bo od teraz kosztuje tylko 13,50 zł. Nie było jednak wspomniane o tym, że jest to jednoznaczne z obniżeniem liczby stron, co poczytuję sobie w tym miejscu za znaczący minus. Na szczęście jest to w dużym stopniu zrównoważone dodaniem do książeczki CD Animacje 4. Jednym słowem, bilans wychodzi na zero.
Muszę przyznać, że do kupna tego kompendium podchodziłem z pewnym obawami, gdyż treść wydawała mi się na pierwszy rzut okaz niezbyt ciekawa, no i w ogóle jakieś cienkie toto było. Przez pewien czas żałowałem nawet tego zakupu i straconych w ten sposób pieniędzy, ale ostatecznie przekonałem się do zawartości KK5. Teraz zaś mam zamiar wszystkim tym, którzy jeszcze go nie kupili, sprezentować jego wartość oraz podzielić się moją opinią na jego temat ze szczęśliwymi posiadaczami tegoż.
Strona wizualna
W tym miejscu można właściwie napisać bardzo dużo, gdyż, jak wiadomo, KK5 jest pierwszym kompendium w kolorze, jednakże ja postaram się streszczać. Okładka jest jak zwykle lakierowana, a przedstawieni są na niej japońscy muzycy oraz opisana jest pobieżnie zawartość. Z jej tyłu zaś mamy reklamę drugiego wydania Kawaii 100%, którego tematem jest grupa Clamp. Zaglądając do środka napotykamy się na tradycyjny już wstęp, tym razem okraszony świetnym obrazkiem autorstwa Bartka Ostrowskiego. Drugi jego dzieło możemy znaleźć na ostatniej stronie. Przyznaję, że oba bardzo mi się podobają i stanowią plus strony wizualnej Kompendium Kawaii 5 (tak samo, jak reszta jego zamieszczonych rysunków). Idąc dalej, na strony 4 i 5, mamy spis treści, wyglądający jak ten z samego Kawaii z tym, że tło jest cholernie dupiate. Minusik. Kolejne tła stron są już na szczęście o wiele lepsze, poza tym z artykułu o "Hello Kitty", ale w tym przypadku soczysty róż jak najbardziej pasuje do tematu artykułu. Ogólnie jednak kolory są dobrze stonowane i przyjazne dla oczu czytelnika. Obrazki i zdjęcia zaś ładnie ozdabiają całość, 'ożywiając' monotonię tekstów.
Zawartość merytoryczna
Teraz przejdę do tego, co tygryski lubią najbardziej, czyli opisów tekstów zamieszczonych w Kompendium Kawaii 5. Ogólnie można o nich powiedzieć, że na pierwszy rzut oka nie należą do jakiś super ciekawych, ale po przeczytaniu całości doszedłem do wniosku, że mimo to są całkiem interesujące. Zacznijmy więc od opisu pierwszego artykułu:
Minami Ozaki
Artykuł przedstawia jedną z najsławniejszch twórczyń yaoi oraz jej mangi, przede wszystkim jednak najbardziej znane "Zetsuai" oraz "Bronze", opisywane już kiedyś w Kawaii. Ogólnie o samej Minami Ozaki zbyt wiele nie ma, jest za to wiele wiadomości o wyżej wymienionych tytułach (uwaga! ogrom spoilerów!) i do tego w trochę nietypowy sposób. Autorka tekstu stara się zagłębić w treść obu pozycji (opiera się zarówno na mandze, jak i anime) w sposób bardziej filozoficzny, dojść przyczyny, dlaczego pani Minami Ozaki stworzyła świat przedstawiony w taki, a nie inny sposób i jaki miała w tym cel. Ci, którzy lubią trochę niebanalnych przemyśleń na pewno zaliczą to do plusów, reszta zaś pozostanie raczej obojętna. Żeby jednak w pełni zrozumieć tekst trzeba zaliczać się do miłośników "Zetsuai" i "Bronze". W przeciwnym razie ta część artykuł przedstawia sobą małą wartość. Raczej tylko dla zainteresowanych yaoi, chyba, że ciekawią Cię sylwetki japońskich mangaków.
