John Grisham - "Wezwanie"


Na nowa książkę Grishama jego fani nie musieli czekać zbyt długo, Po niezwykłych (jak na Johna) powieściach "Malowany dom" i "Ominąć święta", przyszedł czas na coś, co Jego wierni czytelnicy lubią najbardziej, czyli thriller prawniczy (nie sądowy). Jak chyba każdy znający życie się domyśla, książka od razu podbiła rynek USA i stała się bestsellerem. Czy kogokolwiek dziwi popularność powieści Grishama? Zapewne dziwi ludzi nie znających twórczości Johna. Każda jego kolejna powieść staje się hitem i po pewnym czasie jest ekranizowana (choć to drugie nie zawsze, oj niestety...).

"Wezwanie" opowiada nam historię profesora prawa z Wirginii, Raya Atlee który znajduje pieniądze niewiadomego pochodzenia w domu swojego zmarłego ojca, sędziego. No i właśnie naszego profesora czeka najtrudniejsza i najniebezpieczniejsza rozprawa życia. Rozprawa z własną przeszłością, uczuciami i sumieniem. I jeszcze jednym nieoczekiwanym przeciwnikiem ... Takie słowa napisane są z tyłu okładki. Do tego trzy jak zawsze wazeliniarskie opinie. Uprzedzając następne fakty książka jest naprawdę znakomita, choć prawdziwi fani Grishama (do których się też zaliczam) mogą poczuć się nieco zawiedzeni. Po pierwsze książka jest krótka. Czy naprawdę nie stać Johna na drugi "Czas zabijania"? (540 stron) Czy naprawdę "nędzne" 230 stron to jest już maksimum?

Jestem już przyzwyczajony do przydługich "rozwinięć" akcji. Wiem że muszę poznać historie bohatera i jego rodzinę, wiem że musze poznać dobrze wszystkich innych koleżków i przeczytać o początkach miasta, gdzie dzieje się akcja. Wiem też, że na to wszystko potrzeba miejsca, ale dlaczego do cholery coś ciekawego w "Wezwaniu" zaczyna się dziać w okolicy 200 strony? Naprawdę momentami czułem się bardzo zawiedzony...

Dobrze przynajmniej że dla odmiany w książce o prawniku nie mamy wątku - biedny student prawa kontra bogate bufony z największej kancelarii we wszechświecie. Tym razem mamy do czynienia z pomysłem oryginalnym i ciekawym. Książka pomimo swoich nielicznych wad naprawdę wciąga i jeśli ktoś TO lubi, to przeżucie tej powieści zajmie mu góra 3 dni.

Jeśli dla kogoś ma to być pierwsza książka J.Grishama to raczej polecam "Czas zabijania' lub moje ulubione "Bractwo" czy nawet świetna "Ławę przysięgłych". A zresztą zacznijcie od czegokolwiek Grishama, byleby tylko nie od "Malowanego domu" (to już jest na nieco inną historię).

Tak więc John ciągle wielki, choć w moich oczach "Wezwanie" nie jest w pierwszej dziesiątce najlepszych Jego powieści.

- Made by wies_mac -