| "Sfora" oraz "Sfora: bez litości"
Serial "Sfora" oraz film "Sfora: bez litości" to dwie nowe - praktycznie niczym nie różniące się między sobą (o tych różnicach powiem dalej) - polskie produkcje. Prace nad nimi (zarówno nad filmem jak i nad serialem - z taką tylko różnicą, że ten pierwszy 'wyszedł' troszkę później) zostały skończone kilka miesięcy temu. Czym różnią się obie wersje? Już spieszę z wyjaśnieniem. Pod koniec wakacji (w 2002 r.) na ekranach naszych telewizorów ukazał się serial pt. "Sfora". Około dwa miesiące później w kinach pojawił się film tego samego producenta o tytule "Sfora: bez litości".
Zarówno ten pierwszy, jak i ten drugi, jeśli chodzi o fabułę, niczym większym się nie różnią. Ta mała różnica wynika z tego, że na potrzeby "Sfora: bez litości" cała produkcja została skrócona o niepotrzebne (długie rozmowy bohaterów, które nic do akcji flmu nie wnoszą, zbędne, ale czasami nawet ciekawe, ujęcia) 'kawałki'.
Teraz słowo o historii, jaką opowiada "Sfora". W Wrszawie (czyli tam, gdzie rozgrywa się większość akcji serialu) zostaje zamordowany generał. Właściwie wiadomo kto dokonał zbrodni. Zrobił to Warszawski gang (nawiasem mówiąc bardzo silny gang - możnaby powiedzieć, że mafia), któremu najwyraźniej zaczęła bruździć działalność generała. Trzej najlepsi przyjaciele (były policjant - Olaf Lubaszenko, 'świeżo upieczony' gliniarz - Paweł Wilczak oraz prokurator - Radosław Pazura) postanawiają podjąć własne śledztwo i robiąc wszystko co w ich mocy (czasami nawet - mimo ich stanowisk i miejsc pracy - popełniając przestępstwa) powoli doprowadzają do zagłady gangu. Jeśli chodzi o film, to - jak już mówiłem - różnicy w opowiadanej historii nie ma.
Ze względów komercyjnych film 'wpuszczono' na ekrany kin niedużo po telewizyjnej premierze serialu - mimo, że ten drugi jeszcze wtedy nie był nawet w środku.
Na filmie jeszcze nie byłem (i nie jestem pewien czy się na niego skuszę), ale serial mogę ocenić (w skali szkolnej) na 4+. Gdyby porównać "Sforę" do "Ekstradycji" to byłby chyba remis. Dlaczego? "Ekstradycja" była świetnym serialem, ale miała parę elementów, które mnie się nie podobały. Natomiast "Sfora" chyba trochę poduczyła się na błędach jej (było, nie było) poprzednika - mimo to ta druga produkcja do perfekcji nie jest doprowadzona. Kończąc: każdy miłośnik seriali sensacyjnych powinien obejrzeć "Sforę" a jeżeli spodoba mu się naprawdę bardzo, to myślę, że film, też powinien go zadowolić. Ale po co dwa razy oglądać to samo?
© Juby9 |