| | | Tom #1 "Slayers" (Sureiyaazu) Autor - Hajime Kanzaka Pierwsza publikacja - 2 luty 1990 Tłumaczenie na angielski - Yuu-chan Tłumaczenie na polski - Sara Materiały pobrane ze Slayers Universe wraz ze zgodą na publikację.
Rozdział 3 "Kłopoty... Zostałam porwana! Żałosne..."str.3
"Teraz..." Noonsa powiedział baaardzo powoli. Miałam tak ściśnięte ze strachu gardło, że nie mogłam nawet krzyknąć. "Teraz... złóż ikrę." Nastąpił długi moment całkowitej ciszy. "Coś nie tak?" zapytał.
"Oj..." wtrącił się stojący z kobu Dilgear. "Noonsa o co ci chodzi z tą ikrą?!" Człowiek-ryba spojrzał w stronę wilkołaka z lekką dozą zaskoczenia, albo raczej czymś co według niego wyglądało na zaskoczenie...
"Bez ikry nie ma mowy o prokreacji" odpowiedział rzeczowo.
Zelgadiss ponownie klasnął w dłonie. "Ach, no przecież oni rozmnażają się w inny sposób."
Zolf zrobił ciekawą zmieszaną minę. "Co takiego? Nie rozumiem." W przeciwieństwie do niego ja doskonale wiedziałam o co chodzi...
"Noonsa, kiedy twoi krewniacy mają dzieci, jak oni to robią?" padło spokojne pytanie Zela.
"Samica składa jaja... a samiec polewa je spermą. Ikrę zostawiają w wilgotnym miejscu, a po około 50 dniach rodzą się dzieci..." wyjaśnił powoli. Dokładnie tak, jak przypuszczałam. Nawet rozmnażanie jest u nich bardziej rybie.
Zolf, wściekły, naskoczył na Noonsę. "Dlaczego nie powiedziałeś tego wcześniej?!"
"Nie wiedziałem, że nasz sposób rozmnażania różni się od waszego."
"Hej!"
"Poczekaj chwilkę, Zolf." wtrącił się Dilgear. "Mówisz innych, co mają zrobić, ale dlaczego ty lub Rodimus nie możecie sami tego zrobić? Jesteście w końcu ludźmi."
"Rodimus uważa się za rycerza. Nadal ma obsesję na punkcie odpowiednich obyczajów i rycerskości. Poweiedział, iż "nie lubi oglądać związanych kobiet lub dzieci", więc nawet tutaj nie przyszedł. Nie ma mowy, żeby to zrobił, nawet gdybym go o to błagał." W takim razie Rodimus musi być wojakiem w średnim wieku. "Jeśli chodzi o drugą możliwość, to ja jestem ranny... gdybym spróbował, mógłbym coś sobie zrobić."
"W takim razie powinieneś się poddać" skwitował krótko wolkołak.
"Nie! Nadal jest..." krzyknął, po czym skierował wzrok na Zelgadissa, który to wyglądał na porządnie zaskoczonego.
"Nie chcę tego zrobić! Nie jestem zainteresowany spaniem z wyrywającymi się kobietami!"
Zolf w tym momencie wyglądał, jakby za chwilę miał się rozpłakać. Nie powinien być takim mazgajem! Przecież nie jest dzieckiem! W tym momencie poczułam się bezpieczniejsza, a co za tym idzie - bardziej agresywna. To nie moja wina, po prostu taka jestem. "Nie mam innego wyboru" powiedział po chwili. Wziął skądś kawałek materiału wielkości opaski.
"Co... co masz zamiar zrobić?!" Zignorował pytanie, podchodząc do mnie z tyłu. "Powiedz coś, ty mmph!" Zostałam uciszona, gdy ten kawałek materiału zawiązał mi dookoła buzi!
"Teraz... nie możesz mówić, prawda?" zwrócił się do mnie stając dokładnie naprzeciwko mojej osoby. O co mu chodziło...? Zaśmiał się rubasznym rechotem, po czym powiedział bardzo wyraźnie. "Głupia!"
"Nnnn...?!"
"Brzydka."
"Mmmph!"
"Bachor! Płaska, zarozumiała, arogancka..." wyliczał, co zdawało się mieć trwać wiecznie. Kurcze, tak bardzo grał mi na nerwach! Gdybym tylko mogła mówić, też udzieliłabym mu kilku słownych opisów: "Twoje nogi są krótkie i krzywe! Masz paskudną osobowość! A pod tymi bandażami jesteś zapewne obrzydliwy!". Jednak w tej chwili to on wyżywał się na mnie!
"Wygląda na to, że to skutkuje" odezwał się w końcu Zelgadiss, choć wydawał się być tym rozdrażniony. "Ale to nie jest jakaś bitwa pomiędzy dzieciakami. Nie mógłbyś... no wiesz..."
"Odpłacam jej się tylko za nazwanie mnie magiem trzeciej kategorii!" rzucił krótko, po czym cała krew napłynęła do jego głowy. Ja również robiłam się z minuty na minutę bardziej wściekła.
Wykrzyczałam długą listę słów, których nie powinno się używać w stosunku do innych osób, jednak przez tą opaskę były one zrozumiałe jedynie jako "Fffmmmffffmm!!!"
"Jak się teraz czujesz? Dlaczego nie próbujesz mi odpowiedzieć?!" kontynuował, a ja gotowałam się z wściekłości.
"Nnn...uuu...nnn...nnmm!" Nigdy mu nie wybaczę! Przysięgam, że któregoś dnia się zemszczę...
|