Color
Ten artykuł należy do rodzaju takich tekstów, które jestem w stanie czytać miliony razy, znać ich treść na pamięć, a i tak odkrywać w nim za każdym razem coś nowego. Zaczyna się wprowadzeniem, którym jest mini-opowiadanko przeprowadzone z punktu widzenia osoby pierwszej, która opisuje nam, od czego się cała historia zaczęła (trzeba przyznać, że koncept jest niebanalny). Następnie przechodzimy już do zwyczajowego tekstu, w którym autor opisuje tą jednotomową mangę trochę dokładniej, nie streszczając jej zarazem - wielki plus. Przyznaję, że zachęcił mnie do zapoznania się z jej treścią bardzo, choć raczej nie gustuję w takich tytułach. Wydaje mi się, że najlepiej opisał ją w tych słowach: "Ciepła, pełna humoru manga pań Eiki Eiki i Taishi Zaô to zdecydowanie jedna z najlepszych pozycji shônen-ai, jakie ostatnio pojawiły się na rynku.". Dziękuję Ci Hyoger za świetny tekst. ^_^
Fruits Basket
Kolejny z artykułów traktuje o tytule zaliczanym do yaoi. Większość bohaterów należy do rodziny Sôma, która została obłożona dosyć złośliwą klątwą. Polega ona na tym, że po dotknięciu osoby z płci przeciwnej zamieniają się oni w jedno ze zwierząt z chińskiego zodiaku. Powoduje to, że cała rodzina stanowi odosobniony krąg kulturowy, który odseparowuje się od otoczenia. Zmienia się to jednak, kiedy jedni z nich przygarniają pod swój dach koleżankę z klasy, która z pewnych powodów musiała zamieszkać w namiocie - tak mniej więcej zarysowuje się ogólny koncept "Fruits Basket". Z początku wydawał mi się on dosyć ciekawy, ale po doczytaniu tekstu do końca (włącznie z charakterystykami bohaterów) doszedłem do wniosku, że nie jest to jednak jakiś szczególnie dobry tytuł i że nie mam zamiaru go oglądać, względnie czytać.
Gundam Wing
Teraz, zgodnie z polityką Kawaii (sami osądźcie czy dobrą, czy złą), mamy coś o aktualnie emitowanym anime w polskiej telewizji. Nie jest to jednak opis tej pozycji, tylko przedstawienie wszystkich ważniejszych dla rozwoju fabuły postaci. Trzeba przyznać, że tekst jest wykonany rzetelnie, a opisy bohaterów są dobre. Zawiera jednak dwa spoilery, z czego ten pierwszy jest na prawdę ogromny, choć zawarty w zaledwie dwóch zdaniach. Jeżeli nie chcecie się dowiedzieć przedwcześnie o ważnym elemencie fabuły, to pomińcie zaznaczony fragment - radzę wam z dobrego serca! Podsumowując: jeśli jesteś fanem "Gundam Wing", to ten tekst jest dla Ciebie wielką gratką, jeżeli nie, to możesz go sobie równie dobrze odpuścić.
Vision of Escaflowne
Kolejny tekst i kolejne anime emitowane na kanale Hyper. W tym przypadku również nie jest to artykuł o samym anime jako tako, tylko swoistego rodzaju leksykon. Jest ułożony w kolejności alfabetycznej i zawiera około 125 haseł związanych jakkolwiek ze światem przedstawionym. Są więc krótkie charakterystyki poszczególnych bohaterów, opisy lokalizacji, przedmiotów, maszyn i pojęć użytych w "Vision of Escaflowne". Dodatkowo do niektórych pozycji dodane są ciekawostki w postaci notek opisujących jak to wyglądało w mandze o tym samym tytule. Taka mała encyklopedia dla miłośników tego tytułu... ^_^
Mahô Tsukai Tai!
Ten artykuł opisuje w sympatyczny sposób pewne przesympatyczne anime, a dokładniej jego sześcioczęściową serię OAV, będące parodią bardzo popularnego gatunku, którym jest magical girls. Na szczęście z tekstu wynika, że nie jest to pozycja wyłącznie dla miłośników tego typu anime, lecz dla wszystkich spragnionych porządnej dawki śmiechu, choć autor zaznacza, że czasami jest bardzo kolorowo. ^_^ Dodaje też, że w "Mahô Tsukai Tai!" pojawiają się wątki yaoi, jednakże są aspektem czysto humorystycznym. W związku z tym stwierdza, że gdyby wszystkie yaoi tak wyglądały, to zostałby zapalonym miłośnikiem tego gatunku. Mnie osobiście bardzo zachęciło to do zapoznania się z tym anime i was zapewne też zachęci po przeczytaniu tego tekstu.
