W szkole same wariaty!
Recenzja książki Janusza Gęsickiego "Jak nie zwariować w szkole" by SzU


Doczekałem czasów, gdy ktoś dostrzegł problem nękający większość nieletniego społeczeństwa i niemałą część masy ludzi dorosłych i ujął go pół żartem, pół serio. A na imię temu tematowi szkoła. Co ciekawe, książkę tę znalazł mój kolega w szkolnej bibliotece, a trzeba Wam wiedzieć, że szkoła nasza zaliczana jest do legendarnych (zastanawiające, czemu? - powiem tylko, że jest to LO). Sama bibliotekarka przyznała mi, że takie książki powinno się omawiać chociażby na lekcji wychowawczej. Cóż, póki co trzeba zadowolić się samodzielną interpretacją zawartych w niej myśli.

Poradnik, że już tak nazwę omawiany przedmiot, jest podzielony na trzy części: dla nauczycieli ("Jak mimo wszystko być nauczycielem), dla uczniów ("Sztuka uników") i dla rodziców ("Jak ochronić zakładnika"). Niech Was nie zdziwią tytuły głównych rozdziałów - autor wychodzi z założenia, że najlepszym porównaniem dla większości sytuacji zachodzących wokół dziwnego tworu jakim jest szkoła jest porwanie dziecka. I tak, rodzice otrzymują rady, jak odbić pociechę z rąk złowrogich nauczycieli. A odbywać się to może na naprawdę wiele sposobów, zależnych od tego, jakimi rodzicami jesteśmy (znaczy się ja jeszcze nie jestem, ale przeczytałem z zainteresowaniem). Autor dzieli opiekunów na kilka podstawowych typów, wybierając dla każdego odpowiednie metody pomagania dzieciom.

Teoretycznie nie powinienem interesować się częścią pierwszą poradnika, jako że jest ona przeznaczona dla nauczycieli. Jednak postanowiłem, że jak już czytam tę książkę, to szkoda by było nie wczuć się także w sytuację przeciwnej strony konfliktu. Patrząc na pewne sprawy z innego punktu widzenia, naprawdę można zrozumieć zachowania pewnych ludzi. Autor dzieli nauczycieli na trzy typy: autokratycznego satrapę, tępiącego młode insekty jak tylko się da, ignoranta równiachę, który cieszy się, gdy ma święty spokój, i demokratycznego szpenia, który chce pomóc uczniom i czegoś je nauczyć. Nie wiedzieć czemu, autor zawarł w książce jedynie rady dla dwóch pierwszych typów, odsyłając uczciwych nauczycieli do literatury pedagogicznej.

Trzy typy nauczycieli Janusz Gęsicki przedstawia także w części najważniejszej, bo dla uczniów przeznaczonej. A jest tu dla nich rad naprawdę sporo, łącznie z takimi, jak wagarować. Ale najważniejsze są chyba wskazówki przydatne w negocjacjach z nauczycielem - jak go podejść, zainteresować swoją osobą itp. Naprawdę przydatne, ale raczej dla tych, którzy dopiero zaczynają naukę w danej szkole (kotów). Doszedłem do wniosku, że mając tę książkę w rękach dwa lata wcześniej, sporo osób z mojej klasy nie borykałoby się ze szkolnymi kłopotami. Niestety, osiągnięte to musiałoby być lekkim podlizywaniem się, chociażby w minimalnym stopniu, ale zawsze. No cóż, taka sztuka uników. Warto dodać, że autor we wszystkim stara się znaleźć pozytywy - nawet w powtarzaniu klasy (do czego broń Boże nie zachęca).

Co ciekawe, każda część kończy się słowniczkiem dla danej grupy, np. uczniom wytłumaczone jest, co to podstawa programowa, przerabianie materiału, albo jak ważne są słowa dziękuję, proszę, przepraszam. Nauczyciele za to dowiadują się, co znaczy dać ciała albo co to jest ściąga.

Ważnym atutem książki jest element humoru, spojrzenie na wszystko z lekkim przymrużeniem oka, z dystansem. Humorystyczny styl umila czytanie. A rady trzeba wziąć jak najbardziej na serio, przydadzą się na pewno. Warto tu powołać się na autorytet autora książki, który jest pracownikiem naukowym Instytutu Badań Edukacyjnych i wykładowcą Wyższej Szkoły Pedagogicznej TWP. Napisał także inne książki o podobnej tematyce.

"Jak nie zwariować w szkole"
Autor: Janusz Gęsicki
Wydane przez: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne S.A, Warszawa 1999
Stron: 170 (ale mały format)

Ocena: 8/10

SzU
(sz_u@wp.pl)