Czy cokolwiek ma sens? Iście filozoficzne pytanie, zatem nieco zawężmy obszar poszukiwań nań odpowiedzi. Czy pisanie ma sens? Nie mam na myśli bynajmniej tych kilku(nastu) tekścin, jakie ja (i niektórzy z Was) zaprezentowałem na łamach Action Maga. Mnie chodzi o pisanie na wielką skalę - całkowite oddanie się wenie i spędzenie niemalże całego życia na tworzeniu. Gwoli ścisłości - tworzeniu rzeczy, do której nie ma pewności, czy przetrwa, a nawet czy dotrze do jakiegokolwiek odbiorcy. Wielka odwaga i monumentalne wręcz samozaparcie musi mieć Pisarz. Właśnie - Pisarz, Twórca, Kreator, a nie jakiś podrzędny grafoman, który z nudów sięga po długopis i bazgrze po papierze - która to czynność w jego przekonaniu zowie się twórczością. Drodzy państwo, pozwolę sobie napisać, iż wystawienie się na działanie czasu, ryzykowanie utraty kontaktów ze światem, a nawet całkowite zapomnienie, ażeby wydać na świat istotę swej duszy, jest cechą jednostek wybitnych. I takim przypadkiem nieprzeciętności jest, w moim mniemaniu, Michał Bułhakow. Można powiedzieć, że ten rosyjski twórca oddał siebie za swą spuściznę. Przez dwanaście lat kreował dzieło jego życia; tym samym zaryzykował - jak wiele, mogliście przeczytać wcześniej. Czy jego wysiłek nie poszedł na marne? Czy całe zaangażowanie miało jakikolwiek sens? Odpowiedź na postawione pytanie musisz znaleźć sam, a szukać zacznij przy źródle. Jest nim pewna powieść. Tak, ta właśnie, tworzona przez tuzin wiosen. A imię jej... MISTRZ I MAŁGORZATA Jak można w skrócie opisać prezentowane dzieło? Ha! W skrócie! Rzecz najzupełniej nierealna. Cóż, mogę wspomnieć o Mistrzu, o Małgorzacie, o Iwanie czy Jeszui, a nawet o Piłacie. Ale nijak historii ich wszystkich nie da się opisać w kilku zdaniach. Można by rzucić kilka głodnych kawałków: "Alternatywna historia Jezusa", "Opowieść o sile miłości" czy "Portret diabła", ale wszystkim tym "Mistrz..." jest po części. Żeby nie było niedomówień - po dużej części. Jednak nie znajdziemy tu karygodnego smagania batem katolickich pleców, mdłego romansidła czy satanizmu. Z opisanych wydarzeń płynie morał. (Ba, żeby to jeden!) Jednak nie jest on wyrazisty, trzeba do niego dojść drogą interpretacji, a jak wiadomo każdy może zrozumieć inaczej - tym samym dla każdego "Mistrz i Małgorzata" będzie innym przeżyciem. Czy humorystycznym, czy pouczającym - to zależy od osobowości, charakteru. Pierwszą rzeczą, acz nie najważniejszą, na jaką zwróciłem przy lekturze uwagę, jest dowcip. Humor słowny i sytuacyjny, a także lekka forma narracji na długo zapadają w pamięć. Żeby nie być gołosłownym, przytoczę dialog, jaki wywiązał się między kobietą a pewnym kotem... Kobieta (z zakłopotaniem, widząc, że częstuje się ją alkoholem): Wybaczcie brak cytatu, ale nie mam do dyspozycji książki (co zresztą bardzo mnie smuci). Można wywnioskować, że humor jest dosyć rubaszny, ale to tylko pojedynczy przykład. Poza tym książka jest całkiem poważna, a przynajmniej jej sedno, ukryte pod lekką powłoką, akceptowalną przez czytelnika. Lecz gagi nie są rzeczą najbardziej zaskakującą w książce z okresu, powiedzmy, niezbyt szczęśliwego (jeśli tak można nazwać pierwsze lata drugiej wojny, w których to Bułhakow kończył swe dzieło). Druga istotna sprawa w całej swej krasie ujawnia się dopiero po dłuższym obcowaniu z książką. Jest to mianowicie jej spójność. Przyznam, że jeszcze chyba nigdy nie spotkałem tak wielu różnych opowieści połączonych ze sobą cienką nicią, która jest na tyle mocna, aby nie ulec zerwaniu. W ten sposób otrzymaliśmy bohatera zbiorowego; naprawdę nie sposób jednoznacznie określić najważniejsze persony dramatu. I na tym, choć nie tylko, polega jego wyjątkowość. Dodam, że, prócz postaci typowych, jak pisarze, wieszcze, psychiatrzy czy koty, uświadczymy także przygód namiestnika rzymskiego i szatana z jego parobkami. Jednak bez obaw - nie taki diabeł straszny... Z mojego rozpływania się w zachwytach nad książką można wywnioskować, że jest ona dobra. Nie, to mało powiedziane - ona jest wyśmienita, a odpowiedź na pytanie postawione we wstępie brzmi, z mego punktu widzenia, "TAK". Owszem, Bułhakow poświęcił wiele, bo całe dwanaście lat żywota; umarł niedługo po zakończeniu prac; wiele lat powieść czekała na publikację, ale mimo wszystko - to wszystko miało sens. Dzięki Rosjaninowi możemy dziś poznać niesamowite wydarzenia, które miały miejsce na przestrzeni kilku dni w Moskwie. Teraz wydaje mi się, że to najciekawsze miasto świata... Odwiedź je. MichałA tekst ów dedykuję pewnej Małgorzacie. {Nie po raz pierwszy spotykam się ze stwierdzeniem, że "Mistrz i Małgorzata" to książka wspaniała, genialna i na dodatek wyśmienita. Czytałem tę powieść Bułhakowa dwa razy i muszę przyznać, że podobała mi się. Jej fabuła jest bardzo ciekawa, oparta na świetnym koncepcie, pełna humoru, ale... No właśnie... Dla mnie ta książka jest po prostu dobra - ma wartką akcję i jest przezabawną satyrą na moskiewskie realia, ale nie widzę w niej jakiegoś uniwersalnego przesłania (oprócz oczywistych stwierdzeń, że ludzie są chciwi, często również źli, a miłość to najważniejsza sprawa w życiu każdego człowieka). Tezy na temat dobra i zła, które można by wysunąć z "Mistrza i Małgorzaty" są dość oryginalne, ale nie mają - według mnie - żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. Jednym słowem: nie potrafię znaleźć - bardzo być może, ze z powodu własnych ułomności - w tej najsłynniejszej powieści Bułhakowa żadnych ponadczasowych prawd, które nie byłyby powszechnie znane. Dlatego nie rozumiem kultu, jakim otoczona jest ta książka. Czekam na nawrócenie pod adresem: amksiazki@go2.pl - Phnom Penh}
|
|