Card Captor Sakura the Movie 2
Ten króciutki, bo zaledwie dwustronicowy, tekst ma na celu pobieżnie zarysować nam fabułę drugiego filmu kinowego "Card Captor Sakura" i zadanie swoje spełnia w stu procentach. Co prawda jest w nim duży spoiler, ale jest to nieuniknione, gdyż nie da się tego tytułu w pełni zrozumieć nie obejrzawszy wpierw całej serii TV i pierwszej kinówki (choć tutaj podobno niekoniecznie). W zasadzie tylko dla fanów tej pozycji, bo Ci, którzy jej nie znają, nic ciekawego się z niego nie dowiedzą.
Manga i Amiga
Tym razem mamy okazję poczytać co nieco o starej, dobrej Amidze i jej możliwościach, co wbrew pozorom może się wiązać z naszym hobby. W jaki sposób? Chociażby poprzez wydane na tamten komputer gierki mangowe (autor wymienia sporą ich ilość i to tylko te najlepsze). Pisze też, że odpowiednio podrasowana Amiga potrafi bez problemów odtwarzać pliczki MP3, różnorakie animacje (w tym DivXy), może też być składowiskiem obrazków (JPG, GIF), a nawet umożliwia dostęp do Internetu, gdzie przecież jest ogrom stron o mandze i anime. Niemożliwe? Po szczegóły odsyłam do tekstu...
Berlin Guide
Berlin Guide, to nic innego jak mangowy przewodnik Berlinie. Całość wygląda jak jeden z artykułów tego typu, dobrze znany nam z normalnego wydania Kawaii, z tym wyjątkiem, że dotyczy tylko jednego miasta, co chyba jest jeszcze lepsze, gdyż do stolicy Niemiec nie jest znowu tak daleko. Jeśli więc ktoś ma zamiar wybrać się do Berlina, to teraz już przynajmniej wie, gdzie znaleźć sklepy związane z mangą i anime. A nóż się coś ciekawego znajdzie... ^_^
Hello Kitty
Jeśli myśleliście, że Pokemon to szczyt tego, co można zarobić na popularności tytułu, to się grubo mylicie. Artykuł ten przedstawia "Hello Kitty", czyli małą kotkę Kitty i jej przyjaciół, coś, co można określić jedynie mianem 'merczendajsing totalny'. ^_^ I to dosłownie. Ten produkt firmy Sanrio istnieje już od 1975 roku, a nadal posiada milionowe rzesze fanów, zarówno dzieci, jak i nastolatków oraz dorosłych. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale po przeczytaniu tego tekstu jednoznacznie wychodzi, że małe i różowe jest piękne. ^_^ Świetnym urozmaiceniem tego tekstu są wypowiedzi fanów "Hello Kitty" - jak dla mnie bardzo dobre posunięcie.
Domu
Ten artykuł opisuje z kolei jednotomową mangę mangaki znanego przede wszystkim z tytułu "Akira", czyli Katsuhiro Otomo. "Domu - A Child's Dream", bo tak się zwie ta pozycja, powstała wcześniej od wyżej wymienionego dzieła, jednak już tutaj widać geniusz tego twórcy. Historia opowiada o serii samobójstw mających miejsce na jednym z wielkich japońskich blokowisk. Oczywiście, jak to zwykle u Otomo bywa, duży pierwiastek odgrywają siły ponadnaturalne, do tego autor dołożył jeszcze bardzo ponury klimat i w ten sposób stworzył z niczego coś - wstrząsającą historię, która w Japonii zdobyła sobie całkiem duże uznanie, w szczególności u znudzonych wtórnością kolejnych mangowych tytułów studentów, bo "Domu" na pewno do nich zaliczyć nie można. Jak dla mnie - bardzo ciekawa pozycja.
