| Blair Witch Project: Rustin Parr - gra
Blair Witch Project: Rustin Parr to pierwsza częśc trylogii, luźno bazującej na motywach filmu "Blair Witch Projeck". Gra zasłynęła tym, że średnia przyznawanych jej w prasie ocen oscylowała w okolicach 95%, co jest jednym z lepszych wyników w historii gier komputerowych!
Oto, co dwa lata temu pisał o niej El General Magnifico (fragmenty recenzji):
"W miasteczku Burkitsville ktoś popełnił zbrodnię. Właściwie wiadomo kto i wiadomo, co zrobił - stuknięty pustelnik, Rustin Parr; zamordował siedmioro dzieci. Wszystko wskazuje na zabójstwo rytualne (na przykład znikły gdzieś wszystkie dziecięce podroby, a na ścianach jego pokoju znaleziono nakreślone krwią dziwaczne symbole). Zamknięty przez szeryfa Parr uparcie utrzymuje, że do zbrodni podjudziła go jakaś stara kobieta. Rzecz w tym, że przed dwunastu laty w istocie dokonano w Burkitsville - które nazywało się wtedy Blair - samosądu na wiedźmie. Wiedźma jak to wiedźma, obiecała zemstę na mieszkańcach i ich potomstwie... i rzeczywiście, od wielu lat w okolicznych lasach dzieją się dziwne rzeczy. (...)
Program graficznie jest bez zarzutu. Utrzymany w barwach sepii, brązu, ciemnej zieleni i szarzyzny od razu wprowadza w nastrój. Doc przybywa Burkitsville w nocy i trzeba przyznać, że widok opustaszałego, na poły pogrążonego w ruinie miasteczka robi spore wrażenie. Przypominała mi się przy tej okazji stara - i bardzo dobra - gra przygodowa Shadow of Comet. Ta sama, przytłaczająca posępność, atmosfera, ten sam poświst wiatru, skrzyp domostw zmagających się z czasem... znakomita robota. Od razu poczułem się jeszcze bardziej nieswojo. (...)
Godzi się rzec, że jest to gra skierowana do miłośników prozy Lovecrafta, utworów E.A. Poego i sióstr Bronte. Od samego początku towarzyszy nam nastrój ponury i posępny - a potem napięcie i groza (wedle maksymy Hitcha) potęgują się. Trzeba jednak wiedzieć, że życie nie składa się tylko z samych przyjemności i że są sprawy na niebie i ziemi, o których się nie śniło filozofom. Stary mistrz Szekspir niewątpliwie miał rację. Miłośnicy silnych wrażeń z pewnością się nie rozczrują. (...)
Ostatnia rada. Naprawdę nie polecam gry osobnikom o słabszych nerwach i sercu. Nastrój istotnie wciąga... i może w niektórych momentach okazać się zbyt realistyczny. Gra jest znakomita w swoim rodzaju - ale niechże mi wolno będzie powiedzieć, że zasiadacie do niej na własne ryzyko. Zważcie, że nigdy wcześniej czegoś takiegonie napisałem, więc moje zastrzeżenie ma wagę. Pamiętajcie! Zostaliście ostrzeżeni! Cave Canem!".
Źródło: czasopismo "CD - Action" numer 11/2002 (79) dział "Zawartość Cover CD" |