|
Chris Stewarts - "Ognisty Ptak" |
|
Mamy wolny świat, człowieku! Żyjemy w wolnym kraju! Chcesz czegoś, to rób. Tylko nie zmuszaj kogoś innego do podziwiania twego dzieła... Biorę książkę w swoje ręce, po czym wlepiam wzrok w ładną okładkę, trochę co prawda rozmytą, ale zawsze niezłą. Prawdę mówiąc to dla mnie cały świat jest rozmyty, ale nie martwię się; przecież ludzie ciężką kasę wykładają na Wudu 5000, którego efekt można uzyskać przeczytując w życiu kilkaset książek... Dużo taniej i dużo przyjemniej! Ja przepraszam, mili panowie (tudzież jeszcze milsze panie, które winienem wymienić pierwej), już wracam do tematu, nie będę wam dłużej puszki mózgowej rozpychał zbyt dużą ilością liter. Miałem kontynuować o pewnej okładce, więc... Wizyta w bibliotece zaowocowała ujrzeniem owej obwoluty, która prezentowała bliżej nieokreślony wybuch na tle bliżej nieokreślonego, piaszczystego krajobrazu, z bliżej nieokreślonym AH-64 D Longbowem odlatującym w siną dal... Tekst na ostatniej stronie wychwalał Chrisa Stewarts (autor tak się zwał) pod niebiosa. Czego to ja się o nim nie dowiedziałem! Pilot Wielce Idealnej USArmy, autor techno- i military- thillerów, porównywany z samym Tomem Clancy'm! Cóż, porównywany nie znaczy, że stawiany na równi - owe porównania mogły brzmieć np. "nie dorasta Clancy'emu do skarpet" - ale jako zagorzały miłośnik militariów i technothillerów, wychowany na prozie Crichtona, nie zraziłem się ni odrobinę. Nawet mimo banalnego, skądinąd, tytułu - OGNISTY PTAK. Teraz, szanowna publiczności, przechodzimy do sedna, mianowicie do tłumaczeń, jak można pisać recenzję na podstawie jednego przeczytanego rozdziału. Siadam wygodnie w mym ulubionym fotelu, przewracam stronicę i... "Jadący na czele kolumny samochód eksplodował w burzy ognia." "Piasek eksplodował, kolejny pocisk uderzył w cel." "Dwaj mężczyźni siedzieli w milczeniu w olbrzymim pokoju. (...) Na obu końcach biurka umieszczono komputery Micron." A teraz to, do czego piję. Pierwsze - najbardziej kolorystyczne opisy jakie widziałem, to to nie są. "Burza ognia".. phi, bardziej obrazowe byłyby już "pióropusze", czy inne określenia, ale taka banalna burza? A ten eksplodujący piasek - ileż to już zanotowano przypadków wybuchowego krzemu! Paaanie, wiadomo, że piasek eksploduje, niby po co Talibowie budowaliby te podziemne miasta...? Dalej - bardzo logiczne, skoro piasek eksploduje, to pocisk trafia w cel. Czy więc celem była pustynia? Pewnie dzielni wojacy (bo to wszystko to opis ataku śmigłowca) chcieli talibom sufity w ziemiankach poniszczyć. Później mogliby przysłać ekipy remontowe i zasłynąć z kolejnej akcji charytatywnej, takie przebiegłe skurczybyki. Kolejna trapiąca moją osobę sprawa - opis pokoju. Najpierw mamy lakoniczne określenie "olbrzymi", a potem takie niepotrzebne szczegóły jak marka komputerów. Zupełnie, jakby mnie to cokolwiek obchodziło; równie dobrze mogłaby tam stać maszyna do pisania "sanyo". Tylko - co z tego? Tak, troszeczkę się czepiam, ale proszę zauważyć, że wszystkie fragmenty zaczerpnąłem z pierwszego rozdziału. Przyznam, dalej nie czytałem, gdyż poczucie żałości mnie ogarnęło w trakcie lektury takiej nędzy. Domyślam się, iż później nagle pana Stewarta nie olśniło, i nie zaczął pisać niczym Sienkiewicz. Prawda mogę się mylić; może dinozaury nie wyginęły. Prawdopodobna jest jeszcze jedna opcja, wyjaśniająca "miernowatość" powieści - poza nieudolnym autorem. Jest to kiepski przekład. Ale nie będę rzucał bezpodstawnych oskarżeń na tłumacza, nie mając na widoku wersji oryginalnej. Teraz najgorsze - ten kawałek zadrukowanego papieru toaletowego kosztował dwadzieścia dwa złote i osiamdziesiąt groszy. Gdybym nieopatrznie nabył tego czarnego kruka, po przeczytani dwóch stron księgarnia doczekałaby się mojej drugiej wizyty. Ja się pytam: jak można żądać tyle pieniędzy za taką żenadę?!?! Ale wydawcą był Amber, więc nie powinienem się dziwić; nie takie gnioty dawali już w serii "Wielkie Dzieła SF", czy jakoś tak. Radzę wszystkim uważać na tę firmę... military
|
|