Metropolis
Kolejny tekst w KK5 zajmuje się tematem anime, o którym się ostatnio zrobiło dosyć głośno, a raczej jego wydaniem na DVD. Nie ma właściwie nic o samym tytule, bo przecież o nim mogliśmy jakiś czas temu poczytać w Kawaii, ale za to możemy się dowiedzieć, co zyskamy kupując dwupłytowe wydawnictwo DVD "Metropolis". I to właściwie wszystko, co mogę na ten temat napisać.
J-Music Club
Tu z kolei mamy coś dla fanów J-Popu i J-Rocka, czyli część pierwszą kompendiumowskiego wydania J-Music Club (hehe, już można się domyślać, co będzie w KK6 ^_^). Całość rozpoczyna krótki wstęp, mający na celu wprowadzenie nas w świat japońskiej muzyki, w panujące style i trendy, itp., itd. Dalej zaś mamy to, co tygryski lubią najbardziej, czyli artykuły o samych zespołach i pojedynczych muzykach. Zamieszczone są zarówno teksty, które ukazały się kiedyś w Kawaii (zostały jedynie poprawione i zaktualizowane) oraz kilka nowych. Możemy, więc poczytać sobie o Dir en Grey, Glay, Hidzie, Luna Sea, Pierrot oraz Utadzie Hikaru. W sumie niedużo, ale to dopiero pierwsza część...
Smaczna Manga
Tym razem możemy ponownie poczytać o przejawach merczendajsingu związanego z mangą i anime. Mówiąc dokładniej: przykłady najróżniejszego jedzenia zapakowanego w wizerunki popularnych bohaterów tychże. Raczej taka ciekawostka, a nic o jakimś większym znaczeniu, chyba, że rozpatrywać to pod względem wpływu m&a na japońską kulturę.
Sorcerer on the Rocks
Teraz jeden z zabawniejszych tekstów w całym Kompendium Kawaii 5, a mianowicie czterostronicowy artykuł przedstawiony w formie foto-opowieści. ^_^ Cudo! Jeżeli zaś miałbym nawiązać do samego tytułu, to jest to anime z gatunku Fantasy z licznymi, ba, bardzo licznymi elementami komedii, magią, wartką akcją i roznegliżowanymi panienkami i panami. ^_^ Inaczej mówiąc, coś nieźle pokręconego. Nic, tylko wziąć i sobie to skądś załatwić.
Fotoreportaż - Cesarz Japonii w Polsce
Pod tym tytułem kryje się krótki fotoreportaż relacjonujący wizytę Cesarza Japonii wraz z małżonką w Polsce. Przyznaję, że całkiem ładnie to wyszło. W szczególności zwróciłem uwagę na to, że Cesarz prawie cały czas się uśmiecha, ale szczerze, a nie sztucznie, jak inni dyplomaci, etc. On się uśmiecha przez duże 'U' i to mi się bardzo spodobało.
V Tarnogórskie Makaty Folkowe
Przedostatni z artykułów w tym numerze Kompendium Kawaii tyczy się Japońskich Makat Folkowych, które miały miejsce na przełomie maja i czerwca 2002 roku w, jak wskazuje nazwa, Tarnowskich Górach. Jeśli miałbym sprecyzować, to jest to relacja z dwóch koncertów (i bankietu), połączona z przedstawieniem własnych wrażeń autorki tekstu. Nawet jeśli nie interesują Cię takie rzeczy, to tekst warto przeczytać, ponieważ czyta się go niezwykle przyjemnie i lekko. W ogóle jest jakiś taki ciepły...
Felieton - Mroczne oblicze Fandomu
Na sam koniec Kat Zbroja przygotowała nam zbiór swoich przemyśleń na temat naszego rodzimego fandomu, który, jak widać, wcale nie jest taki znowu świetny. Po prostu niektórzy z pośród fanów potrafią być cholernie nieuprzejmi, co jest główną przyczyną powstania tego tekstu. I w sumie dobrze, że on powstał, bo być może niektóre z osób opamiętają się wreszcie i zaczną bardziej szanować innych ludzi. Ja, ze swojej strony, zgadzam się w stu procentach z opiniami autorki.
