KĄCIK HISTORYCZNY

ANCIENT ZONE nr 09

Przystanek
  • Marek

    Nienajcieplejszy dzień, jakich w listopadzie wiele. Siedzę w umówionym miejscu, a konkretniej na pustym przystanku, nieco przed czasem. Daszek czapki skutecznie przysłania moje oczy, ręce w kieszeni, żeby nie marzły. Ciemno, coś około godziny siedemnastej. Po pewnym czasie czuję, jak lekko ugina się ławka przystankowa. Podnosząc głowę, widzę lekko podchmielonego człowieka. Ten rzekł w moją stronę:
    - Masz zegarek, bo chyba żem się spóźnił na autobus?
    - Nie.
    Skłamałem, mając na celu skończenie przed chwilą rozpoczętej rozmowy. Ponownie spuściłem głowę, jednak koleś nie dawał za wygraną.
    - Te, ziomek, co ty tak cicho siedzisz?
    Nie odzywam się.
    - Taa..., to przez kobietę, znam się na tym! {rzekł błyskotliwie} Masz dziewczynę?
    - Tak. {daję połowiczną odpowiedź, chcąc mieć spokój}
    - Kochasz ją?
    - Pewnie.
    - A ona ciebie? w głosie wyczułem "ciebie" z małej litery :(
    - Tak przynajmniej twierdzi.
    - To w czym kurxa poroblem ?! ...ta dzisiejsza młodzież coś dziwna się zrobiła.
    - Życie jest ciężkie, nawet człowiek na piwo nie ma... {z trudem powstrzymywałem się od śmiechu}
    - Toć trzeba było tak od zaraz. Jo, znam te problemy.
    Facet wygrzebał z kieszeni monetę pięciozłotową.
    - Trzymaj ziomek, jako Gdańszczanie musimy się wspierać. {Zaczął zbliżać się autobus} O, autobus. Jaki to, bo nie widzę.
    - Linia 156
    - To mój, trzymaj się dzieciak!
    Facet wsiadł do autobusu i tyle go widziałem.

    Morał 1. Jeszcze trzech takich gości i mam na nowe CDA.
    Morał 2. Komunikacja miejska to piękna sprawa :)

    Był to pierwszy tekst z cyklu AZ! True Stories
    (Wszelkie prawdopodobieństwo do "E! True Stories" jest przypadkowe).