|
GRAHAM MASTERTON: "WALHALLA" |
|
Główny bohater jest adwokatem, prowadzi własną firmę. Wiedzie życie nudnego urzędnika, które - według jego żony - zmieniło się po ich ślubie (dodać należy, że na gorsze). Jest teraz zramolałym, smętnym człowiekiem którego poczucie humoru opuszcza wraz z wiekiem. Jego sytuację pogłębia jeszcze jeden poważny wypadek, który ugodził w jego dumę i... męskość! Słowem - oberwał młotkiem po przysłowiowym "lewym jaju"... Akcja przenosi się jakiś czas w przód. Małżeństwo mieszka w ośrodku rehabilitacyjnym w którym regeneruje siły na kolejne lata współżycia, a także chce wymazać z pamięci tragiczne zdarzenie. Mija kilka dni. Craig (główny bohater) - zmęczony życiem mężczyzna wykazuje pierwsze od dłuższego czasu zainteresowanie jakąkolwiek rzeczą. Jest nią stary, wielki i niezamieszkany od bardzo dawna dom. Jak się okazuje, wybudował go J. Belias - hazardzista znany z braku uczuć i bezwzględności. Craig z miejsca zakochuje się w owej hacjendzie i postanawia ją kupić, czemu stanowczo sprzeciwia się żona. Jest jednak za późno - adwokat już wpłaca pierwszą ratę za remont. Od tej pory następuje szereg niewyjaśnionych zdarzeń. Tajemnicza śmierć inspektora budowlanego, kolegi Craiga czy opryszków, którzy okaleczyli głównego bohatera. Zmienia się także sam Craig - tak wewnętrznie (diametralna zmiana charakteru), jak i fizycznie (żona twierdzi, że podczas stosunku czuła oba jądra, podczas gdy Craig ma... jedno!). A to dopiero wierzchołek góry dziwnych wydarzeń... "Walhalla" to książka, którą czyta się bardzo przyjemnie. Bardzo krwawe sceny mordów, wątki seksualne, niespodziewane zwroty akcji oraz - typowe dla Mastertona - zaskakujące zakończenie. Do plusów zaliczam także niesamowity opis domu - aż ciary przechodzą, a jednocześnie czuję się zafascynowany. Znakomicie wypadły też "przebitki" z czasu rzeczywistego do przeszłego. Te wszystkie elementy stawiają ową książkę na wyższej półce. Warto przeczytać. devil, Łódź |
|