CD Animacje 4
Na koniec pozostawiłem sobie opis bonusu, którym jest płytka kompaktowa. Oprócz cyferki na końcu jej nazwa nie zmieniła się, jednak sama zawartość uległa pewnej, dość znaczącej, zmianie. Nadal pozostały animacje z różnych anime, choć w mniejszej liczbie i, jak dla mnie, są mniej ciekawe w porównaniu do poprzednich jej wydań. W ich miejsce wrzucono za to coś innego. Japońskie reklamy z gwiazdami J-Popu i J-Rocka, dosyć sporą liczbę tapet oraz czytelnię. Co do reklam to powiem, że jeszcze w życiu ich tyle nie oglądałem pod rząd, choć stwierdziłem dzięki temu, że Japończycy mają jeszcze głupsze reklamy od naszych. W zasadzie w ogóle mi to do życia nie byłoby potrzebne, gdyby nie jedna zamieszczona tam perełka. Chodzi mi o blisko sześciominutowy film reklamujący video z koncertu grupy X-Japan. Coś wspaniałego! Takie reklamy to ja rozumiem; nie dość, że cholernie dobra muzyka, to jeszcze poczułem ochotę kupna tego video (wygląda na to, że będę musiał bliżej zainteresować się twórczością tego zespołu). Tapety są natomiast dosyć ciekawe, gdyż ich autorami są redaktorzy Kawaii, a co za tym idzie, są kompletnie nowe. W zasadzie dotyczą mało znanych tytułów, oprócz Chobits i Di Gi Charat oraz gwiazd J-Rocka (czemu tak mało X-Japan!?). Ich liczba jest w miarę duża, ale uważam, że mogłoby ich być więcej. W ten sposób pozostała jeszcze tylko Czytelnia, w której zamieszczony jest pierwszy epizod komiksu o nazwie "Bye Now" autorstwa dwóch sióstr: Marty i Oli Ostrowskich. Raczej słaby. Drugim elementem tego działu jest solidny i wyczerpujący artykuł traktujący o Kimagure Orange Road, będący uzupełnieniem i rozszerzeniem tekstu o tej pozycji z 3 numeru Kawaii. Tym razem jest tylko jeden autor, ale jest to osoba z tamtej dwójki, czyli Adam Kucharski, który zajął się teraz w głównej mierze przedstawieniem poszczególnych bohaterów i streszczeniem odcinków serii TV, OAV-ek oraz filmów kinowych (w liczbie dwóch). Muszę przyznać, że po przeczytaniu tego arta poważnie zainteresowałem się tą pozycją - może być na prawdę ciekawa. Podsumowując zawartość CD Animacje 4 dochodzę do wniosku, że nie jest on zbyt dobry, ale nie jest też zły. W każdym bądź razie mogłoby być o wiele lepiej. Bardzo spodobał mi się pomysł z Czytelnią, jednakże zastanawia mnie, czemu płytka nie jest zapełniona po brzegi (i do tego widać, że była 'dopychana', bo tapety są w formacie BMP i każda jedna zajmuje około 2,3 MB). Przecież można było pościągać coś z sieci i wrzucić to na nią (choćby tapetki) - byłby to wspaniały ukłon w stronę czytelników nie posiadających dostępu do Internetu.
Podsumowanie Kompendium Kawaii 5
Cóż mógłbym powiedzieć na koniec? Kompendium Kawaii 5 jest pierwszym takim wydawnictwem w pełni w kolorze, jednocześnie spadała prawie o połowę jego dotychczasowa cena, choć, niestety, spadła zarazem objętość całej książeczki. Również zawartość może się z początku wydawać trochę nudna, jednak po dogłębniejszym zapoznaniu się z treścią tegoż, dochodzę do wniosku, że artykuły są dobrane wzorowo. Co prawda zabrakło czegoś o jakimś większym, na prawdę kultowym tytule, ale za to było coś o tych mniej znanych, które również wydają się być godne mojej i waszej uwagi. Jeżeli jeszcze nie weszliście w posiadanie Kompendium Kawaii 5, to mogę wam doradzić tylko jedno: zróbcie to teraz. Na prawdę warto!
Nad zawartością ostatniego Kompendium Kawaii rozwodził się na blisko 18 KB MetFan |